- W trakcie wykonywania kursu zatrzymał mnie patrol policji. Zaczęła się kontrola. Funkcjonariusze stwierdzili przekroczenie liczby pasażerów. Poinformowałem centralę. Otrzymałem informację, żeby nie przyjmować mandatu. Policja stwierdziła, że zostanę ukarany wnioskiem do sądu, oczywiście nie poczuwałem się do winy, ale się tym przejąłem - opowiada Andrzej Miłuszkiewicz.

- Realizacja tych przepisów nie jest tak naprawdę możliwa. Ograniczenia liczny pasażerów mają sens, tylko powinniśmy znaleźć inny podmiot, który będzie odpowiadał za ich egzekucję, czy to straż miejską czy policję. Albo nałożyć ten obowiązek na organizatora przewozów. Kierowca jest od tego, żeby bezpiecznie prowadzić autobus - przekonuje Krzysztof Balawejder, prezes wrocławskiego MPK.

Kierowcy podkreślają, że przeprowadzenie przez nich kontroli jest niemożliwe.

- Nie wyobrażam sobie tego. W praktyce musiałoby to wyglądać tak, że zatrzymuję się na przystanku - informuję pasażerów o limitach, wypraszam ich, ale jak ich wypraszać? Mógłbym narazić się na wyzwiska, nie mówiąc o groźbach. Rozkład jazdy nie byłby wykonalny, powstałyby duże opóźnienia - mówi Miłuszkiewic.

Pan Andrzej, podobnie jak pięciu innych kierowców wrocławskiego MPK, został uniewinniony przez sąd. Dwie inne sprawy zakończyły się umorzeniem.

- Jak dowiedziałem się, że jestem niewinny, kamień spadł mi z serca. Odetchnąłem psychicznie - przyznaje Miłuszkiewicz.

W naszym mobilnym studiu gościliśmy dzisiaj dr n. med. Annę Wasiewicz, lekarkę stomatolog z My Dental Clinic.

Uwagę! Koronawirus można oglądać codziennie od poniedziałku do piątku o 19:25 zaraz po głównym wydaniu Faktów.

Więcej informacji na temat koronawirusa znajdziesz na stronie Zdrowie.tvn.pl >>>

Zdrowie.tvn.pl
Zdrowie.tvn.pl

Dodaj komentarz