28 sierpnia 2017 / 19:50

"Pomyślałem: wezmę sznurek i pójdę się powiesić"

Od potężnej nawałnicy na Kaszubach minęły ponad dwa tygodnie. Dramat wielu rodzin cały czas jednak trwa. Wichura zniszczyła domy, dużo ludzi straciło dobytek swojego życia. By przywrócić normalność i poczucie bezpieczeństwa potrzeba będzie dużo czasu, fachowców i pieniędzy. Osób, które potrzebują pomocy, są tysiące. Jedną z nich jest pan Władysław z Główczewic, któremu wichura zniszczyła całe gospodarstwo.

Kilkanaście dni po dramatycznej nawałnicy reporterzy UWAGI! wybrali się do miejscowości, w których mieszkańcy cały czas walczą ze skutkami wichury.

- Każdy był przygotowany na normalną burzę. Nikt nie wiedział, że to będzie w takiej skali: zawierucha, ściana wody, trzaski drzew - opowiada siostra Daniela ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek.

"Odmawialiśmy różaniec"

Brusy to jedna z gmin, które najpoważniej ucierpiały podczas kataklizmu. Wiele gospodarstw dalej jest bez prądu. Wichura uszkodziła tu 850 domów, z których ponad 30 nie nadaje się do zamieszkania.

- Tu był jeden pokój, tu drugi. Tu spali synowie. Przybiegli do nas i wspólnie uklękliśmy i mówiliśmy pacierz. To nas jakoś uratowało - mówi Władysław Słomiński, mieszkaniec Główczewic, i pokazuje ruiny swojego domu.

Mężczyzna mieszkał tam od urodzenia. Wspólnie z żoną wychowali w tym domu pięcioro dzieci. Później skupił się na opiece nad małżonką, która na skutek guza mózgu i dwóch udarów porusza się na wózku inwalidzkim. Tej tragicznej nocy w kilkanaście minut rodzina straciła cały dobytek.

- Odmawialiśmy różaniec, żebyśmy byli cali i zdrowi, żeby nikomu się nic nie stało - wspomina Irena Słomińska, a jej mąż dodaje: - Poszedłem się rozejrzeć. Jak zobaczyłem, co się stało, to pomyślałem: wezmę sznurek i pójdę się powiesić. Siostry jednak przyjechały i mnie pocieszyły, że da się to wszystko odbudować, że trzeba wierzyć.

"Czuję się jak żebrak"

W gminie Brusy swoje zgromadzenie mają siostry Franciszkanki. Mimo że ich przyklasztorny teren także dotknięty został przez wichurę, zakonnice razem z wolontariuszami od razu ruszyły pomagać mieszkańcom.

- Dochodziły do nas takie sygnały, że ktoś chce sobie odebrać życie. Jeszcze tego samego wieczoru siostry pojechały, żeby pocieszyć, żeby być z tym panem - wspomina siostra Daniela. Siostry niosą pomoc mieszkańcom do dziś.

- Czuję się jak żebrak. Wcześniej dawałem sobie radę z żoną. Mieliśmy emeryturę. A teraz... Mnie aż serce kłuje, że ja muszę prosić... Teraz cały czas liczę na pomoc - mówi pan Władysław.

Tymczasem pomoc państwa na razie jest symboliczna. - Dostałem zapomogę 6 tys. zł. Z ubezpieczenia też nie będzie dużych pieniędzy. Na odbudowę domu nie starczy... Może na początek, ale gdzie reszta? – płacze mężczyzna.

Apel burmistrza o pomoc

O tym, że mieszkańcy nie zostaną bez pomocy, zapewnia burmistrz Brusów.

- Z jednej strony ci ludzie mogą liczyć na pomoc państwa w zakresie odbudowy. To jest do 200 tysięcy na budynki mieszkalne. Ale ja występuję z apelem do firm budowlanych, dekarzy: potrzebujemy fachowych rąk do pracy, żeby odbudować. Potrzeba nam materiałów budowlanych, środków finansowych - mówi Witold Ossowski, burmistrz Brusów.

Gmina Brusy została uwzględniona w wykazie gmin poszkodowanych w wyniku żywiołu. Oznacza to, że już po siedmiu dniach od zgłoszenia, można rozpocząć budowę nowego domu. Szczegóły na temat potrzebnej pomocy znaleźć można na stronie internetowej gminy: www.brusy.pl

"Trzeba pomóc tym ludziom"

Pan Władysław na krok nie odstępuje od swojego dobytku, gmina na jego terenie postawiła mu przyczepę kempingową.

- Nie powiem, czy zamieszka w swoim domu do zimy - mówi burmistrz i zapowiada: - Chcielibyśmy w te miejsca zorganizować kontenery, które będą ogrzewane. Żeby na czas odbudowy umożliwić tym ludziom przebywanie na swojej posesji.

Żona pana Władysława tymczasowo mieszka u córki. Z mężem jest tylko wtedy, gdy ten przyjeżdża do rodziny na noc. Rano pan Władysław znów wraca do zawalonego domu.

- Cały czas mówię żonie, że wróci na zimę do swojego domu. I liczę, że się uda, jeśli mi ktoś pomoże. Mam taką nadzieję - przyznaje pan Władysław.

Jak mówi siostra Daniela, są to ludzi bardzo zrośnięci ze swoją ziemią.

- Najlepsza rzeczą jest pomóc tym ludziom odbudować się i wrócić do domu - ocenia.

Zakonnice ze zgromadzenia sióstr Franciszkanek w Orliku dobrze znają potrzeby mieszkańców swoich okolic. Z pomocą zakonnic wesprzeć można poszkodowanych. Numer konta oraz kontakt do sióstr znaleźć można na ich stronie internetowej: www.siostryzorlika.pl.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Panie Władysławie cały czas jesteśmy z Wami. Po ostatniej, sobotniej wizycie widzę iskierkę nadzieji w Pana oczach.Ławy już zalane, tylko patrzeć jak staną mury.Wierzę że święta spędzicie wspólnie z żoną we własnym domu. Pozdrawiamy Wioletta i Sławomir Rangotis

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Gdzie znajdę informacje jak można pomóc Panu Władysławowi?

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Jak można pomóc Panu Władysławowi nie widzę żadnej informacji ?

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Państwo woli płacić na ukraincow , niż pomagać naszymw potrzebie. To jest śmieszne. Brak słów

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Wspaniale siostry!Wiara i modlitwa uratowała tę rodzinę.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      Pan Władysław do tej pory nie uzyskał z PINB z Chojnic potrzebnego mu (podobno) zezwolenia na rozbiórkę, pozostałości ze swojego domu. Powiedziano mu, że bez tego pozwolenia nie może prowadzić dalszych prac rozbiórkowych. Każdy tydzień oczekiwania na tę decyzję blokuje i opóźnia panu Władysławowi możliwość odbudowy swojego domu.... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          chcialbym kupic trampoline poszkodowanej dziewczynce, gdzie ona mieszka??

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              z jakiej miejscowosci jest dziewczynka ktora by chciala spowrotem trampoline??

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Na jaki nr rachunku można wpłacić pieniądze, aby wspomóc bezpośrednio Pana Władysława?

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Materiał na budowę domu leży za miedzą w lesie. Postawienie domu z drewna to dwa do trzech tygodni. Zgoda właściciela lasu na zabranie materiału czyli powalonych drzew. I do pracy.

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          Więcej komentarzy - rozwiń
                                          Pomoc | Zasady forum
                                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.