14 sierpnia 2017 / 19:45

Dorośli synowie wymagają stałej opieki

- Nie mam już siły. Czasami myślę, żeby pójść do stodoły i z tym skończyć – mówi Małgorzata Domasiewicz. Rodzina Domasiewiczów zmaga się z niepełnosprawnością dwóch dorosłych synów i… urzędniczą biurokracją.

Dziecięce porażenie mózgowe

- Nie wiem, co to jest dzień wolny. Cały czas jestem przy chłopcach. A to siusiu, a to kupkę, pampersa trzeba zmienić, pranie, sprzątanie, dzień w dzień – mówi Małgorzata Domasiewicz.

Od 34 lat pani Małgorzata nie miała urlopu, ani nawet dnia wolnego. Nieustannie zajmuje się dorosłymi już synami. Obaj są niepełnosprawni.

- Sławek miał postawioną diagnozę, kiedy miał trzy lata. Usłyszałam: mózgowe porażenie dziecięce. U Tomka też zdiagnozowano dziecięce porażenie. Doznałam szoku. Chciałam iść i się powiesić. Ale sobie powiedziałam: jak ja mogę ich zostawić… Przecież to moje dzieci – opowiada mama chłopców.

34-letni Sławomir uczestniczy w warsztatach terapii zajęciowej. 19-letni Tomasz uczęszcza do szkoły z internatem. Aby mogli się poruszać, wymagają stałej rehabilitacji. Od dwóch lat przychodzi do nich pani Alina.

- To jest dwójka mężczyzn wymagających stałej opieki, przy każdej czynności. Nie można ich zostawić, chyba że śpią – mówi Alina Górska, fizykoterapeutka.

Razem ze Sławomirem, Tomaszem i rodzicami, mieszka 33-letnia Joanna. W każdej wolnej chwili pomaga rodzicom. Próbuje pogodzić opiekę nad braćmi z pracą na zmiany.

- To jest rodzina, która jest ze sobą bardzo zżyta, która przeszła tragedię, zmarła im starsza córka, która była dużym wsparciem dla pani Małgorzaty. Rodzina, która chce być samodzielna. Ale ta samodzielność jest ograniczona, bo rodzice są coraz starsi i nie mogą sprostać wyzwaniom tego życia codziennego. Ale robią wszystko, żeby chłopcy byli w domu i mieli wszystko zapewnione.

„Mówią, że pomoc mi się nie należy”

- Czasami nie mam siły się umyć i chłopaki też się nie myją, tylko kładą się spać – mówi pani Małgorzata.

Sytuacja pogorszyła się wraz z chorobą męża pani Małgorzaty

- Mąż jest po dwóch zawałach, ma cukrzycę, łuszczycę, niewydolność nerek. Jest to człowiek schorowany. Co on może mi pomóc?  Sam opieki potrzebuje czasami – przyznaje kobieta.

Pani Małgorzata prosiła o przyznanie usług opiekuńczych. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej najpierw przyznał pomoc, a potem ją zabrał.

- Chciałam, żeby panie mi pomogły przy kąpieli chłopców, w pokojach posprzątać, żeby na spacer poszły. Oni zębów już nie myją, bo ja nie jestem w stanie. Jednak od półtora roku mówią nam nie. Twierdzą, że nam się nie należą usługi, bo możemy pomóc dzieciom – mówi pani Małgorzata.

Zdaniem fizykoterapeutki chłopców, odpowiedzi urzędników brzmią tak, jakby ci nie chcieli pomóc rodzinie.

- Mnie przeraziła sytuacja, kiedy pani Małgosia zdecydowała się na złożenie skargi w zeszłym roku do rady miejskiej na działalność Gminnego Ośrodka Oomocy Społecznej i burmistrza. Po tej sytuacji nastąpiło oziębienie kontaktów z pomocą społeczną i od tego czasu pani Małgosia nie dostała już żadnej pomocy – wyjaśnia Alina Górska.

„Pomóc, ale w innej formie”

Zdaniem GOPS, pani Małgorzata miała nieadekwatnie wykorzystywać przyznaną jej pomoc.

- Jej oczekiwania były zupełnie inne. Pani traktuje usługi opiekuńcze jako pomoc w gospodarstwie domowym, jako osobę służącą. Samorządowe kolegium odwoławcze wykazało też, że my nie możemy przyznawać pomocy w okresie, kiedy chłopcy przebywają w placówkach innego typu. Oczywiście panią trzeba wspierać, tu nie ma wątpliwości, ale może nie w tej formie - mówi Magdala Burzyńska, kierowniczka GOPS w Tarczynie.

