Kierowca autobusu podejrzany o zabicie pasażerki

TVN UWAGA! 3623439
TVN UWAGA! 139118

Prawdopodobnie doszło do sprzeczki między 21-letnią dziewczyną, ostatnią pasażerką nocnego kursu autobusu krakowskiego MPK, a jego kierowcą. Zakończyła się ona tragicznie - kierowca zadał kobiecie kilka ciosów w głowę metalową rurką, a potem nieprzytomną wepchnął do rowu wypełnionego wodą.

- Po godzinie czwartej w nocy usłyszeliśmy przerażający krzyk – opowiada kobieta mieszkająca w pobliżu miejsca zbrodni. – Krzyk kobiety, przytłumiony, jakby ktoś trzymał ją za usta. Była noc 27 lipca. Wcześniej, około trzeciej, 21-letnia Katarzyna Z. pożegnała się z przyjaciółmi i wsiadła do autobusu nocnego linii 610. Pozostali pasażerowie wysiedli na kolejnych przystankach, została sama. Spóźniła się na swój przystanek, podeszła do kierowcy. Doszło do kłótni. Taką wersję przedstawia dziś policja na podstawie zeznań zatrzymanego. Jest nim 44-letni kierowca MPK w Krakowie Mirosław Ł. Tuż po popełnieniu zbrodni odwiózł autobus do zajezdni i wyjechał z rodziną poza Kraków. Kilka dni później policja zatrzymała go w Skarżysku Kamiennej. - To był spokojny człowiek, nie było na niego żadnych skarg – mówi kierowca krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. – Ci, co jeżdżą nocą są raczej spokojni. Ktoś nerwowy popracuje miesiąc, dwa i dziękuje. Nocne kursy są niebezpieczne – często do autobusu wsiadają chuligani, urządzają bijatyki, demolują samochody. Stan psychiczny kierowców co pięć lat badają testami psychologowie pracy. Takie badania przeszedł też Mirosław Ł. Nie wykazały one skłonności do agresji, choć kilka lat temu prokuratura prowadziła sprawę przeciwko niemu o znęcanie się nad pierwszą żoną i pobicie. Mirosław Ł. był kierowcą MPK od 2005 roku. Utrzymywał dwóch synów z pierwszego małżeństwa oraz 5-letnią córkę i drugą żonę. Od rozwodu mieszkał w Krakowie i pracował głównie na nocnych zmianach. Dużo pracował, by utrzymać liczną rodzinę prawdopodobnie zbyt dużo. Znajomi mówią, że wyglądał na przemęczonego. - Pewnie powinienem o tym wiedzieć, ale źródła mojej wiedzy są ograniczone – mówi Leszek Wójtowicz, kierownik zajezdni autobusowej MPK S.A. w Krakowie Płaszowie. – Jeśli zapytam kierowcy, czy gdzieś jeszcze dorabia, i odpowie mi, że nie, to muszę mu wierzyć. I zapowiada częstsze kontrole zachowania kierowców – podczas kursów dziennych i nocnych, gdy kontrolerzy będą tylko obserwować, tak by kierowca nie odróżnił ich od pasażerów. Mirosław Ł. trafił do aresztu tymczasowego. Jeśli okaże się, że jest winny śmierci Katarzyny Z. grozi mu nawet dożywotnie więzienie. MPK w Krakowie zapowiedziało zaostrzenie kryteriów zatrudniania przyszłych pracowników. Katarzyna Z. studiowała historię sztuki w Anglii, gdzie mieszkała z rodzicami. Do Krakowa przyjechała na wymarzone praktyki w Muzeum Narodowym i jednej z krakowskich galerii sztuki. Miała pełno planów, pomysłów, ciągle w ruchu, nie potrafiła usiedzieć na jednym miejscu. Z polskimi przyjaciółmi planowała wakacje. - Wszystkie te plany umarły razem z nią – mówi Michał Grzesiak, bliski znajomy Katarzyny Z.

podziel się:

Pozostałe wiadomości