Dlaczego Igor nie chodzi do szkoły?

- Żaden rodzic, który kocha dziecko nad życie, nie odpuści – mówi ojciec 10-letniego chłopca, któremu nie pozwala chodzić do szkoły, bo boi się, że zabierze mu go była żona. Mały Igor nie chodzi do szkoły od blisko dwóch lat.

Igor od kwietnia 2005 r. jest z ojcem. Pan Bogusław rozwiódł się z żoną. Sąd przyznał prawo opieki na chłopcem matce. Igor przez cały ten okres nie chodzi do szkoły. Ostatnie świadectwo szkolne dostał w klasie drugiej, a powinien być już w czwartej. Ojciec boi się, że w szkole pojawi się matka, która zabierze chłopca. Dyrekcja poinformowała o problemie wydział edukacji, licząc, że ten go rozwiąże. - Ze swej strony robimy wszystko, by Igor chodził do szkoły – podjęliśmy korespondencję z rodzicami chłopca, ze szkołą – mówi Jacek Matuszek, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Krakowa. – Niestety, Igor do szkoły nie chodzi. Wydział edukacji nałożył na ojca karę grzywny, która została umorzona ze względu na trudną sytuację finansową. Jednak do tej pory ani szkoła, ani urząd nie zawiadomili sądu o naruszeniu prawa w zakresie obowiązku szkolnego. Sąd nie podjął działań, mających doprowadzić do wyegzekwowania obowiązku szkolnego. - Ojciec dziecka informował nas, że dziecka nie posyła do szkoły, przychodzą do niego natomiast indywidualne nauczycielki – mówi Waldemar Żurek, rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie. - Zdaniem sądu nie było tu demoralizacji dziecka, a sąd reaguje tylko wtedy, gdy są jej przejawy. Polskie prawo nakłada na rodziców obowiązek wysłania dzieci do szkoły podstawowej. Mimo to w samym roku szkolnym 2004/2005 ponad 2000 dzieci nie chodziło do szkoły bez uzasadnionej przyczyny. Gminy nie mają skutecznych przepisów, by obowiązek szkolny wyegzekwować. Podobnie Ministerstwo Edukacji. Zenon Frączek, naczelnik wydziału kształcenia ogólnego MEN, zapytany, czy ministerstwo nie podejmie inicjatywy ustawodawczej, mówi: - Nie wiem, czy możemy w tej sprawie podjąć inicjatywę. Igor nie zdaje egzaminów klasyfikacyjnych, które promowałby go do następnej klasy. Nie ma kolegów. Jedynym towarzystwem chłopca są babcia i tata. Psycholog na temat tej sytuacji ma jednoznaczną opinię. - Niedopuszczalne, by 10-latek nie uczestniczył w życiu rówieśników, chyba, że chcemy, aby potem miał skrzywione spojrzenie na świat – mówi Iwona Wiśniewska, psycholog. – 10-letnie dziecko musi wychodzić z domu, musi kontaktować się z przyjaciółmi. Nie może być zamknięte w złotej klatce. Pan Bogusław na pytanie, czy nie ma wrażenia, że krzywdzi dziecko, odpowiada milczeniem. Czy ”odpuści”? – dopytuje się reporterka UWAGI! - Ja mam odpuścić? Żaden rodzic, który kocha dziecko nad życie, nie odpuści – mówi. Więcej o historii Igora w jutrzejszej Gazecie Wyborczej.

podziel się:

Pozostałe wiadomości