10-letni Przemek ma spłacić długi matki, która go porzuciła. „Co on ma robić? Sprzedać rower, zabawki?”

TVN UWAGA! 5360317
TVN UWAGA! 352575
Biologiczna matka Przemka nadużywała alkoholu, zaniedbywała syna, który często chodził głodny. Chłopiec trafił do domu dziecka, skąd skierowany został do rodziny zastępczej. Po kilku latach okazało się, że 10-latek musi spłacić długi matki.

Alkohol i awantury

Po tym, jak zmarł ojciec Przemka, matka urządziła w ich mieszkaniu melinę.

- Przemek sypiał na wycieraczce, musiał wciągać kompletnie pijaną matkę po schodach do domu – mówi Monika Brajer, matka zastępcza 10-latka. I dodaje: - Przemek opowiadał, że matka nie dawała mu jeść trzy dni. Kiedy zapytałam, jak sobie wtedy radził, opowiadał, że jadł cukier z cukiernicy, bo tylko to było w domu.

Koszmar dziecka trwał wiele lat. W końcu jego biologiczna matka została pozbawiona praw rodzicielskich.

Rodzina zastępcza

Trzy lata temu Przemek znalazł miłość i bezpieczeństwo w rodzinie zastępczej pani Moniki. Z kolei babcia 10-latka przekazała chłopcu mieszkanie. Wydawało się, że życie Przemka zaczyna się układać.

- Lubię ten dom, dobrze się tu czuję – mówi o swojej rodzinie zastępczej Przemek.

Po pewnym czasie okazało się, że przepisane przez babcię mieszkanie nielegalnie zajmuje matka chłopca, która nie płaci czynszu. W ten sposób darowizna babci stała się przekleństwem Przemka. Dług urósł do 30 tysięcy złotych, a wspólnota mieszkaniowa obciążyła nim nieświadome niczego dziecko.

- O tym, że sprawa jest w sądzie, dowiedzieliśmy się tydzień temu zupełnym przypadkiem. Okazuje się, że już jest nakaz zapłaty, jest komornik. Nie dostaliśmy ani pozwu, ani wyroku. Nie mieliśmy okazji wytłumaczyć w sądzie, że tu chodzi o małe dziecko – podkreśla Monika Brajer.

Dług

Mimo że Przemek od dawna nie mieszka z biologiczną matką, wszystkie ponaglenia dotyczące zaległości przychodziły na jej adres. Kobieta je odbierała, ale nic nie płaciła. Dług z dnia na dzień rósł, dlatego zakład gospodarki mieszkaniowej, który reprezentuje wspólnotę mieszkaniową, złożył sprawę do sądu. O tym fakcie zapomniał jednak powiadomić Przemka, który jest właścicielem mieszkania, a także jego rodziców zastępczych.

- Przeraża mnie ta sytuacja. Dorośli ludzie próbują ograbić dziecko. To paranoja – podsumowuje Błażej Brajer, ojciec zastępczy Przemka.

Dlaczego wspólnota mieszkaniowa w taki sposób doręczała nakaz zapłaty i przemilczała wiadomość o toczącym się postępowaniu? Wszyscy w bloku wiedzieli, że Przemek od trzech lat nie mieszka ze swoją biologiczną matką. Co więcej, już rok temu rodzice zastępczy informowali ZGM, że to oni są opiekunami prawnymi chłopca.

- To haniebne robić coś takiego dziecku. Co on ma robić? Sprzedać rower, zabawki, czy ma nie jechać na wakacje? On nie ma własnych pieniędzy – podkreśla matka zastępcza chłopca.

Wniosek o eksmisję

Dług z odsetkami nieustannie rośnie, każdego dnia może dojść do licytacji komorniczej. Chłopiec straci wówczas jedyne co posiada, czyli mieszkanie po babci. Zdesperowani rodzice zastępczy złożyli wniosek o eksmisję matki Przemka, ale sam proces może ciągnąć się latami. Pomocy finansowej dla 10-latka szukali także w ZUS-ie.

- W tym przypadku głównym winnym jest wspólnota, która nie dopełniła swoich obowiązków w zakresie podania właściwego adresu zamieszkania dziecka. Wspólnota miała taką wiedzę, bo mieszkanie jest w ich zasobach i wiedzieli, że tam mieszka matka tego dziecka – uważa adwokat Piotr Wojtaszak.

- Monitowaliśmy cały czas do zarządcy. Mieliśmy wynająć detektywa, żeby kogoś szukać? Od tego jest zarządca – stwierdza przedstawiciel wspólnoty mieszkaniowej.

- Najbardziej zależałoby nam, żeby tę sprawę zakończyć możliwie szybko. Tak, żeby Przemek w dorosłe życie startował z czystą kartą. Najgorzej byłoby, gdyby dorośli podzielili się jego tortem, rozgrabili go, a on i tak zostanie z długami – zaznacza Błażej Brajer.

W trakcie realizacji reportażu dowiedzieliśmy się, że rodzice zastępczy złożyli do sądu wniosek o wgląd do akt. Ten zareagował niespodziewanie szybko, a sprawa nabrała nagle tempa. Pani Monika otrzymała pismo z informacją o wstrzymaniu licytacji komorniczej mieszkania.

- Gdyby nie wasze zainteresowanie, to mieszkanie pewnie szłoby już pod młotek – mówi pani Monika.

Wstrzymanie licytacji komorniczej oznacza, że proces rusza od nowa. Rodzice zastępczy Przemka, którzy są jego opiekunami prawnymi, są w końcu stroną w postępowaniu, a więc mogą ubiegać się o adwokata z urzędu, mają prawo też złożyć sprzeciw. To dopiero pierwszy krok, by mieszkanie dziecka nie poszło pod młotek. Teraz wszystko zależeć będzie od decyzji sądu.

podziel się:

Pozostałe wiadomości