Niepełnosprawny, porzucony przez rodzinę Kacper śpi na klatkach schodowych. „Potrzebuję rozmowy z kimś bliskim” [CZĘŚĆ 1]

TVN UWAGA! 5200775
TVN UWAGA! 5200775
Kiedy skończył 18 lat matka kazała mu się wyprowadzić z domu. Niepełnosprawny, pozbawiony wsparcia rodziny, Kacper nie potrafi poradzić sobie w dorosłym życiu. Śpi na klatkach schodowych.

Żyje na klatce

Mieszkańcy Dzierżoniowa zaalarmowali nas, że na klatkach schodowych jednego z osiedli śpi młody mężczyzna.

- Widać było, że chłopak jest przemarznięty. Był bardzo grzeczny. Kupiłam mu bułki. Przerażające było, w jaki sposób je jadł. Jakby od dawna nic nie miał w ustach – opowiada pani Irena.

Mieszkańcy osiedla podkreślają, że mężczyzna zawsze jest trzeźwy.

- Na klatce mam rury, grzejniki i po prostu leżę lub siedzę. Nie robię bałaganu, niczego nie niszczę – przekonuje 20-latek.

Część osób dzwoni na policję czy straż miejską, zgłaszając, że bezdomny śpi na ich klatce.

- Mam jedną klatkę, na której śpię najczęściej. Z innych przeganiają mnie mieszkańcy, straż miejska lub policja – dodaje Kacper.

Choroba

20-latek ma orzeczenie o niepełnosprawności z powodu problemów umysłowych.

- Kiedy skończyłem 18 lat, mama wyrzuciła mnie z domu. Powiedziała, że mam się pakować, wynosić i radzić samemu. Problem w tym, że nie potrafię żyć samodzielnie. Potrzebowałbym rozmowy z kimś bliskim, ale nie mam nikogo – mówi Kacper.

20-latek skończył szkołę fryzjerską. W ciągu niespełna dwóch lat pracował w kilku firmach, ale za każdym razem był zwalniany.

- Kacper był sumienny, ale nie miał dużych zdolności. Tłumaczyłam mu coś, a on za kilka dni już tego nie pamiętał. Jakby mu to ulatywało z głowy. Zachowywał się jak 12-latek, mimo iż miał wówczas 18. Taki duży dzieciak. Klientki, które go znały, opowiadały mi, że jako dziecko chodził od domu do domu i szukał ciepła, którego w domu nigdy nie zaznał – wspomina Ewa Krupska, była szefowa Kacpra.

Matka chłopaka od wielu miesięcy się z nim nie kontaktuje. Kobieta po rozwodzie z biologicznym ojcem Kacpra, wychowywała go razem ze swoim drugim mężem. Mieszkali w niewielkiej miejscowości pod Dzierżoniowem. Dwa lata temu kobieta sprzedała mieszkanie i wyjechała. Obecnie mieszkają tam dawni sąsiedzi, którzy nadal pomagają Kacprowi.

- Kacpra pamiętamy jako spokojnego, zrównoważonego chłopaka. Przykro nam, że tak z nim postąpiono. Nie ma idealnych dzieci, rodziców, ale trzeba szukać rozwiązań problemów – mówi pani Helena.

Nie wiadomo, gdzie teraz przebywa matka Kacpra.

- Nie będę udzielać informacji na temat syna. Chcecie mu pomagać, to mu pomagajcie – powiedziała z rozmowie telefonicznej.

- Najczęściej wracam do radosnych chwil z przeszłości. Z mamą nie mam takich chwil wiele. Najczęściej to pamiętam, że mnie biła. Nigdy nie usłyszałem od niej, że mnie kocha. Mam chorobę sierocą, pewnie przez to, że nie okazywano mi miłości – wyznaje Kacper i dodaje: - Gdybym ją spotkał to pewnie by mi zabrakło słów, żeby coś powiedzieć. Na pewno przytuliłbym ją i powiedział, że ją kocham.

Czy Kacprowi uda się zorganizować mieszkanie?

- Obecnie gmina nie dysponuje mieszkaniami, które na już moglibyśmy panu Kacprowi zaoferować. Jedyna pomoc to możliwość załatwienia schroniska dla bezdomnych – mówi Piotr Podkówka, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej gminy Dzierżoniów.

Wkrótce w UWADZE! druga część reportażu o losach Kacpra.

podziel się:

Pozostałe wiadomości