- Biegiem doleciał do Karolinki. Zaczęła krzyczeć: „Tatuś, ratuj mnie”, ale on już ją dogonił, przewrócił i od razu nożem. Cała się trzęsłam, jak zobaczyłam ją we krwi. Ten nóż był wielki, ze 30 centymetrów – opowiada pani Irena, babcia 16-latki.

Wszystko widział także brat Karoliny.

- Próbowała od niego uciec, ale on ją przeciągnął, usiadł na niej i zaczął ją dźgać. Tam gdzie leżała, wszystko było we krwi – mówi Patryk Pytt.

- Nie reagowała już, nic nie mówiła, tylko brała takie ostatnie oddechy. Była cała pokłuta: nad klatką piersiową, pod klatką piersiową, na boku, na rękach, na nogach. Miała cały rozcięty brzuch. Z tego co się dowiedziałem, miała 22 rany kłute – opowiada brat ofiary.

Gdy Karolina przestała oddychać, chłopak próbował ją reanimować. Mimo że niedługo później przyleciał helikopter ratowników medycznych, dziewczyny nie udało się uratować.

Ojciec nastolatki błyskawicznie ruszył w pościg za napastnikiem. Choć mężczyźnie udało się zbiec, to już po godzinie od ataku, zaledwie kilometr od miejsca zdarzenia, agresora zatrzymał ubrany po cywilnemu policjant.

- Uwagę policjanta zwrócił idący drogą młody mężczyzna bez koszulki, ale cały pokryty krwią. Okazało się, że to 22-latek, który następnie usłyszał zarzuty – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Rodzice Eryka S.: To była straszna choroba, która zajęła mu głowę

Szybko okazało się, że sprawca ataku to 22-letni mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, Eryk S.

Jako jedyna telewizja, rozmawiamy przed kamerą z rodzicami młodego mężczyzny.

- Jesteśmy świadomi tej tragedii, która rozegrała się w domu tej dziewczyny. I bardzo głęboko przeżywam jej śmierć. Widziałam z daleka jak ją reanimowali. Gdybym w tamtym momencie mogła oddać swoje życie za nią, to bym to zrobiła. Chciałam tam biec i sama ją ratować, ale nikt mi na to nie pozwolił – mówi ze łzami w oczach pani Renata, matka Eryka S.

- Wiemy, że nasz syn popełnił straszną zbrodnię i wiemy, że musi ponieść karę, ale to nie był nasz syn. Chcemy, żeby wszyscy wiedzieli, że to była straszna choroba, która zajęła mu głowę i zniszczyła w nim wszystko to, co dostał od nas – dodaje.

- To była schizofrenia. On popadał w stany kompletnego odcięcia się od rzeczywistości. Nic go nie obchodziło: nieważne czy się mył, czy się nie mył. Było mu wszystko jedno – opowiada pan Piotr, ojciec 22-latka.

Matka dodaje, że bywały dni, kiedy Eryk budził się i nie wiedział, kim jest.

- Mówił, że nie wie, czy w jego głowie to są głosy, czy to są jego własne myśli – opowiada.

- Pytałem go nieraz: „Eryk, co ci jest? Jak ci mogę pomóc”. A on mówił, że nie mogę mu pomóc, bo nie wiem, co on ma w głowie – dodaje pan Piotr.

Rodzice 22-latka mówią, że ich syn był na jednej wizycie u psychiatry, podczas której lekarz stwierdził, że mężczyzna ma początki schizofrenii. Przepisano mu leki psychotropowe.

- Lekarz przepisał mu leki psychotropowe. Eryk przyjmował je, ale bywały dni, kiedy ich nie brał – przyznaje matka.

Rodzina mówi, że zdecydowali się na wizytę u psychiatry po pierwszej próbie samobójczej 22-latka.

- Baliśmy się o niego, że sobie coś zrobi. On miał kilka prób samobójczych, to nie był jeden raz. Myśleliśmy, że to była walka o jego życie, a okazało się niestety, że to była walka o życie tej dziewczyny – mówi pan Piotr.

„Było dziecko i teraz go nie ma”

- To jest dziwne uczucie, że jej już nie ma. Często do niej przychodziłem, siadałem na łóżku, razem się śmialiśmy, nagrywaliśmy snapy. Dla mnie to jest wielka pustka, że jej tutaj już nie ma – mówi brat 16-latki.

16-letnia Karolina nie była biologicznym dzieckiem rodziców, którzy ją wychowywali i z którymi do tej pory mieszkała. Biologiczni ojciec i matka nie byli zdolni do opieki nad nią, dlatego już jako mała dziewczynka trafiła do państwa Pytt. Na początku byli jej rodziną zastępczą, ale niedawno udało im się adoptować nastolatkę.

- Siostra wychowywała ją od początku i Karolinka od zawsze miała tylko naszą rodzinę, innej nie znała. Od samego początku było „ciocia, wujek, mama, tata”, nie było innej opcji – mówi pani Teresa, ciocia dziewczyny.

- To, co się wydarzyło, to jest nie do opowiedzenia. Wszystko stoi przed oczami, to jest straszny cios. Było dziecko i teraz go nie ma. To jest najgorsze – dodaje kobieta.

