Gdy w domu nie ma nawet chleba…

TVN UWAGA! 3627980
TVN UWAGA! 138875

- Któregoś dnia Mateusz przyszedł bez śniadania do szkoły. Powiedział, że w domu były cztery kromki chleba. A że ma młodszego brata, to on nie jadł, żeby młodsze dziecko mogło zjeść – mówi Agnieszka Malczewska, pedagog szkolny. Ludzie naprawdę biedni nie rzucają się w oczy. Są cisi i wstydliwi, rzadko skarżą się na swój los. Mimo, że często nie dostrzegają ich powołane do tego instytucje, naprawdę niewiele trzeba, by uruchomić dla nich łańcuch bezinteresownej, międzyludzkiej pomocy.

- On właściwie nie rzucał się w klasie w oczy. Zawsze był czyściutko ubrany, grzeczny, czasami oczywiście nie przychodził do szkoły, ale teraz wiemy już dlaczego – bo nie miał jak dojechać, bo był głodny, bo nie mają pieniędzy. Takie osoby najbardziej potrzebujące nigdy nie będą się skarżyć i prosić o pomoc. Zawsze będą na uboczu, niezauważalne. Taki jest Mateusz – mówi Iwona Matysiak, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimazjalnych w Białobrzegach. Mateusz Janicki mieszka z rodzicami i młodszym bratem w Wyśmierzycach, koło Białobrzegów, zaledwie 80 km od Warszawy. Jego ojciec 10 lat temu stracił pracę portiera w tutejszych zakładach i od tego czasu bezskutecznie szuka pracy. Opiekuje się synami i chorą żoną. Renta pani Bożeny musi wystarczyć na utrzymanie całej rodziny. Ale nie wystarcza. - Pogorszyło nam się od Bożego Narodzenia. Miałem już załamanie nerwowe. Zwróciłem się pomoc do Powiatowego Centrum Rodzinie – mówi Andrzej Janicki.---ramka 18514|prawo|--- - Była to historia, która bardzo wzruszyła naszych pracowników. Zapadła decyzja, żebyśmy z własnych pieniędzy zrobili zbiórkę i kupili produkty żywnościowe. Rozmawiałam z burmistrzem prosząc o objęcie tej rodziny szczególną pomocą. Zainteresowałam też szkołę, do której chodził najstarszy chłopiec – Mateusz – mówi Teresa Gołębiowska z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Białobrzegach. Dyrektorka szkoły, do której chodzi starszy syn pana Andrzeja, potrzebowała kilku godzin, by ustalić, co dzieje się w domu Mateusza. - Poprosiłam panie pedagog, żeby pojechały o Ośrodka Pomocy Społecznej do Wyśmierzyc, tam gdzie mieszka Mateusz, żeby dowiedział się o sytuację – tłumacz Iwona Matysiak, dyrektor Zespołu Szkół Ponadgimazjalnych w Białobrzegach. - Dowiedziałam się, że nie jest tam źle, bo mają komputer i telewizor. W istocie było tak, że jak weszłyśmy do domu, to było zimno. Tak samo jak na dworze albo chłodniej. Pan Janicki był zagubiony. Powiedział, żeby najlepiej ktoś sfinansował obiady w szkole, żeby Mateusz mógł zjeść chociaż jeden posiłek dziennie – mówi Anna Rak, pedagog szkolny. - Któregoś dnia przyszedł bez śniadania do szkoły. Powiedział, że w domu były cztery kromki chleba. A że ma młodszego brata, to on nie jadł, żeby młodsze dziecko mogło zjeść – dodaje Agnieszka Malczewska, pedagog szkolny. Uczniowie szkoły zorganizowali natychmiastową zbiórkę pieniędzy. W ciągu kilku dni zebrali fundusze na porządne ubranie dla Mateusza i kupili potężne zapasy żywności. Pan Andrzej dostał też drewno na opał i butlę gazową do podgrzewania jedzenia. Zgodnie z prośbą pana Andrzeja, szkoła sfinansowała też Mateuszowi obiady w pobliskim gimnazjum. Niestety, elektrownia odcięła państwu Janickim prąd. Dlaczego główny ciężar pomocy rodzinie pana Andrzeja dźwigała szkoła, a powołany do takich zadań ośrodek pomocy społecznej zbagatelizował dramatyczną sytuację w domu Janickich? - Pracownicy socjalni udali się na miejsce w celu rozeznania się w środowisku pod kontem niedożywienia. Pracownicy nie stwierdzili głodu. Może powinniśmy włożyć z naszej strony więcej zaangażowania, żeby tej rodzinie pomóc. Moim zdaniem ta sytuacja uległa zmianie – mówi Sylwia Neska z Ośrodka Pomocy Społecznej w Wyśmierzycach. Państwo Janiccy zostali niedawno przyjęci do organizowanego przez Powiatowe Centrum Pomocy projektu Unii Europejskiej ”Lepsze jutro”, który ma pomóc rodzinom – takim jak oni – w odnalezieniu się w trudnej rzeczywistości. Gdy opiekunka rodziny Janickich dowiedziała się, że wyłączono im prąd, zaczęła błyskawicznie działać. - To jest normalna rodzina, tylko w pewnym momencie wycofała się z życia. Brakło im odwagi w pokonaniu problemów – tłumaczy Joanna Kawińska, animatorka programu ”Lepsze jutro”. Urzędnicy z miejskiego ośrodka pomocy społecznej w Wyśmierzycach dotrzymali słowa. Przejęli finansowanie obiadów Mateusza, pomogli też w uregulowaniu rachunku za prąd. Podjęli też starania, by pan Andrzej w końcu zdobył upragnioną, stałą pracę. Zareagował także wojewoda mazowiecki. Po kontroli w ośrodku w Wyśmierzycach stwierdzono, że pracownicy ośrodka zaniedbali swoje obowiązki. - Ze strony Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego zostaną podjęte niezbędne działania mające na celu poprawną realizację zadań przypisanych Ośrodkowi Pomocy Społecznej nie tylko w odniesieniu do rodziny Janickich, ale również do innych rodzin korzystających z pomocy i wsparcia Miejsko – Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Wyśmierzycach – napisała dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej.

podziel się:

Pozostałe wiadomości