Każdy może zostać reżyserem filmowym i/lub reporterem, pod warunkiem, że posiada telefon komórkowy i nie zamierza wykorzystywać go wyłącznie do telefonicznych rozmów.
Kamera filmowa staje się standardowym elementem telefonu komórkowego. Posiadacze telefonów coraz chętniej też z niej korzystają. Na ogół, by nakręcić zabawną scenkę z rodzinnego przyjęcia, fragment koncertu ulubionego wykonawcy albo piękny widok z wakacji. Ale coraz więcej osób używa komórkowej kamerki w taki sposób, jak filmowy reżyser lub reporter z profesjonalną kamerą. Na przykład student dziennikarstwa Wojtek Bojanowski. W wolnych chwilach tworzy filmy, w których obsadza swoją narzeczoną. W ostatnim zagrała ona dziewczynę ze wsi, marzącą o karierze w wielkim mieście. Zdjęcia kręcono m.in. w stołecznych Łazienkach – Wojtek filmował scenę, gdy Karina Ogórek jako nieszczęsna bohaterka skakała do wody, by się w niej utopić. - Filmując komórką nie warto starać się o różne udziwnienia, bo nic z tego nie wyjdzie, najważniejsze to ładnie skomponować obraz – mówi Wojtek Bojanowski. – W porównaniu z tradycyjną kamerą, kamera w komórce przegrywa. Ale ma też swoje przewagi.* Takie przewagi dostrzega także doświadczony filmowiec Cezary Ciszewski. Przemierza Warszawę i rozmawia z przechodniami, zdejmując ich wypowiedzi komórkową kamerą. - Kiedy podchodzę do ludzi z kamerą, zaczynają się wdzięczyć, lansują się – mówi Cezary Ciszewski. – Kiedy mam komórkę, ludzie nie gadają głupot, są naturalni. Mogę, jak chirurgicznym skalpelem, wyciąć z człowieka to, co ludzkie. Cezary Ciszewski skupił wokół siebie młodych entuzjastów nowego medium. Nieformalna grupa ma nawet swój manifest artystyczny ”Miasto w komie”, a jej nieformalny lider został właśnie laureatem konkursu na film komórkowy. Konkurs odbywał się w ramach międzynarodowego festiwalu kina niezależnego Off Camera w Krakowie. Nagrodzony film nazywa się ”Gdzieci kwiaty” i opowiada niezwykłą historię z cmentarza. Drugim laureatem został Wojtek Bojanowski – spodobała się jego mniej niezwykła, ale przecież wcale nie mniej poruszająca opowieść o rozstaniu i emigracji za granicę w poszukiwaniu pracy pod tytułem ”Oto łzy me i pokuta”.* - Komórką mogę wycisnąć kawałek rzeczywistości, który będzie absolutnie mój – mówi Jurek Bogajewicz, reżyser, producent, szef jury konkursu komórkowego Międzynarodowego Festiwalu Kina Niezależnego Off Camera. – Komórkowy film może być źle oświetlony, ale nie do zarejestrowania przez żadną inną kamerę. A czy Państwo także filmują komórką? Jeśli udało się Wam zarejestrować coś interesującego, prześlijcie swój film do naszej redakcji. Najciekawsze filmy pokażemy na antenie i umieścimy na stronie internetowej.