Robi, co chce nie na swoim

Rodzina, która ma prawo do mieszkania, nie może w nim mieszkać, bo zajął je sąsiad. Wybił dziurę w ścianie, którą dostał się do wnętrza, wykopał podkop do piwnicy. Mimo, że to, co robi, zagraża bezpieczeństwu lokatorów, nikt nie jest w stanie go powstrzymać. Nawet urząd miasta.

W starej kamienicy w centrum Krakowa, należącej do gminy, znajduje się mieszkanie, którego najemcami są państwo Węgrzynowie. Przez kilka lat stało puste, Węgrzynowie przygotowywali się do remontu. Remont się nie zaczął, bo sąsiad zza ściany, Paweł E., sześć lat temu zajął mieszkanie. - W grudniu 2001 r. sąsiadka zadzwoniła do mnie i powiedziała, że słyszy jakieś stuki, hałasy w moim mieszkaniu – mówi Iwona Węgrzyn, najemca mieszkania. – Przyjechaliśmy i zobaczyliśmy powyrywane zamki, zamurowane drzwi. Paweł E. mieszkaniem za ścianą interesował się już wcześniej. Sąsiadom mówił, że wie, iż pod jego podłogą jest złoto zakopane przez mieszkających tu wcześniej krakowskich Żydów. Po zajęciu mieszkania zabarykadował drzwi, ich sforsowanie może grozić katastrofą budowlaną. Już sześć lat temu mieszkańcy alarmowali policję, a ta nadzór budowlany, że z mieszkania ich sąsiadów wywożony jest gruz. - Wraz z policją organ nadzoru budowlanego dokonał kontroli w terenie – mówi Magdalena Gembalska, kierownik Referatu Orzecznictwa i Kontroli Powiatowego Nadzoru Budowlanego w Krakowie. – Stwierdziliśmy prowadzenie przez jednego ze współwłaścicieli budynku robót w mieszkaniu, będącym własnością gminy Kraków. Nadzór budowlany w 2002 roku stwierdził, ze kamienica jest w katastrofalnym stanie i zagraża zdrowiu i życiu jej mieszkańców. W trybie natychmiastowym nakazał Zarządowi Budynków Komunalnych usunięcie zagrożenia. Tymczasem Janina Woda, kierownik Referatu Eksploatacji Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie, dokument Nadzoru przeczytała po raz pierwszy. Nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego nikt nie zajął się kamienicą. Paweł E. został za prowadzenie prac remontowych i budowlanych skazany na sześć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Sąd nakazał mu usunięcie szkód, ale skazany zignorował ten wyrok i nie dość, że nie opuścił mieszkania, to jeszcze kontynuował w nim prace budowlane. Państwo Węgrzynowie zdecydowali się w końcu wejść do swojego mieszkania. Musieli w tym celu usunąć kraty i wybić okna. W środku zobaczyli ruinę. Wszystko wskazuje na to, że zagrożenie katastrofą budowlaną najprawdopodobniej istnieje nadal. - Sprawę przekażę niezwłocznie do działu technicznego – powiedziała Janina Woda, kierownik Referatu Eksploatacji Zarządu Budynków Komunalnych w Krakowie. Nie potrafiła jednak, wyjaśnić, dlaczego na podjęcie działań Zarząd czekał pięć lat, choć jeszcze miesiąc temu domagał się od najemcy opłacania czynszu.

podziel się:

Pozostałe wiadomości