Śmierć w Ełku - atak przed barem z kebabem

TVN UWAGA! 4271731
TVN UWAGA! 221097

Dlaczego tragiczna śmierć 21-letniego mężczyzny wywołała jedne z największych ulicznych zamieszek ostatnich lat? Co tak naprawdę stało się w Ełku w sylwestrową noc?

Dobry kolega

- O Danielu mogę powiedzieć tylko dobre rzeczy. Był dobrym kolegą. Zawsze uśmiechnięty. Mieliśmy się zobaczyć w Sylwestra i powitać Nowy rok. Niestety nie doszło do tego - mówi Emil Jankowski, przyjaciel 21-letniego Daniela.

W Sylwestra tuż przed północą Daniel wszedł razem z kolegą do baru „Prince Kebab” w centrum Ełku. Kilkanaście minut później wezwano pogotowie i policję. Mężczyzna leżał martwy 100 metrów od baru, zginął od pchnięcia nożem.

- W pewnym momencie doszło do zaiskrzenia całej tej sytuacji między Polakami, którzy byli klientami baru, a obsługą. Padły jakieś słowa, musimy to zweryfikować. Na pewno atmosfera stała się nerwowa. W pewnym momencie jeden z Polaków wziął dwie butelki napoju i wyszedł z nimi nie płacąc za nie. Właściciel baru oraz kucharz dogonili Polaka. Zaczęła się szarpanina i w pewnym momencie został użyty nóż. Polak otrzymał trzy rany. Jedna z nich była skierowana do serca i ta spowodowała śmierć - opowiada Wojciech Piktel, Prokuratura Rejonowa w Ełku.

"Nie chciałem zabić"

Z zarzutami zabójstwa do aresztu trafili właściciel baru – Algierczyk z polskim obywatelstwem - oraz pochodzący z Tunezji kucharz, który zadał śmiertelne ciosy. Ten ostatni niemal od razu zrozumiał, że w ciągu kilku sekund odebrał komuś życie i zrujnował swoje.

- Nie jestem mordercą. Tak się stało i już. Broniłem się i nóż wziąłem ze strachu. Jaka była moja reakcja nie pamiętam. Nawet nie wiedziałem, jak go uderzyłem. To szef mi powiedział, że tak go uderzyłem groźnie. A ja płaczę właśnie dla niego, że ktoś umarł. Nigdy nie chciałem nikogo zabić - mówi sprawca.

Ofiara i sprawca

Zmarły Daniel od dłuższego czasu wchodził w dorosłe życie chwytając się różnych prac: był kurierem, ogrodnikiem, a ostatnio kasjerem. Będąc nastolatkiem chciał zostać żołnierzem i przez kilka lat uczył się w elitarnym Akademickim Liceum Korpusu Kadetów.

- Był dowódcą kadetów. Nie wyszło mu, bo wyszło na jaw, że był karany, miał trochę problemów z policją - wspomina przyjaciel Emil Jankowski.

- Był karany za groźbę karalna i dwa rozboje. Te wszystkie wyroki zapadły w 2016 roku

Informacja o zabójstwie błyskawicznie rozeszła się po mieście i wywołała kilkudniowe, głośne na całą Polsce, zamieszki. Tłum zniszczył bar z kebabem, podpalił mieszkanie jego właściciela i atakował policjantów. Użył przemocy, aby ukraść pieniądze z salonu gier. Po miesiącu wrócił do tego samego salonu gier. Wtedy użył gazu pieprzowego wobec pracownika. Za te dwa czyny pod koniec listopada sąd orzekł karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności oraz półtorej roku ograniczenia wolności. Wyrok zapadł i powinien iść do więzienia - mówi Wojciech Piktel, Prokuratura Rejonowa w Ełku.

"Polska dla Polaków"

Agresja zebranych skierowana była przeciw wszystkim cudzoziemcom o innym kolorze skóry także tym, którzy z napaścią na Daniela nie mieli nic wspólnego. Wśród nich był Egipcjanin Heszam Gonim, który przyjechał do Polski wiele lat temu. Z żoną Polką i dziećmi mieszka w Łomży, a w Ełku prowadzi od dawna na jednym z osiedli bar z kebabem. Do czasu zabójstwa Daniela rzadko spotykał się z przejawami agresji, ale rok temu czterech młodych mężczyzn zaatakowało jego bar. Prokuratura uznała, że z rasistowskich pobudek znieważali i pobili pracowników „Kleopatry”, grożą im trzy lata więzienia.

Podczas trzech dni zamieszek policja zatrzymała 30 osób. Odpowiedzą za atak na policjantów i udział w nielegalnej demonstracji.

- To się tak nie skończy. To jest tylko cisza przed burzą. Będzie tak, że się zjedzie cała Polska w jedno miejsce i będą zamieszki - mówi Emil Jankowski, przyjaciel zamordowanego. Na pytanie reportera, o obcokrajowców, czemu są winni, mężczyzna odpowiada: - Kolor skóry, pochodzenie. Jak to mówią ludzie: Polska dla Polaków.

Zamieszki w Ełku ustały, choć policjanci nadal pilnują okolic miejsca zbrodni i wszystkich barów prowadzonych przez cudzoziemców. Obaj podejrzani o zabójstwo Daniela mężczyźni czekają na proces w areszcie, grozi im kara dożywotniego więzienia.

podziel się:

Pozostałe wiadomości