Świnie traktują jak rodzinę. „Dorosłe lubią muzykę klasyczną, maluchy rocka lat 80. i 90.”

TVN UWAGA! 352511
Traktują świnie po przyjacielsku, wręcz jak członków rodziny. Rozmawiają z nimi, słuchają muzyki, a nawet śpią w jednym łóżku. Jak mieszka się pod jednym dachem z blisko stukilowym prosiakiem?

Iwona i Tomasz Kalinowscy z Wodzisławia Śląskiego są rodzicami niepełnosprawnej córki Martyny i przysposobionego syna Arona. Dla pięciorga pozostałych dzieci, które mają pod opieką, stanowią rodzinę zastępczą. Razem z ludźmi w domu mieszkają również dwa psy i knur Leon. Choć Leon nie jest ich jedyną świnią.

- W dzieciństwie często jeździłam do dziadka, który mieszkał na wsi. Oprócz tego, że zobaczyłam świnie w chlewni, to też na haku. To mną mocno wstrząsnęło i zapragnęłam poznać je bliżej. Znalazłam hodowcę, od którego wzięłam pierwszą świnię. To był Kazik, później w ten sam sposób pojawił się Leon – opowiada pani Iwona.

- Świnie są bardzo spokojnymi i czystymi zwierzętami. Czasem jesienią czy zimą, jak jest błoto, musimy wytrzeć im raciczki. Leon, podobnie jak psy, bardzo szybko zaczął załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne na zewnątrz – chwali kobieta. Ale dodaje: - Leon waży około 100 kg, można poczuć jego wagę, jak nadepnie na stopę. Wówczas człowiekowi przed oczami przelatuje całe życie.

Gieniutkowo

Weganie - Monika i Marcin Krasoniowie - sprzedali swój dom w Łodzi i zamieszkali w niewielkiej miejscowości Nowe Węgorzynko w północno-zachodniej części kraju. Tu od kilku lat prowadzą azyl dla świń, w którym obecnie przebywa ponad setka zwierząt. Nazwa miejsca - Gieniutkowo, nawiązuje do imienia pierwszej świni, którą małżeństwo się zaopiekowało, knura Eugeniusza.

- Gienio nazywany jest prezesem, bo wszystkim tutaj zarządza, latamy tak, jak sobie życzy, jest bardzo rozpieszczany – śmieje się pani Monika. I dodaje: - Jestem bardzo zżyta z tymi zwierzętami. Tak samo z psami, które też śpią z nami w łóżku. Właściwie śpimy w jednym pokoju z psami i świniami.

Mieszkańcy wsi, gdzie mieszkają, przyjęli dobrze i azyl, i jego gospodarzy.

- W tym małym miasteczku spotykam się z większą tolerancją niż w mojej rodzimej Łodzi. Teraz, jak są spady, ludzie przywożą dla świnek jabłuszka. Jak jedziemy do sklepu, to jesteśmy mile witani. Zagadują nas, pytają o świnki – opowiada pani Monika.

Właściciele azylu przekonują, że świnki mają świetne warunki.

- Dziś na ich wybiegu widać kratery, ale latem dziury wypełnione są wodą, mają strefę SPA. Mają kawałek plaży i się opalają – mówi pani Monika. I dodaje: - Mają też świetlicę, gdzie jest telewizor. Lubią oglądać telewizję, jest to główny punkt świńskich zgromadzeń. Prezes Eugeniusz od małego, żeby się uspokoić oglądał TVN24.

- Od dwóch lat robimy im też muzyczne popołudnia. Słuchają muzyki klasycznej, maluchy szczególnie lubią rock lat 80. i 90. – wskazuje pani Monika.

Świnki Krasoniów cieszą się dużą popularnością w sieci.

- Obserwuję je na Instagramie. Czasem staram się ich wspierać – mówi Agnieszka Woźniak-Starak, dziennikarka Dzień Dobry TVN. I dodaje: - Filmy, które można obejrzeć, pokazują te zwierzęta zupełnie z innej strony. Widać, że to nie jest kotlet z talerza, tylko żywa istota, która czuje radość i czasami smutek. Istota, która się przywiązuje, która niczym się nie różni od psów, które trzymamy w domach.

- To są fantastyczne stworzenia. Stworzenia, które czują, które mają niesamowitą inteligencję, nawet dużo większą niż psy. Zasługują na życie, one też kochają – przekonuje Karolina Pilarczyk, profesjonalny kierowca driftingowy. I dodaje: – Chciałabym, żeby ludzie inaczej spojrzeli na te zwierzęta. Staram się ich wspierać poprzez share’owanie i like’owanie i oczywiście też wspieranie finansowe, żeby pomóc w utrzymaniu tych zwierząt.

Uratowane świnie

Oprócz Leona, Iwona i Tomasz Kalinowscy mają pod opieką również 11 innych świń, w większości, odebranych właścicielom za znęcanie się nad nimi. Zwierzęta żyją w miejscu, gdzie kiedyś był przydomowy ogród i trawnik.

- Kasia została przeze mnie znaleziona praktycznie na ulicy, ktoś ją wrzucił jakiemuś małżeństwu do ogrodu. Przywiozłam ją i od początku mieszkała z nami w domu. Dzieci znają ją bardzo dobrze, Kasia jest bardzo towarzyska, daje się głaskać, w przeciwieństwie do Leona, który nie ma ochoty na pieszczoty – opowiada pani Iwona.

Także u pani Moniki każda ze świnek ma swoje imię.

- Traktujemy świnki jak równych sobie. Dla nas można powiedzieć są to ludzie. A ludzkie imiona łatwiej się zapamiętuje, wyrażają też osobowość świnki. Świnka bardzo szybko uczy się swojego imienia – mówi kobieta i przekonuje, że nie ma problemu z ich rozpoznaniem: - Każda inaczej chodzi, każda ma inne ruchy, każda ma inną mimikę twarzy.

- Moim marzeniem jest, żeby ludzie dostrzegli w świniach czujące istoty, które chcą żyć – kwituje pani Iwona.

Chcesz wesprzeć Gieniutkowo? Tutaj znajdziesz informacje >

podziel się:

Pozostałe wiadomości

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”