„Mąż mnie bije”

TVN UWAGA! 3628972
TVN UWAGA! 138995

Po wielu latach poniżania i bicia przez męża, pani Ewa odważyła się wreszcie ujawnić przemoc domową. Po licznych interwencjach policji, sprawa trafiła do prokuratury. Czy dzięki temu, coś się zmieniło? Czy pani Ewa teraz może czuć się bezpieczniej?

Pani Ewa mieszka razem z teściami. Jest w trakcie rozwodu. Po wielu latach milczenia, kobieta odważyła się opowiedzieć jak była traktowana. - Włamują mi się w nocy do mieszkania – rodzina mojego męża. Chcą żebym się wyprowadziła. Mówią, że nie mogą na nas patrzeć, że jesteśmy pasożytami, intruzami. Założyliśmy czujnik w celach bezpieczeństwa. Załącza się jak ktoś wchodzi. Byłam traktowana jak ktoś wart mniej niż zero. Ale dzieci były, to człowiek bał się wszystkiego. Walczyłam, żeby te dzieci miały rodzinę. Byłam bita. Nogi mam rozcięte przez mojego męża. Głowę miałam rozciętą. Siedziałam zimą na mrozie w piżamie, bo on zamykał drzwi i nas wypędzał. Nie zgłaszałam tych spraw na policję, bo się wstydziłam. Dopiero w tamtym roku w sierpniu poszłam na policję – mówi Ewa Malarowska. Po kolejnym pobiciu, kobieta odważyła się wreszcie przełamać strach. Zaczęła szukać wsparcia. - Pierwsze interwencie odnotowaliśmy tam w sierpniu ubiegłego roku. Było to zawiadomienie o znęcaniu się psychicznym i fizycznym nad kobietą. Ta sprawa została umorzona. Kobieta wycofała się, nie chciała składać dalszych zeznań. Dopiero w lutym pojawiały się kolejne zgłoszenia – mówi Anna Kędzierzawska, Komenda Stołeczna Policji. - Zgłosiła się do mnie w lutym o pomoc. Była zdenerwowana i zapłakana. W trakcie rozmowy dowiedziałam się od niej, że taka sytuacja u niej w domu trwa od kilkunastu lat. Przychodzi do mnie systematycznie. Uczę ją jak na co dzień radzić sobie z jej problemami, jak wyjść z zaklętego kręgu przemocy - tłumaczy Wanda Morawska, gminny konsultant ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie w Starych Babicach . Po ujawnieniu przemocy, mąż nadal groził żonie. Mimo interwencji policji, mężczyzna czuł się bezkarny. - W lutym policjanci wnioskowali do prokuratury o objęcie mężczyzny zarzutem znęcania się fizycznego i psychicznego. Prokurator nie przychylił się do tego wniosku. W maju mężczyzna został zatrzymany przez policjantów. Ponownie wnosili o objecie zarzutem mężczyzny, objęcie dozorem policyjnym i zakaz zbliżania się do kobiety i jej dzieci. Prokurator nie przychylił się do tego wniosku – mówi Anna Kędzierzawska, Komenda Stołeczna Policji. Dlaczego mimo kolejnych doniesień i policyjnych wniosków o postawienie zarzutów, prokuratura tak łagodnie potraktowała sprawę? - Obdukcje traktowane są jak każdy inny materiał dowodowy w tej sprawie. Samo zaświadczenie lekarskie nie może być rozpatrywane w sposób oderwany od całego materiału dowodowego. Mamy pokrzywdzoną i dwóch jej synów składających określone zeznania, ale mamy też zeznanie męża tej pani i jego członków rodziny, którzy składają zeznania odmiennej treści – tłumaczy Piotr Romaniuk, Prokuratura Rejonowa w Pruszkowie. Mąż kobiety nie czuje się winny. Mimo to nie chciał spotkać się z reporterami UWAGI!. Atmosfera konfliktu narasta. W sprawę wciągnięta jest cała rodzina. Teściowie zaprzeczają oskarżeniom synowej.

podziel się:

Pozostałe wiadomości