Wiceminister o Przemysławie S.: Igra sobie z sądem, ale są na to narzędzia

TVN UWAGA! 5339244
TVN UWAGA! 351377
Udaje prawnika i pozywa wszystkich, którzy wejdą mu w drogę. Kilka lat temu został skazany za molestowanie nieletniej. Kiedy sąd odwiesił mu karę, odwołał się i zasypuje wymiar sprawiedliwości zwolnieniami lekarskimi. Wracamy do sprawy Przemysława S.

Przemysław S. ma bogatą kryminalną przeszłość i… bujną fantazję. Przez lata, mając zaledwie podstawowe wykształcenie, podawał się za prawnika. Był też karany za posługiwanie się fałszywym świadectwem dojrzałości, ma sprawy o pomówienia i groźby. Nagrywa i nęka przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Poszukiwany

Aktualnie mężczyzna jest poszukiwany, ponieważ nie stawił się na przedstawienie zarzutów w jednej ze spraw.

W 2016 roku S. został skazany za molestowanie seksualne nieletniej. Dostał wówczas karę w zawieszeniu. W maju zeszłego roku wyrok za molestowanie - dwa lata więzienia - odwieszono. S. odwołał się od tej decyzji. Choć sprawa o molestowanie przedawnia się 2 września, posiedzenie dotyczące odwieszenia kary wciąż nie może dojść do skutku. I w tej, i w innych sprawach mężczyzna przedstawia zwolnienia lekarskie.

Wynajem

Ostatnio S. mieszkał w okolicach Bytowa. Choć spędził tam zaledwie dwa lata, w tamtejszym sądzie zaznaczył swoją obecność 22 sprawami. Jedna z nich dotyczy szpitala powiatowego, w którym urodził się jego martwy syn. Choć z sekcji zwłok jasno wynika, że noworodek zmarł w łonie matki, Przemysław S. wytoczył przeciwko placówce ciężkie działa, nazywając wprost lekarzy i pielęgniarki mordercami i zorganizowaną grupą przestępczą.

- Są trzy sprawy. Jedna jest z powództwa mojego i moich pracowników o zniesławienie i ta sprawa jest w sądzie. Były trzy posiedzenia i S. za każdym razem przedstawia zwolnienia lekarskie. Są jeszcze dwie sprawy w prokuraturach. Jest sprawa z powództwa S., którą obecnie prowadzi prokuratura w Słupsku i trzecia sprawa jest w prokuraturze w Chojnicach – wylicza Beata Hinc ze Szpitala Powiatowego w Bytowie.

Prokuratura w Chojnicach ma już przygotowane zarzuty dla Przemysława S. Chodzi o pomawianie pracowników szpitala.

- Przemysław S. nie stawił się. Nadesłał nam pismo, w którym przesłał zwolnienie lekarskie od lekarza internisty. W międzyczasie wydaliśmy nakaz doprowadzenia Przemysława S. do naszej prokuratury. Nakaz dostarczyliśmy Komendzie Powiatowej Policji w Bytowie. Policjanci, którzy się do niego udali, stwierdzili, że tego pana już tam nie ma – mówi Mirosław Orłowski z Prokuratury Rejonowej w Chojnicach.

Gdzie jest S.?

Ze ściganiem powodującego obstrukcję w sądach Przemysława S. może być problem, bo nie wiadomo, gdzie aktualnie przebywa. Wiąże się z tym kolejna historia. Wcześniej wynajmował mieszkanie w Wejherowie, za które nie płacił. Gdy właścicielom udało się wreszcie pozbyć dzikiego lokatora, ten wynajął dom pod Bytowem. Sytuacja się powtórzyła.

Mężczyzna zajmował wynajęty dom, nie płacąc przez prawie dwa lata. Do maja korzystał z covidowej ustawy, która uniemożliwiała eksmisję.

Jednak właściciele domu, którym S. winny jest czynsz za dwa lata, wynajęli prywatną firmę, która - w przeciwieństwie do państwowych instytucji - szybko poradziła sobie z kombinatorem, wymieniając zamki podczas jego nieobecności.

- Wcześniej S. kontaktował się z naszym biurem, próbował straszyć różnymi metodami. Mówił, że należy do jakiegoś stowarzyszenia, że z różnymi ludźmi i instytucjami sobie radzi, że pozywa na milionowe odszkodowania. Na nas to nie zrobiło żadnego wrażenia, wręcz przeciwnie. W ramach naszych negocjacji lokatorskich skłoniliśmy go do ustalenia terminu odbioru rzeczy – mówi Jacek Chejnowski z firmy Exmiter.

Z zajmowanego domu Przemysław S. wyprowadzał się akurat w trakcie przedstawionego w sądzie zwolnienia chorobowego, w czasie gdy rzekomo nie mógł uczestniczyć w rozprawach.

- W naszej ocenie to seryjny dziki lokator, który, ze z góry powziętym zamiarem, próbuje oszukać właścicieli – uważa Jacek Chejnowski.

„Igra sobie z sądem”

Po wyprowadzce Przemysław S. zniknął. Czy stawi się w sądzie w Elblągu na sprawę o odwieszenie kary za molestowanie 13-latki? Pierwsze dwa posiedzenia zostały przesunięte na wniosek S. Trzy kolejne nie odbyły się, bo mężczyzna przedstawiał zwolnienia lekarskie. Sprawą o molestowanie, która przedawnia się już 2 września, zainteresowaliśmy ministerstwo sprawiedliwości.

- Widać, że obstrukcję procesową opanował do perfekcji, igra sobie z sądem, za nic ma powagę sądu, natomiast sąd ma narzędzia, żeby w takiej sytuacji reagować – zapewnia wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł. I dodaje: - Po pierwsze sąd może prowadzić postępowanie pod nieobecność oskarżonego. Po drugie może sam, przy użyciu biegłego sądowego, przebadać oskarżonego. Po trzecie może wysłać sprawę do prokuratury, żeby zbadała, czy ci biegli, którzy wystawiają mu zaświadczenia lekarskie, nie czynią tego niezgodnie z prawem. Artykuł 378a właśnie takim sytuacjom zapobiega. Dziwię się sądowi, że nie korzysta z tego przepisu. To jest patologia.

Dlaczego sąd w Elblągu nie radzi sobie z Przemysławem S.? Dwie godziny przed umówionym wywiadem z rzecznikiem prasowym sądu, dostaliśmy krótką i zaskakującą informację: spotkanie jest odwołane. Chcieliśmy to wyjaśnić. Sędzia nie zgodził się nawet na telefoniczne nagranie. Zaprzeczył, jakoby sąd zwlekał w sprawie S. W otrzymanym od sądu mailu możemy jednak dokładnie wyliczyć, ile razy sąd pozwolił Przemysławowi S. na opóźnienie procedowania - pięć razy w ciągu roku.

- Mamy tylko nadzór dotyczący właściwego organizowania wymiaru sprawiedliwości. Nie ma wkraczania w sferę orzecznictwa. Jeżeli prezes sądu nie radzi sobie z managerską organizacją sądu, to możemy wtedy wkraczać. I ja niezwłocznie po informacjach, które od państwa dotarły, podejmę tego typu interwencję. Złożę wniosek o to, żeby sprawdzić prawidłowość postępowania sądu. Jest się albo sędzią, albo igraszką w rękach oskarżonego – kwituje Marcin Warchoł.

podziel się:

Pozostałe wiadomości