Oszpecone i z bliznami. Mnóstwo kobiet przeżywa dramat po zastosowaniu aquafillingu

TVN UWAGA! 344651
Często są oszpecone, mają deformacje i blizny, niektóre musiały amputować piersi. Setki a może i tysiące kobiet przeżywają dziś dramat po tym, jak poddały się zabiegowi powiększania piersi z wykorzystaniem aquafillingu.

- Każdego dnia pojawiają się nowe pacjentki. Ostatnio była pacjentka w nocy, miała ropień piersi po aquafillingu i to pękło - mówi prof. Bartłomiej Noszczyk ze Szpitala Klinicznego CMKP im. W. Orłowskiego w Warszawie.

- W moim oddziale leczy się po aquafillingu około 200 pacjentów - dodaje medyk.

Pani Anna

Anna Skura jest podróżniczką i znana blogerką. Kilka lat temu zdecydowała się na zabieg powiększenia piersi.

- Lekarz, który się mną zajmował zaproponował mi wypełnianie piersi metodą aquafillingu. Zapewniał o bezpieczeństwie, że tak naprawdę jest to bardzo nieinwazyjna metoda - opowiada kobieta. I przyznaje: - Byłam zadowolona z efektu. O tym, że ten preparat jest niebezpieczny usłyszałam około dwa lata temu. Pomyślałam, że korzysta z tego wiele kobiet, być może spotyka to kogoś innego, a u mnie pewnie będzie dobrze. Minęły kolejne dwa lata i zauważyłam zmianę i wiedziałam, że muszę iść do lekarza i sprawdzić, jaki jest stan rzeczy.

Diagnoza była jednoznaczna: żel podany podczas zabiegu zagraża zdrowiu. Anna Skura musiała się poddać operacji.

O zabiegu powiększania piersi z użyciem żelu aquafilling, którego ofiarą jest Anna Skura, stało się głośno kilka lat temu, gdy do lekarzy zaczęły się zgłaszać kobiety z powikłaniami po zabiegu tym żelem. Ich dramatyczne historie pokazał reporter Superwizjera. Gdy okazało się, że preparat siał spustoszenie w organizmach kobiet, producent wycofał go z rynku, ale zastąpił nowym żelem Los Deline, o identycznym składzie. Wkrótce jego obrót na terenie Polski został zakazany.

Pani Katarzyna

Katarzyna Kaczmarek opowiedziała o swoich doświadczeniach z aquafillingiem dwa lata temu. Do dziś nie może się pogodzić z tym, co o poszkodowanych kobietach mówił w Superwizjerze dystrybutor żelu na Polskę.

- To są doniesienia medialne… Nie słyszałem o takich pacjentkach, odsetek tych działań jest na tyle mały, że nie było jakiegoś problemu – stwierdził.

- Nie wiem, czy czuję smutek, złość, czy rozczarowanie. Chyba wszystko na raz, w pewnym sensie myślałam, że po drugim czyszczeniu mam to już za sobą. A od kilku miesięcy znowu biegam po lekarzach i szukam pomocy, co zrobić z pozostałościami, które pozostały – mówi pani Katarzyna.

Pani Katarzyna jest jedną z niewielu osób, które otwarcie mówią o zabiegu i powikłaniach. Większość poszkodowanych – z różnych powodów – woli pozostać anonimowa.

- Dowiedziałam się od mojej znajomej, że to grozi śmiercią i kalectwem, więc to wszystko próbowałam usunąć trzy razy. Mam nadzieję, że lekarze dołożyli wszelkich starań, żeby to wyjąć. Wiem, że wyjąć całkowicie się nie da, ale ile mogli to zrobili – mówi jedna z kobiet, z którą rozmawiał reporter.

- Mniej więcej po półtora roku poczułam zgrubienia i ogromny ból. Potem zaczęły się stany zapalne, w przypadku jednej piersi nie było czego ratować, był tam taki ogrom zniszczeń. Lekarz zrobił mastektomię, a w przypadku drugiej zostawił 2/3 piersi – opowiada inna kobieta.

Szpital

Szpital Kliniczny im. Orłowskiego w Warszawie to jedna z niewielu placówek w Polsce, gdzie leczy się kobiety poszkodowane po zabiegu z użyciem aquafillingu. Profesor Bartłomiej Noszczyk wraz z zespołem uruchomił tu trzyletni program badawczy, by zapewnić kompleksową pomoc ofiarom.

- Wiele pacjentek przeżywa lęk o własne zdrowie, bo słyszały od osób bliskich, czy z telewizji o pewnych poważnych powikłaniach, i nawet jeśli w tym momencie nic im się nie dzieje, to oczywiście obawiają się, że one mogą wystąpić – mówi Ewa Woźniak-Roszkowska, lekarz rezydent chirurgii plastycznej.

- W zasadzie jest to nieuleczalne, bo to niestety tak trzeba nazwać – podkreśla prof. Bartłomiej Noszczyk. I dodaje: - Niewielkie ilości tego preparatu są rozprowadzane po całym ciele. Pojawia się on w układzie chłonnym, migruje do różnych tkanek. I oczyszczenie piersi nie zapewnia pozbycia się tego preparatu. A z kolei, jego obecność najprawdopodobniej wiąże się z narażeniem na choroby autoimmunologiczne.

Pacjentki wciąż wracają do szpitali.