Barbara Galicz, burmistrz Tarczyna, wylicza natomiast z jakich form pomocy korzysta rodzina.

- Pani Domasiewicz otrzymuje zasiłki na rehabilitację – 800 złotych co drugi miesiąc. Otrzymuje również zasiłek pielęgnacyjny – 153 złotych na osobę. Dowozimy syna w poniedziałek do Warszawy odbieramy w piątek i przywozimy do domu. Drugi syn uczestniczy w zajęciach. Wszystko, co jest możliwe, zostało zrobione – mówi burmistrz.

Pieniądze to jednak nie wszystko. Rodzina potrzebuje rąk do pomocy i wsparcia psychicznego. Zdaniem urzędników, wszystko jest zgodnie z przepisami. Empatia niby też jest. Tylko sytuacja nie do pozazdroszczenia. Pani Małgorzata pisze pisma. Urząd żąda udokumentowania, że rodzina nie daje rady. Czas leci, a zmęczenie fizyczne i psychiczne się pogłębia.

- Dla mnie jest to złośliwość i niechęć do pomocy tym ludziom. To nie jest rodzina roszczeniowa. Ja podziwiam panią Małgosię, że ona ma siłę walczyć o to wszystko. Myślę, że i tak przyjdzie taki czas, że ona będzie musiała podjąć decyzję, by ich oddać do zakładu opieki na całe życie, bo już będzie na tyle nie sprawna. Teraz jest w domu i chce wsparcia od gminy  - mówi Alina Górska.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Jak to jest,ze kiedy wlazi sie na wyzszy stolek,zarabia wiecej,niz szary obywatel,nagle zaczyna brakowac empatii?przestaje sie zauwazac problemy innych,a dostrzega sie tylko swoj wlasny czubek nosa..duzo zdrowia i wytrwalosci dla Pani,meza i synow:)

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Pani Małgorzato , całym sercem was wspieram i współczuję , to nie jest życie tylko walka o przetwanie

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Pani burmistrz troche empatii

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              za 800 zł co drugi miesiąc jak można żyć mając tak chore dzieci !!! może Pani należy się taka pensja za takie decyzje!!!!

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Pani burmistrz chyba nie była nigdy w takiej sytuacji dlatego nie rozumie co to jest pomoc !!!

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      nie wyobrażam sobie jak można być tak nieczułym , co to jest 800 zł , ja jestem po operacji biodra i wiem ile kosztuje rehabilitacja , jak bardzo potrzebna mi była opieka kiedy nie mogłam nic zrobić przy sobie a co dopiero dwójka dzieci niepełnosprawnych i chory mąż , boże , ile ta kobieta wytrzymuje , jak można poradzić sobie z tym... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          Niech pani Burmistrz zamieni się miejscami z panią Małgorzatą, to zmieni zdanie.

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              Panie z GOPS to by najchętniej chciały rączek nie pobrudzić. Miałam ciężko chorego ojca i wiem coś o tym. A Burmistrz ile zarabia, że tak chętnie Pani wylicza wszystkie grosze? WSTYD!

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  no i co na to powiedzą, ci co są za tym aby rodzić chore dzieci

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Dokladnie o tym pomyslalam! Chory kraj! Ja nie mieszkam w PL pracowalam raz z mloda kobieta ktora ulegla wypadkowi i zostala calkowicie sparalizowana...maz i dwojka malych dzieci. Ma 24 godzinna opieke profesjonalna, gdzie uzywaja sprzetu ("windy") by ja podniesc z wozka i przeniesc np. na lozko....gdzie sa na kazde jej zawolanie...wszystko na koszt... rozwiń

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          tylko ta pani Małgosia jedno dziecko chore po poco jej bylo drugie czy wtedy nie myslala czy chciala rodzic do skutku a pomoc jakos ma a sprzotaczek nie przdzielajom i praczek

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              Zastanawiam się gdzie są pielęgniarki środowiskowe?dlaczego chłopaki nie mają łóżek pielegnacyjnych?i balkoników do chodzenia?a nawet gdyby gmina zapłaciła komuś ktoby pomógł w porządkach domowych!!!to korona by nikomu nie spadła!niestety biurokracja i znieczulica są mocniejsze!

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  ~Gość

                                                  A córka na noce i na zmiany pracuje i na noce nie ona jedna ma tez pewnie dni wolne po przecierz nie naolroglo pracuje moze terz posprzotac bo nikt cały dzien po nocy nie spi niema dzieci swojego domu

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      Pomoc | Zasady forum
                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.