Dlaczego żebrze?

TVN UWAGA! 3643918
TVN UWAGA! 139115

Kto z nas nie był nagabywany przez żebraków siedzących przy ulicach bądź grających w tramwajach autobusach? Czy takie zachowanie jest rzeczywiście uzasadnione złą sytuacją ekonomiczną tych osób? A może jest to sposób na łatwe zdobycie pieniędzy?

Niemalże codziennie można spotkać na warszawskich ulicach żebrzącego mężczyznę z Rumunii. Dziennikarzom UWAGI! zwrócili na niego uwagę widzowie przejęci losem żebrzącego z nim dziecka. Dziewczynka nieruchomo siedzi prze całe godziny i wygląda na ospała i chorą. Żebrzącemu mężczyźnie nasi dziennikarze przyglądali się przez kilka dni. Kiedy go zagadali, przekonywał ich, że musi pilnie wrócić do domu. Tymczasem po godzinie spotykać go można było żebrzącego w innym miejscu Warszawy. Wreszcie nasi dziennikarze zaproponowali mu pomoc w znalezieniu pracy. Umówili się z mężczyzną na następny dzień, w celu wspólnego odwiedzenia potencjalnych pracodawców. Następnego dnia nasza dziennikarka w umówionym miejscu czeka na mężczyznę pół godziny. Ten jednak nie zjawia się. Zachowanie mężczyzny i fakt, ze unikał spotkania wzbudziło nasze wątpliwości. Postanowiliśmy więc prześledzić dzień jego pobytu w Warszawie. Rano mężczyzna zjawia się przed supermarketem z dzieckiem. Po kilku godzinach żebrania mężczyzna idzie na parking supermarketu, tu czeka na niego reszta rodziny. Wspólnie idą na obiad. Potem znowu wraca do żebrania. Rodzina czeka na parkingu w samochodzie. Późnym popołudniem wszyscy opuszczają supermarket. Kazimiera Król, która od lat bada zjawisko żebractwa, uważa, że dla zdecydowanej większości osób zbierających pieniądze na ulicach to po prostu zawód. Jak udało nam się ustalić żebrzący mężczyzna mieszka w Józefowie pod Warszawą. Przed rokiem jego rodziną zainteresował się miejski ośrodek pomocy społecznej. - W naszej opinii nie jest to biedna rodzina. Deklarują przychody w kwocie ok. 1200zł. Wynajmują mieszkanie u prywatnego właściciela i na bieżąco regulują rachunki - opowiada Elżbieta Turek. kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy w Józefowie. Mężczyzna w rzeczywistości ma jedynie dwoje dzieci. 11-letnia córkę i 13-letniego syna. - Jestem w stanie uwierzyć, że dziecko z którym ten mężczyzna pojawia się na ulicy, nie jest jego dzieckiem. Dziecko jest traktowane jak przedmiot, który wzbudza dodatkowe współczucie wśród przechodniów – mówi Kazimiera Król – Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Koninie. Okazuje się, że dziewczynka nie jest córką tego mężczyzny. Każdego dnia zabiera ją z posesji zamieszkanej przez kilka rumuńskich rodzin. Po całym dniu żebrania odwozi ją z powrotem, a sam wraca do domu. Nie chcemy zniechęcać państwa do pomagania osobom potrzebującym, bo takich jest wśród nas bardzo wiele. Można to jednak robić w sposób przemyślany, a jak usłyszeliśmy w materiale dobrym sprawdzianem, czy żebrzący naprawdę potrzebuje pomocy jest zaproponowanie jedzenia lub zaoferowanie innej formy pomocy.

podziel się:

Pozostałe wiadomości