6 lutego 2018 / 19:50

Szpital wypisał małą Nel z igłą w płucach

Półtoraroczna Nel przez dwa tygodnie była hospitalizowana z powodu zapalenia płuc i sepsy. I chociaż w jej płucu dodatkowo tkwiła 21-milimetrowa igła, lekarze wypisali dziewczynkę do domu. Dlaczego nie zareagowali na widoczne na zdjęciu RTG ciało obce? Jak igła dostała się do płuc Nel?

Nel od urodzenia ma wielowadzie, nie chodzi, słabo widzi i słyszy, oddycha przez rurkę tracheostomijną. 23 grudnia 2017 roku trafiła do Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Miała ciężkie zapalenie płuc i sepsę. Po dwóch tygodniach lekarze zdecydowali się wypisać dziewczynkę do domu.

– Szpital poinformował, że nie ma żadnego problemu. Że wyleczono sepsę i zapalenie płuc – opowiada Olga Guz, matka dziewczynki.

Jednak po powrocie do domu stan Nel błyskawicznie się pogarszał.

- Była czerwona, mokra. Miała sine usta i język – relacjonuje mama.

Po trzech godzinach karetka zabrała dziewczynkę na oddział intensywnej terapii tego samego szpitala.

- Powiedzieli, że ona jest w jeszcze gorszym stanie niż w grudniu – przyznaje pani Olga.

Igła w płucu

Nel została przyjęta do szpitala 5 stycznia. Następnego dnia wykonano małej pacjentce zdjęcie RTG płuc, na którym widać 21-milimetrową igłę! Skąd się wzięła w płucu dziewczynki?

- Pani doktor powiedziała, że ktoś musiał jej wrzucić przez rurkę tracheostomijną. Lekarze twierdzą, że musiało się to stać między wypisami – relacjonuje pani Olga.

Ale zdaniem matki to nielogiczne. Dlatego poprosiła szpital o płytę z pierwszym zdjęciem RTG córki, które zostało wykonane już 23 grudnia. O dziwo – także na nim jest widoczne ciało obce.

Dlaczego informacja o igle w płucu Nel, nie znalazła się w wypisie ze szpitala z dnia 5 stycznia?

- Mam żal do szpitala, że wypuścili mi dziecko. Nawet, jakbym wiedziała, że ona ma tę igłę to nie chciałabym jej brać do domu. Bo bym nie wiedziała, co mam robić – przekonuje pani Olga.

Rzecznik: Jeden lekarz…

Szpital stoi na stanowisku, że podał matce informację o ciele obcym w płucu córki.

- W całej dokumentacji jest – twierdzi Mariusz Mazurek, rzecznik prasowy Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej.

Rzecznik nie zmienił zdania nawet, kiedy pokazaliśmy ksero dokumentów, które otrzymała pani Olga. - Oczywiście, że jest. Przeglądaliśmy wczoraj z kierownikiem tę dokumentację. Jest w zdjęciu, które jest częścią dokumentacji – precyzuje rzecznik Mazurek.

Ale dlaczego tak ważna informacja nie została opisana w dokumentach, którymi dysponuje mama Nel?

- Jeden lekarz, który opisuje zdjęcie rentgenowskie, robi to w ten sposób, inny lekarz zwraca uwagę na inne elementy. Najwyraźniej lekarz prowadzący uznał, że nie należy tego wpisywać – tłumaczy Mazurek. - Bardzo możliwe, że jest to w jakimś innym dokumencie. Może jest to w skierowaniach, które matka otrzymała podczas wypisu. Trudno mi powiedzieć – stwierdza rzecznik szpitala.

Matka dziewczynki przekonuje, że skierowanie, które dostała do chirurga dotyczy tylko problemów z karmieniem Nel.

Szpital informuje prokuraturę

Placówka, w której była hospitalizowana Nel, poinformowała o sprawie prokuraturę.

- Szpital wskazuje na problemy związane z opieką nad małoletnią pokrzywdzoną, które mogą leżeć po stronie matki dziecka – mówi Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Jak się jednak okazało, śledczy nie dysponowali pełną dokumentacją medyczną Nel. Brakowało kluczowego zdjęcia RTG z 23 grudnia, które dopiero dostarczył dziennikarz Uwagi!

