- Myślę, że mamy tutaj formę piramidy finansowej. Pierwsze osoby, które zawierały umowę, miały zakładane panele i wszystko było dobrze. Natomiast im dłużej ta spółka działa na rynku, tym więcej jest poszkodowanych osób – mówi Karolina Warzęchowska, adwokatka jednego z poszkodowanych.

Dobre opinie

Do redakcji Uwagi! zgłosiło się kilka osób, które podpisały umowę z jedną z łódzkich firm - wpłaciły zaliczki, jednak paneli nigdy nie zamontowano.

- Jak robię poważniejsze zakupy lub podejmuję jakąś decyzję, to zawsze kieruję się komentarzami innych ludzi, bo wychodzę z założenia, że widać wtedy, czy coś jest nie tak. A kiedy wybieraliśmy tę firmę, nie było ani jednego negatywnego komentarza – przywołuje pan Paweł.

- Jak przeglądałem ranking firm, to była w nim dosyć wysoko, jakaś piąta, szósta – mówi Zbigniew Ignaczak.

Niektórzy poszkodowani mówią, że czekają na instalację paneli od ubiegłego roku.

- Dokładnie od 8 marca 2021 roku, wtedy nastąpiła wpłata pieniędzy. Kosztowało to 9100 zł, a wpłaciłem 4,5 tys. zł – wylicza Piotr Klag.

- Wpłaciłem zaliczkę w wysokości 18,6 tys. zł, a dostaliśmy za to kupę nerwów – ubolewa pan Paweł.

- Stracony czas, stracone nerwy. Umawiali się z nami na konkretną datę i konkretną godzinę, brałam urlop w pracy, przyjechałam i już nie było z nimi żadnego kontaktu – mówi pani Iwona, partnerka pana Pawła.

- Paneli nie zamontowano i nie możemy się doprosić zwrotu pieniędzy. Z naszej perspektywy, wygląda to jak zwykłe oszustwo – dodaje pan Paweł.

Zaliczki

W każdym przypadku schemat działania był taki sam. Firma zapewniała, że zamontuje panele w ciągu 40 dni. Nasi bohaterowie najczęściej na te inwestycję brali kredyty. Wpłacali firmie zaliczkę stanowiącą połowę jej kosztów i kontakt z firmą się urywał.

- Do momentu wpłacenia zaliczki kontakt z nimi był rewelacyjny. Nie było z żadnych problemów – mówi pani Iwona.

- Jak podpisaliśmy umowę, to mówili, żeby jak najszybciej wpłacać zaliczkę, żeby mogli zamówić panele od producenta – dodaje pan Paweł.

Inny bohater, pan Zbigniew, wpłacił 9 tys. zł zaliczki.

- Prezes odebrał telefon, a później dostałem tylko SMS o treści: „Oddzwonię później, bo jestem na spotkaniu”. I było zero odzewu – ubolewa mężczyzna.

- Usłyszałem, że mają problemy z pracownikami, bo ktoś jest na chorobowym. Albo, że nabrali tyle zleceń, że się nie wyrabiają. Ale to były zwykłe kłamstwa – uważa pan Paweł.

Osoby, które się do nas zgłosiły, spieszyły się z instalacją paneli, ponieważ od kwietnia tego roku zmieniły się przepisy, które powodują, że pozyskiwanie prądu z energii słonecznej jest mniej opłacalne. Dlatego postanowiły zainstalować panele w innej firnie. Teraz uważają, że są podwójnie poszkodowani, bo nie tylko nie odzyskali zaliczek, ale też musieli zapłacić za nowe panele.

Jaka skala?

Zgłosiła się do nas była pracownica firmy, według której, takich osób jest znacznie więcej.

- Za czasu kiedy jeszcze pracowałam w tej firmie i miałam dostęp do systemu, lista klientów, którzy nie mieli wykonanej instalacji fotowoltaicznej, była na poziomie 100-107 osób. Na dzisiaj myślę, że liczba jest większa – mówi Marta Kaczmarczyk.

Zdaniem pani Marty, na początku działalności firmy było jednak inaczej.

- Trafiłam tam w 2020 roku. Firma prosperowała znakomicie. Była masa klientów, a montaże były wykonywane codziennie. W ciągu kilku miesięcy zatrudniono bardzo dużo pracowników na umowę o pracę, w związku z tym koszty tej firmy, w bardzo krótkim czasie, znacząco się zwiększyły – opowiada Kaczmarczyk.