- Przeszłam dwa zabiegi oczyszczania piersi i myślałam, że większość drogi mam za sobą. Niestety, okazuje się, że w górnej części piersi, gdzie nie było możliwości wyczyszczenia, mam bardzo duże guzy, zbiorniki z jakimiś płynami. Tak naprawdę to wszystko zaczyna przybierać na wielkości, a co za tym idzie, odczuwam dyskomfort, czyli po prostu bóle – przyznaje Katarzyna Kaczmarek.

- Okazało się, że po kolejnych dwóch latach powoduje to dalsze dolegliwości i w tym roku przeszłam operację doczyszczenia. Ale po niej miałam kolejne zapalenie, operacja na cito i po dwóch miesiącach pojawiło się kolejne zapalenie. W tym roku miałam trzy operacje – mówi jedna z kobiet.

- To chyba trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, to jest karygodne, że można tak skrzywdzić setki młodych kobiet. Ja bym to nazwał po imieniu, to jest bandytyzm. To jest przestępstwo. To, że preparat, który powoduje tak potworne uszkodzenia, i że coś takiego wchodzi na rynek, to jest moim zdaniem nieprawdopodobne – mówi prof. Bartłomiej Noszczyk.

Rzecznika Praw Pacjenta

Kilkadziesiąt poszkodowanych zgłosiło się do Rzecznika Praw Pacjenta, ale według niego – kobiet, które doznały różnego rodzaju uszczerbków na zdrowiu po podaniu żelu aquafilling może być nawet kilka tysięcy. W badanych przez rzecznika sprawach pojawiają się nazwiska kilkunastu lekarzy z całej Polski. Czy medycy wiedzieli o szkodliwości żelu?

- Lekarze byli szkoleni przez dystrybutora. Byli zapewniani, że to produkt, który zawiera bezpieczne składniki – mówi Tomasz Młynarski z biura Rzecznika Praw Pacjenta. I dodaje: - Trzeba zauważyć, że od wielu lat w fachowej literaturze światowej były doniesienia o incydentach związanych z preparatem aquafilling. Były to doniesienia mówiące o poważnych incydentach związanymi ze stanami zapalnymi, niegojącymi się ranami, przetokami. Deformacją piersi, czy nawet przypadkami nowotworów w miejscu podania.

Czyli lekarze mówią, że o tym nie wiedzieli?

- Taka jest linia obrony i tłumaczenia osób zaangażowanych w stosowanie tego wyrobu. W ocenie rzecznika nie zwalnia to z odpowiedzialności, dlatego stwierdzaliśmy w tych przypadkach naruszenie praw pacjenta – zaznacza Młynarski.

Według rzecznika – naruszono prawo pacjentek między innymi do świadczeń zdrowotnych, a także do informacji o stanie zdrowia. Ta opinia może być pomocna w postępowaniach sądowych, bo tylko w ten sposób poszkodowane będą mogły dochodzić jakichkolwiek roszczeń.

- Te panie doznały krzywdy, takiej jak zniekształcenie ciała, blizny, dewastacja mięśni i tkanek. I takie szkody uprawniają do tego, by żądać zadośćuczynienia na drodze cywilnej – mówi adwokat Joanna Lazer. I dodaje: - Do tej pory zgłosiło się do mnie ponad 200 kobiet. Udzieliłyśmy kilkudziesięciu porad, kilkanaście spraw jest w toku. Kilkadziesiąt z tych pań nie chce na razie występować na drogę sądową z prostego powodu, wstydzą się pytań, takich jak, po co ci to było. A w mojej ocenie takiego pytań nie można zdawać, ponieważ równie dobrze można zadać pytanie, dlaczego ktoś chce iść do fryzjera, czy dlaczego korzysta z usług ortodonty. Sprowadzanie decyzji o powiększeniu piersi do próżności tych pań jest niesprawiedliwe i krzywdzące.

- Czasami jestem na siebie zła, że w ogóle miałam taki pomysł. A z drugiej strony myślę sobie, że takich osób jak ja jest mnóstwo, które z różnych powodów chciały poprawić swój wygląd. I idąc do tak renomowanego miejsca, człowiek idzie z poczuciem zaufania. Cały czas mam poczucie, że byłam oszukana, bo nie miałam świadomości, z czym wiąże się podatnie takiego preparatu – mówi pani Katarzyna.

Lekarz, który dystrybuował żel aquafilling na trenie Polski i który organizował szkolenia dla innych medyków, nie zgodził się na spotkanie przed kamerą.

- Wydaje mi się, że ten produkt będzie się pojawiał, bo on pod różnymi nazwami pojawiał się w krajach azjatyckich i podejrzewam, że będzie pojawiał się w krajach sąsiednich, a być może w innych krajach Unii Europejskiej – mówi prof. Bartłomiej Noszczyk.

podziel się:

Pozostałe wiadomości

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zjada je codziennie 5 mln Polaków. Co naprawdę jest w kebabach?

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Zostawiał dzieci, wychodził z autokaru i urywał lalce głowę. „Coś strasznego, jak z horroru”

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Nadchodzą podwyżki cen energii. Na czym możemy zaoszczędzić?

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Rozbito nielegalną hodowlę psów w Gdańsku. Psy były nawet w szufladach i w piekarniku

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Miliony na zabiegi, które nigdy się nie odbyły? "Nawet 12 tys. zł na dziecko"

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Chciał pomóc koledze w zdobyciu prawa jazdy. Teraz obu grozi więzienie

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”

Zdolny chemik i śmiercionośny biznes. „Chciał poczuć smak grzechu”