Dwa domy, dwa światy

TVN UWAGA! 4073089
TVN UWAGA! 193852

Dwa stojące obok siebie domy, oba służące głównie samotnym matkom z dziećmi. Dzieli je jednak przepaść: jeden popada w ruinę, drugi jest nowy i czysty. Pierwszy to dawne schronisko Monaru "Bajka", założone przed laty przez Marka Kotańskiego. Dla mieszkających w nim samotnych kobiet z dziećmi i osób starszych placówka stała się domem. Problem w tym, że budynek nadaje się do rozbiórki. Dlaczego wobec tego mieszkańcy nie przeniosą się do tego drugiego?

Budynek zamieszkuje dwadzieścia osób, również dzieci. Wszyscy korzystają ze wspólnej łazienki, dzielą się kosztami opału i prądu. Większość mieszkających tu kobiet, to ofiary przemocy domowej.

"I tak od dziesięciu lat jeżdżę..."

- Mieszkam tutaj siedem lat. Uciekłam z domu od męża alkoholika - opowiada jedna z mieszkanek schroniska. - Mam córki - bliźniaczki. Po prostu była przemoc w domu, alkoholizm. I tak od dziesięciu lat jeżdżę z ośrodka na ośrodek Tu jestem od 2005 roku i mieszkam do dziś. Marzymy razem z dziewczynami o nowym lokum - mówi.

Mieszkanie to nie jest jej jedyny problem. - Jestem chora, mam raka. Leki mam drogie. Mam tylko zasiłek rodzinny i alimenty na córki. Mój cały dochód to jest tysiąc trzysta złotych. Muszę oszczędzać na jedzeniu - mówi.

"Chcieli nas porozwozić po ośrodkach"

Kobiety od lat czekają na lokale socjalne, ale przywykły już do warunków, w których tkwią. Mieszkańcy "Bajki" żyją przeszłością, wciąż wspominają Marka Kotańskiego, który był ich mentorem. Tymczasem dom z roku na rok popada w ruinę.

- Po śmierci Marka Kotańskiego to jeszcze każdy żył tym, że to wszystko jest jego. Zabrakło takiej osobowości. Chcieli nas porozwozić po ośrodkach, nie zgodziłyśmy się. Ja mam swoje lata i mam po ośrodkach się tułać? A tu jestem sama, nie jestem od nikogo zależna – nie kryje żalu Grażyna Wójcik.

Nie pracują

Problemem większości mieszkańców jest nieporadność życiowa. Korzystają ze wsparcia Ośrodka Pomocy Społecznej. Tylko niektórzy podjęli pracę.

- Po tylu latach zamieszkiwania te osoby na pewno po części przyzwyczaiły się do tego stanu, który tam jest. Natomiast nie zmienia to faktu, że na swój sposób te osoby starają się o mieszkania - mówi Ewa Lewandowska, Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Warszawie.

- Nie jest to właściwe miejsce ani dla dzieci ani dla dorosłych - dodaje Dorota Tatarowicz z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Warszawie. - Ludzie ci borykają się z problemem mieszkaniowym od wielu lat i chcą wyjść i chcą znaleźć swoje miejsce w życiu, w swoim mieszkaniach, a nie tam gdzie obecnie mieszkają

Kontrowersyjny regulamin

W sąsiedztwie budynku funkcjonuje nowoczesne Centrum Samotnych Matek finansowane przez miasto. Jednak mieszkanki "Bajki" nie chcą się do niego przeprowadzić ze względu na regulamin, jaki obowiązuje w nowym bydunku.

- Mnie to trochę nie dziwi, bo podejrzewam, że tam nie ma żadnych zasad, a tu są. Myślę, że to o to chodzi - mówi Katarzyna Janusz, mieszkanka Centrum.

- W lecie to można zauważyć, że non stop są jakieś imprezy alkoholowe. Właśnie stąd stoliki rozkładają, towarzystwo się schodzi. Parę razy nawet interweniowaliśmy z tego powodu, że dzieci spać nie mogły - dodaje inna mieszkanka Centrum Samotnych Matek.

Miejscy urzędnicy obiecują przeniesienie mieszkańców "Bajki" do mieszkań komunalnych za dwa lata. Czy jednak budynek przeznaczony do rozbiórki wytrzyma tak długo?

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem - czekamy na Wasze zgłoszenia. Wystarczy w mediach społecznościowych otagować swój wpis (z publicznymi ustawieniami) #tematdlauwagi. Monitorujemy sieć pod kątem Waszych alertów.

podziel się:

Pozostałe wiadomości