Dlaczego się zabił?

TVN UWAGA! 3635387
TVN UWAGA! 139126

Współpracownicy i przyjaciele Andrzeja Leppera nie są w stanie znaleźć odpowiedzi na to pytanie. – Bywał w gorszych sytuacjach i nigdy się nie poddawał – mówi Wanda Łyżwińska, współpracowniczka i przyjaciółka zmarłego.

Andrzej Lepper popełnił samobójstwo wieszając się w łazience prywatnej części pomieszczeń biura Samoobrony w Warszawie. Po przegranych cztery lata temu wyborach parlamentarnych jego partia chyliła się ku upadkowi. Andrzej Lepper, który zaczynał jako polityczny watażka, założył i poprowadził do Sejmu partię Samoobrona, by zasiąść po latach w fotelu tego Sejmu wicemarszałka, a potem objąć funkcję wicepremiera i tekę ministra rolnictwa, nie chciał się z tym pogodzić. - Ciągle chciał być w centrum uwagi – mówi Władysław Serafin, działacz ludowy, kolega Andrzeja Leppera. – Ale ostatnio nie potrafił wykreować niczego, co zwróciłoby na niego uwagę opinii publicznej. Kiedy rok temu namawiał mnie na kolejną akcję protestacyjną, powiedziałem mu – Andrzej, my możemy chcieć, ale nie ma już odpowiedniego klimatu. Czas Andrzeja Leppera i jemu podobnych minął. W grudniu 2006 r. Gazeta Wyborcza ujawniła, że działaczkę Samoobrony w zamian za pracę zmuszano do usług seksualnych. Zarzuty postawiono Stanisławowi Łyżwińskiemu i Andrzejowi Lepperowi. W innym postępowaniu agenci CBA pod zarzutem korupcyjnym zatrzymali współpracownika przewodniczącego Samoobrony. Zaraz potem, cztery lata temu partia z kretesem przegrała wybory. - Bywał w ostatnich latach czasami nieobecny myślami – mówi Bogusław Ziętek, polityk, znajomy Andrzeja Leppera. – Widać było, że ma problemy. Ale to był fighter, który się nie poddaje. Namawiałem go, żeby na chwilę wycofał się z życia publicznego. Ale na pewno nie chciał z polityki zrezygnować na stałe. Andrzej Lepper spróbował wtedy swoich sił w biznesie. W ubiegłym roku założył spółkę, która miała zajmować się pośrednictwem w handlu ze Wschodem. Siedzibą firmy były pomieszczenia w hotelu Mariott w stolicy. Jednak pomysł nie wypalił. Przewodniczący Samoobrony zaczął mieć problem z pieniędzmi. - Pytał, czy mogę mu udzielić pożyczki, ale nie mogłem mu pomóc – mówi Władysław Serafin. – Zdziwiłem się – jeszcze niedawno wicepremier, wicemarszałek Sejmu, ktoś taki bez trudu powinien dostać pożyczkę. Powiedział na to – Władek, zostawili mnie, nawet telefonów nie odbierają. Rok przed śmiercią wszystko zaczęło się psuć. Andrzej Lepper bardzo przeżywał ciężką chorobę syna. Według relacji znajomych przewodniczącego Samoobrony schorzenie wątroby było tak poważne, że groziło śmiercią. Jednak nikt ze współpracowników i przyjaciół Leppera nie zauważył, by był bliski załamania. - Zadzwonił do mnie i powiedział, że żegna się z synem – mówi Piotr Tymochowicz, doradca medialny Andrzeja Leppera. – Ale dzień czy dwa potem stał się cud. Znów zadzwonił i powiedział, że Tomek czuje się lepiej, że następuje poprawa. Sam Andrzej Lepper także chorował. Miał problemy z sercem, zaburzenia krążenia groziły nawet amputacją nóg. Trafił do szpitala. - Nigdy się swoim zdrowiem za bardzo nie przejmował – mówi Piotr Tymochowicz. – Kiedy go odwiedziłem w szpitalu, powiedział – może będą amputować, może nie, jak będą, to trudno. Według oficjalnych informacji prokuratury Andrzej Lepper popełnił samobójstwo z powodów finansowych. Mimo to mnożą się różne, także typowo spiskowe, hipotezy na temat jego śmierci. Jutro Andrzej Lepper zostanie pochowany w swoich rodzinnych stronach.

podziel się:

Pozostałe wiadomości