Jak mówi była pracownica, w czasie gdy firma osiągała zyski, prezes wydawał pieniądze między innymi na drogie samochody czy huczne imprezy.

- Prezes zawsze żył na bardzo dobrym poziomie. Jeździł samochodami wysokiej klasy, nigdy nie narzekał na brak gotówki, natomiast w ostatnich miesiącach, jak pojawiał się termin wypłaty wynagrodzenia, to zwyczajnie znikał z biura i dość często nie odbierał telefonów, nawet od pracowników – mówi pani Marta.

Sami próbowaliśmy skontaktować się z prezesem firmy, by porozmawiać o zaistniałej sytuacji. Bezskutecznie.

„Firma wystawia pozytywne komentarze”

- Choć teraz firma nie robi żadnych montaży, to wciąż zbiera pozytywne opinie. Ja sam zamieściłem przynajmniej kilkanaście negatywnych opinii, by uprzedzić potencjalnych klientów. Niestety, moje komentarze od razu są usuwane – mówi Zbigniew Ignaczak.

- Prezes jest wybitnie uczulony na negatywne komentarze, ponieważ ja w tej firmie zajmowałam się m.in. marketingiem, to mogę powiedzieć, że pod koniec mojej pracy prezes oczekiwał, żebym zrobiła coś z negatywnymi komentarzami. A najlepiej, żebym w jakiś sposób je przykryła. Powiedziałam, że nie będę tego wykonywać, dlatego, że dla mnie jest to zwyczajnie niemoralne – mówi Marta Kaczmarczyk. I dodaje: - Prezes znalazł jednak środki, żeby wynająć firmę, która wystawia mu pozytywne - fałszywe - opinie, podszywając się pod rzekomych klientów tej firmy.

„Prezes przeinwestował”

Nasi bohaterowie czują się oszukani.

- Uważam, że to była z założenia przestępcza działalność firmy, która robiła sobie z tego sposób na życie – mówi pan Zbigniew.

- Nie tylko klienci byli oszukani, bo też podwykonawcy, monterzy itd., który wykonali pracę, a nie dostali pieniędzy – uzupełnia pan Paweł.

- W 2021 roku sytuacja w firmie zaczęła się diametralnie zmieniać. Zaczęło być wykonywanych coraz mniej montaży i pojawiały się coraz większe ilości klientów, którzy nie mieli realizowanych montaży w terminie. Wydaje mi się, że prezes tej firmy niedokładnie wszystko policzył i przeinwestował – uważa pani Marta.

Firma działa od 4 lat, przez ten okres wielokrotnie zmieniała swoją siedzibę.  Chcieliśmy odnaleźć prezesa pod jej ostatnim adresem. Ale usłyszeliśmy, że w tym miejscu nie ma już siedziby.

W takiej sytuacji umówiliśmy się na spotkanie pod pretekstem chęci montażu paneli. Dwóch przedstawicieli przyjechało na miejsce, gdzie teoretycznie panele miały być montowane.

- Jeżeli pan jest zdecydowany, to podpiszemy umowę. Od momentu wpłacenia zaliczki, bo 50 proc. zaliczki trzeba wpłacić na konto, mamy 30 dni na wykonanie instalacji – usłyszeliśmy od jednego z pracowników.

- Zmieścicie się w 30 dniach? – dopytywał reporter, nie ujawniając, kim jest.

- Zmieścimy się – usłyszał.  Mężczyzna dodał, że montują panele cztery lata i nie ma żadnych problemów.

Po ujawnieniu się reportera, mężczyźni, którzy przyjechali na miejsce, stwierdzili, że realizują instalacje na panele, które sami przyjmują, a o innych przypadkach należy rozmawiać z prezesem firmy. Po czym odjechali.

- Jeżeli jeszcze są jakieś osoby, które mają zawarte umowy tą firmą, to proponuję, żeby od nich odstąpiły i wezwały spółkę do zapłaty, kierując sprawy na drogę powództwa cywilnego – mówi Karolina Warzęchowska. I dodaje: - Nikt nie da gwarancji, że egzekucje okażą się skuteczne, ale nie robiąc nic, pozwalamy na to, żeby takich firm, które pracują w ten sposób, było więcej.

Dodaj komentarz