- Czas nie leczy ran. Wnuk codziennie wspomina, jacy byli rodzice, jak bawił się z bratem... Nawet, gdybyśmy chcieli zapomnieć o tej tragedii, to niemożliwe - mówią dziadkowie dziesięcioletniego Huberta, który dwa lata temu, w jednej chwili, stracił oboje rodziców oraz brata. W tragicznym wypadku w Kamieniu Pomorskim pijany kierowca zabił wtedy 6 osób. Politycy różnego szczebla deklarowali wówczas, że rodzinom ofiar zostanie udzielona wszelka pomoc. Czy spełnili te obietnice?
Babcia Huberta o tym, że zginęła jej córka, zięć i wnuk, dowiedziała się od policjantów. - Przyjechali z komendy, żeby mnie powiadomić - płacze Danuta Plucińska. - To, że Hubert przeżył, to cud - mówi babcia chłopca.
"Zaprojektowałam grobowiec moim dzieciom"
Będący pod wpływem alkoholu i narkotyków kierowca wjechał wtedy w ośmioosobową grupę pieszych. Przeżył tylko Hubert i jego kuzynka. Chłopiec do dziś nie otrząsnął się z traumy. - Wnuk bardzo cierpi. Jest zamknięty w sobie, wyciszony - mówi pani Danuta. Tamtego tragicznego dnia, został ciężko ranny i przez dwa tygodnie pozostawał w śpiączce. - Siedziałam przy nim w nocy. Opiekę miał wspaniałą, ale człowiek siedział... Zaprojektowałam grobowiec moim dzieciom wtedy, nad jego łóżkiem. Co miałam robić? Czytać nie byłam w stanie - mówi babcia chłopca.
Festiwal obietnic
Katastrofa w Kamieniu Pomorskim wstrząsnęła całą Polską. Na miejscu bardzo szybko pojawili się politycy i urzędnicy, którzy prześcigali się w obietnicach pomocy i wsparcia dla rodzin ofiar tamtego wypadku.
Ówczesny minister zdrowia Bartosz Arłukowicz wspominał, że potrzebna jest również socjalna pomoc. - Chodzi o zabezpieczenie otoczenia tych dzieci. Stworzenie warunków do powrotu do normalnej sytuacji - wyjaśniał. Również były wojewoda zachodniopomorski, deklarował, że dzieci otrzymają opiekę tak medyczną, jak i materialną.
- Jesteśmy zdeterminowani, żeby wesprzeć wszystkie trzy rodziny i udzielić pełnego, długoterminowego wsparcia - to już Bronisław Karpiński, który w tamtym czasie był burmistrzem Kamienia Pomorskiego. Jednak, kiedy dziennikarze wyjechali z Kamienia Pomorskiego, szybko okazało się, że politykom i urzędnikom słowa przychodzą bardzo łatwo. Z realizacją obietnic jest jednak dużo gorzej.
Obietnice bez pokrycia
Dziadkowie Huberta twierdzą, że do dziś ani ich wnuk, ani oni ze strony instytucji państwowych nie otrzymali potrzebnego wsparcia psychologicznego i medycznego. A pomoc jest naprawdę bardzo potrzebna. - Nie ma dnia, żeby wnuczek nie narzekał na jakiś ból. A to serduszko, a to noga - wylicza dziadek chłopca, Piotr Pluciński.
Hubert wymaga stałej, specjalistycznej opieki lekarskiej oraz codziennej rehabilitacji. Tymczasem gmina zapewnia Hubertowi tylko dwie godziny rehabilitacji tygodniowo. Jest ona opłacana nie z budżetu gminy, ale dobrowolnych datków, które wpływają na specjalnie utworzone konto. Chłopcu nie zapewniono też opieki psychologicznej. - Nie mogę się zgodzić z tezą, że Hubert nie jest objęty opieką! Ta opieka, która teraz jest, jest na poziomie wręcz przewyższającym nasze możliwości - odpowiada na zarzuty burmistrz Kamienia Pomorskiego, Stanisław Kuryłło.
Burmistrz: jest mi smutno
Pomoc, o której mówi burmistrz, dotyczy głównie zapewnienia Hubertowi nauczyciela wspomagającego, oraz korepetycji z angielskiego w szkole, do której codziennie odwożą go dziadkowie. Hubert otrzymuje też zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 150 zł. Dostał też jednorazową wypłatę zasiłków w 2014 roku. W sumie, kilkaset złotych. Burmistrz Kamienia Pomorskiego twierdzi, że poprzednie władze nie zadbały o zapewnienie finansowania na pokrycie złożonych przez siebie zobowiązań.
- Bazujemy tylko na obietnicach! Kwoty, które pokrywałyby np. wyjazdy czy rehabilitację, powinny być zawarte w jakimś porozumieniu, czy decyzjach urzędu miejskiego albo odpowiednich instytucji samorządowych. Takich decyzji nie ma! Nikt się do mnie też z tym nie zwrócił! Jest mi z tego powodu smutno - twierdzi obecny burmistrz.
"To było zabójstwo"
- Córka była wspaniała. Wesoła... Czy czas leczy rany? Nie. Wnuk codziennie wspomina, jacy byli rodzice, jak bawił się z bratem… Nawet, gdybyśmy chcieli zapomnieć o tej tragedii, to niemożliwe – mówi Danuta Plucińska.
Hubert trzyma zdjęcie rodziców na biurkiem. W przyszłości marzy, żeby być policjantem. - Tak, jak tata - mówi chłopiec.
Czy dziadkowie wybaczyli sprawcy wypadku? - Ja na pewno nie. I nie wybaczę - odpowiada od razu pani Danuta. I wyjaśnia: gdyby to był wypadek, zderzenie samochodów, to byłoby nieszczęście, jakich wiele. - Ale ten kierowca jechał i skręcił raptownie w grupę idących osób! Zrobił to celowo! Dla nas to jest zabójstwo, którego ja na pewno nie wybaczę - mówi Danuta Plucińska.
W tym tygodniu zapadł wyrok na sprawcę wypadku. Mężczyzna dostał 15 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem - czekamy na Wasze zgłoszenia. Wystarczy w mediach społecznościowych otagować swój wpis (z publicznymi ustawieniami) #tematdlauwagi. Monitorujemy sieć pod kątem Waszych alertów.