Reportaż o dramacie mieszkańców Dąbrówki Wielkopolskiej, pokazaliśmy w UWADZE! kilka miesięcy temu. Po emisji część śmieci wywieziono. Mieszkańcy chcieli tego, bo sąsiedztwo sortowni odpadów oznaczało pożary, plagę robactwa i permanentny smród.

"Serwują nam szczury, robale!"

- Ciężarówki z odpadami wyjeżdżały o 2, 3 w nocy - opowiada nam mieszkaniec wioski, Waldemar Miśkiewicz.

Właściciel sortowni nie chciał z nami rozmawiać. Stwierdził tylko, że "nie ma ochoty na dyskusje", po czym dorzucił: - Sfotografuję sobie wasze autko. Potem sam wsiadł w samochód i odjechał.

- Nasza sytuacja praktycznie się nie zmieniła - rozkłada ręce Miśkiewicz. W Dąbrówce doszło do tego, że konieczna była ewakuacja mieszkańców. - Teraz najbardziej nas martwi, że zbliża się wiosna i znów będą karaluchy - dodaje Miśkiewicz.

Wiosny boją się też bardzo mieszkańcy odległego o 6 kilometrów Chociszewa, gdzie przewieziono część odpadów. - Te robaki, o których UWAGA! robiła materiał, one są już u nas! – mówi radny Paweł Pawłowski. A mieszkańcy nie kryją emocji: - Serwują nam szczury, robale! Całe dziadostwo z Dąbrówki zwożą do nas!

Po pożarze wywieźli śmieci

Firma W. dostała zakaz przyjmowania odpadów komunalnych po pożarze w Dąbrówce Wielkopolskiej. Właściciele zostali zobowiązani także do pozbycia się zalegających tam śmieci, których było po prostu za dużo. Przedsiębiorstwo znalazło odbiorcę w Chociszewie i przewieziono tam 235 ton odpadów.

Zanim się to stało, właściciel składowiska z Chociszewa zaprosił mieszkańców na spotkanie. Poinformował, że ma zamiar gromadzić nieopodal miejscowości paliwo alternatywne. Radny Pawłowski: - To było ekspresowe spotkanie. Usłyszeliśmy, że paliwo alternatywne będzie w formie brykietów, utwardzone, sześć razy foliowane. Mówiono też, że nie będzie przywiezione z Dąbrówki! Wyszliśmy z tego spotkania uspokojeni. Myślałem: "To będzie fajny interes dla wioski". Po tygodniu okazało się, że wszystko wygląda inaczej.

"Wszystko jest zawarte w decyzji"

Reporterka UWAGI! ogląda zgromadzone odpady. - Jest paczka po papierosach, worek po ziemniakach…  Śmierdzi - komentuje.

Czy firma z Chociszewa ma prawo gromadzić odpady z Dąbrówki Wielkopolskiej? - pytamy w Urzędzie Marszałkowskim w Zielonej Górze.

- Przedsiębiorca ma prawo, na swoim terenie, magazynować odpad, który stanowi paliwo alternatywne – odpowiada Jerzy Tonder z Urzędu.

Ale jakieś warunki chyba powinien spełniać? Np. powinien być utwardzony grunt? - To wszystko jest zawarte w decyzji i wynika z przepisów. Czy to jest paliwo alternatywne, czy też sprasowane odpady komunalne, to już potwierdzi kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska - dodaje Tonder.

Zastrzeżenia inspektorów

Z przedstawicielką inspektoratu ochrony środowiska spotykamy się jeszcze przed zakończeniem kontroli. Pewne sprawy są już jednak jasne. - Marszałek województwa wydał kilka decyzji. Katalog odpadów, które mogą być tam gromadzone, uległ rozszerzeniu. I do tego mamy zastrzeżenia - mówi Małgorzata Szabłowska z WIOŚ w Zielonej Górze. Chodzi m.in. o możliwość składowania kompostu i odpadów palnych.

Co na to firma z Chociszewa? W oświadczeniu, jakie nam przekazała, można przeczytać, że posiada ona stosowne pozwolenia i od wielu miesięcy prowadzi prace nad wykorzystaniem paliwa alternatywnego pochodzącego z odpadów. Firma zapewnia też, że miejsce to w żaden sposób nie będzie oddziaływało negatywnie na środowisko. - To my byliśmy inicjatorem spotkania z mieszkańcami, burmistrzem i radnymi - mówi osoba reprezentująca firmę. Przyznaje jednocześnie, że w spotkaniu tym sam nie uczestniczył. - A ja tam byłem! I usłyszałem, że będą tu przywożone brykiety, tak twarde, że nawet młotkiem się ich nie ruszy! - odpowiada radny Pawłowski.

- Paliwo alternatywne ma wiele postaci! Zgodnie z europejską specyfikacją, która wykorzystuje specyfikację amerykańską, to jest paliwo - tłumaczy osoba reprezentująca firmę.

Nie ma definicji

- W przepisach nie ma żadnej definicji paliwa alternatywnego - odpowiada Małgorzata Szabłowska z WIOŚ. Inspektorat ochrony środowiska opiera się, więc na definicji, jaką sformułował Główny Inspektor Ochrony Środowiska. Zapisano w niej, że odpady mają być wykorzystywane bezpośrednio w instalacji w procesie odzysku R1 (wykorzystanie głównie jako paliwa, lub innego środka wytwarzania energii – dop. red.).

- Ja na tym polu nigdzie nie widzę instalacji do przetwarzania! Ona niekoniecznie musi być na polu, ale musi gdzieś być. A na dziś my nie mamy takiej wiedzy, by w ogóle była taka instalacja - dodaje Szabłowska.

"Widzi pan robaki? Wyemigrowały akurat dziś?"

Mieszkańcy Chociszewa boją się tymczasem, że kiedy tylko zrobi się ciepło, z odpadów wyjdą robaki. Trudno się dziwić. Ten ogromny problem nie został rozwiązany w Dąbrówce, a odpady są przywiezione właśnie stamtąd.

Mieszkańcy Chociszewa, którzy o swoich obawach mówili w mediach, otrzymali tymczasem pisma od kancelarii prawnej reprezentującej firmę.  - To zastraszanie! - komentują. W pismach przeczytali, że wzywa się ich do "zaprzestania naruszania dóbr osobistych oraz swobody prowadzenia działalności gospodarczej".

Właściciel firmy pozostaje na stanowisku, że wszystko działa zgodnie z prawem. Tymczasem WIOŚ powiadomił już o sytuacji Ministerstwo Ochrony Środowiska.

 

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem - czekamy na Wasze zgłoszenia. Wystarczy w mediach społecznościowych otagować swój wpis (z publicznymi ustawieniami) #tematdlauwagi. Monitorujemy sieć pod kątem Waszych alertów.

Dodaj komentarz