Prokuratura poszerzyła zakres działania.

- Postepowanie jest prowadzone zarówno w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia, na skutek niewłaściwej opieki w czasie, gdy dziecko przebywało w domu. Ale również w zakresie ewentualnego błędu medycznego, który mógł zostać popełniony w szpitalu – mówi Marcin Saduś i zaznacza, że nie bez znaczenia jest fakt samego wprowadzenia do organizmu igły. - Jeżeli te okoliczności miały wpływ na pogorszenie się stanu zdrowia dziecka i skutkowały na przykład trwałym uszczerbkiem na tym zdrowiu, wówczas konieczna będzie zmiana kwalifikacji prawnej. Taki czyn będzie zagrożony karą do 10 lat pozbawienia wolności – podkreśla rzecznik prokuratury.

„Przyjrzymy się sprawie”

Matka Nel zwróciła się do Rzecznika Praw Pacjenta, u którego złożyła skargę na szpital.

– Zostanie podjęte postepowanie wyjaśniające w sprawie naruszenia praw pacjenta – mówi Paweł Grzesiewski z biura Rzecznika Praw Pacjenta. - Do ustalenia jest też stan zdrowia dziecka przy wypisie. Może ten stan zdrowia wcale nie był taki jak został wpisany w dokumentacji medycznej. Nie zapominajmy też, że dziecko, w tym samym dniu, po kilku godzinach trafiło na ten sam oddział – dodaje Grzesiewski.

Stan dziewczynki przed emisją reportażu poprawił się. Jest już przytomna. W środę lekarze będą decydować, czy małą Nel można operować.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

skad w szpitalu taka igła - totalna brednia

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      1
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Racja dziewczynka połkneła igłę. Z żołądka przebiłatwo się przez przyponę i wbija się w płuca. Jedyny błąd radiologia to to że na zdjęciach opisuje się wszystko co się widzi.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          1
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          skąd ja to znam?
          Ciężko chore dziecko wypisane do domu w "stanie dobrym". I tak trzykrotnie w ciągu dwóch miesięcy.
          Brak właściwej diagnostyki spowodował, że komórki nowotworowe zniszczyły ukłąd kostny dziecka.
          Chirurgia na Niekłąńskiej to koszmar.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              19lat temu w stanie dobrym została wypisana do domu moja siostrzenica która zmarła po kilkunastu godzinach od wypisu, ale cóż na jej serce czekało dziecko więc może i ktoś "pomógł" naszej małej odejść :-/ teraz możemy gdybac....

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  a moze rodzenstwo wrzucilo igle w domu przez rurke? Lekarze takich rzeczy nie robią.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      To nie zmienia faktu, że lekarze po zrobieniu zdjęcia powinni je porządnie opisać i podjąć interwencję i tą igłę usunąć, a w każdym razie nie wypisywać dziecka z ciałem obcym w płucach. Nawet laik widzi na zdjęciu ciało obce, to tym bardziej tłumaczenie, że lekarz nie widział jest wprost niepojęte, plus zwalanie winy na matkę... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          To już zapewne zostanie wyjaśnione bądź nie w trakcie postępowania. Pytanie dlaczego lekarze wiedząc że dziecko ma igłę w płuchac nie dość że nic z tym nie robią to jeszcze wypisują dziecko ze szpitala?

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              Co niektórzy mają za nic ludzi zwykłych co nie zajmują żadnego stanowiska a jesli telewizja zajmuje się tym to dopiero wychodzi prawda na jaw.Jakby nie telewizja a zwłaszcza programy tego typu to dużo spraw byłoby zamiatane pod dywan jak to się określa.

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Ta bo telewizja nie kłamie.. za dużo niewiadomych jest w tej sprawie żeby znaleźć winnego. Szpital oskarżył matkę, matka szpital a prawda była jedna i nie sądzę byśmy się jej dowiedzieli. W dobie roszczeniowosci i oczekiwania na wielkie odszkodowania jak w USA wssystko jest możliwe..

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      Pomoc | Zasady forum
                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.