Eryk S. był uzależniony od narkotyków?

Eryk S. i Karolina Pytt znali się. Co więcej, rok temu przez krótki czas byli nawet parą.

- Prawie codziennie się spotykali. Nie u nas, ale u niego w domu. Byli ze sobą przez całe wakacje, ale pod ich koniec ona z nim zerwała przez narkotyki. Wiem od Karoliny, że ćpał – mówi Patryk, brat Karoliny.

- Mówiła, że był zaborczy, natarczywy wobec niej. W końcu to się stało dla niego obsesją. Miał jakiegoś bzika na jej punkcie. Jak zakończyła związek, to zaczął do niej wypisywać, wydzwaniać. Nie mógł się pogodzić z tym, że z nim zerwała – dodaje chłopak.

Czy w chwili dokonywania zbrodni Eryk S. był pod wpływem środków odurzających?

- Wiemy, że w chwili zatrzymania mężczyzna był trzeźwy. Natomiast istnieje prawdopodobieństwo, że mógł znajdować się pod wpływem innych substancji, takich jak np. narkotyki czy dopalacze. Wymaga to jednak szczegółowych badań. Kolejną istotną kwestią w tym śledztwie będzie ocena poczytalności podejrzanego – mówi prok. Krzysztof Kopania.

Rodzice Eryka S. nie ukrywają, że ich syn zażywał narkotyki i dopalacze.

- Był hospitalizowany w związku z dopalaczami. Był w takim stanie, że trzeba było wezwać karetkę, żeby go zabrała – przyznaje ojciec podejrzanego.

Dodają, że ich zdaniem właśnie zażywane przez niego dopalacze mogły mieć wpływ na to, co się stało.

- Nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie, ale wszyscy ludzie, którzy mają do czynienia z tymi substancjami, mówią, że jest to najgorsze g… jakie może być. Robi z mózgu taką watę, że człowiek przestaje być człowiekiem – mówi pan Piotr.

- Widziałam, jak odczłowiecza się mój syn. Pamiętam, jak weszłam kiedyś do domu i zobaczyłam naszego młodszego syna, który wyciągał swojego starszego brata całego czarnego i próbował mu jakoś pomóc. Eryk był cały czarny od ziemi, bo nie mógł sobie poradzić – opowiada matka 22-latka.

Deklarują jednak, że nigdy nie bali się swojego starszego syna. – Nigdy nie wykazywał do nas żadnej agresji – mówią.

Eryk S. wcześniej groził Karolinie

Eryk S. nie mógł się pogodzić z tym, że 16-latka się z nim rozstała. Młody mężczyzna groził jej i nękał ją wiadomościami.

- Pisał, że ją znajdzie, że jak ją dopadnie, to tego pożałuje. Pisał, że będzie wąchała kwiatki od spodu – przypomina sobie brat ofiary.

Opowiada, że po zerwaniu do ich domu przyszedł też list z pogróżkami i dołączona do niego siekiera.

- Tego listu w większości nie dało się odczytać, bo był napisany ręcznie. Dało się jednak odczytać, że „pewnego dnia, pewnej nocy, nie teraz, ale cię znajdę”. Wyzywał ją w nim od „ku…”. List nie był podpisany, ale chwilę później napisał do niej wiadomość z pytaniem, czy dostała już list. Tym samym przyznawał się, że to był on – mówi Patryk.

Pomimo kolejnych gróźb, 16-latka nie chciała zeznawać na policji. Oficjalnego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa nie złożyli również jej rodzice. Jak się okazuje, w dniu zabójstwa Eryk S. usilnie nalegał na spotkanie z Karoliną.

- Proponował jej spotkanie nie raz i pisał, że będzie dla niej lepiej, jak będzie sama. Ostatnio, jak po raz kolejny chciał się z nią spotkać, to powiedziałam jej, że pójdę z nią, bo mówiła, że sama się boi – opowiada koleżanka nastolatki.

Eryk S. odwołał spotkanie. Niedługo potem przyszedł z nożem pod jej dom, gdzie ją zaatakował.

„Nie chcemy wybielać naszego syna”

- My nie chcemy naszego syna wybielać, bo nie o to chodzi. To jest przekaz dla innych rodziców, którzy nas słuchają, żeby nigdy nie zostawiali swoich rodziców samych z ich problemami, bo każda walka jest do wygrania. My swoją walkę niestety przegraliśmy, ale inni mogą wygrać. Tylko trzeba robi wszystko, żeby te dzieci ratować. Chodzi o dopalacze, to powoduje w mózgu takie zmiany, których się nie da później wyleczyć – mówi ojciec Eryka S.

- Rodzice zobaczyli swoje dziecko w trumnie. Powinna być przed ołtarzem, a nie w trumnie. Jego rodzice będą go odwiedzali w więzieniu, a my Karolinę, gdzie? Na cmentarzu? Powinni chociaż powiedzieć słowo „przepraszam”, chociaż tyle – mówi ze łzami w oczach pani Teresa, ciocia zamordowanej.

Eryk S. decyzją sądu został aresztowany na trzy miesiące. Jego rodzice napisali do bliskich zamordowanej 16 latki list. Jego treść pozostaje jednak tajemnicą.

Dodaj komentarz