15 kwietnia 2017 / 19:45

"Teraz już mam wszystko". Trudna walka o zdrowie

Hubert Leciejewski od siedmiu lat cierpi na wyjątkowo niebezpieczny nowotwór złośliwy - glejaka mózgu. Dla mężczyzny i jego rodziny ten czas to życie w nieustannym strachu. Ostatnio, kiedy choroba znowu dała o sobie znać, jedyną szansą na ratunek był nowoczesny - ale i niezwykle kosztowny - zabieg protonoterapii. Nasz reporter towarzyszył panu Hubertowi i jego rodzinie w drodze na badania. Miały wykazać, czy leczenie się powiodło.

34-letni Hubert Leciejewski o kolejnym wznowieniu nowotworu głowy dowiedział się w zeszłym roku. - Do tego się nie idzie przyzwyczaić. To jest ciężki dla nas czas, ciężki temat - mówi żona pana Huberta Katarzyna Leciejewska.

Leczenie w Czechach

Glejak pana Huberta był umiejscowiony w takim miejscu, że operacja byłaby niemożliwa. Lekarze nie zdecydowali się na chemioterapię, a tradycyjna radioterapia spowodowałaby takie uszkodzenia mózgu, że Hubert Leciejewski straciłby pamięć. Pojawiła się jednak szansa: protonoterapia.

Leczenie to nie powoduje uszkodzeń zdrowych tkanek. Dzięki protonoterapii można precyzyjnie naświetlać śmiertelny nowotwór. W Polsce ośrodek wykonujący takie leczenie jest tylko jeden - w Krakowie. Otwarty został półtora roku temu. I chociaż teraz naświetlań korzysta tam 40 osób, to przez pierwszy rok nie mógł być tam leczony ani jeden pacjent. A w tamtym właśnie czasie leczenia potrzebował pan Hubert. I gdy sytuacja wydawała się już bez wyjścia, z pomocą przyszła rodzina i znajomi, którym udało się uzbierać 220 tys. zł na leczenie w podobnym ośrodku w Pradze. Tam rocznie przyjmowanych jest ok. 800 pacjentów.

Dlaczego, chociaż w Polsce powstał ośrodek za 265 mln zł, to leczy się w nim tak mało pacjentów? - Wskazania, które są zakwalifikowane przez ministra zdrowia do finansowania ze środków publicznych, są stosunkowo ograniczone - mówi prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie. - Nasze możliwości wykorzystywane są w 20 procentach - dodaje.

"Tata ma zdrową główkę"

Trzy miesiące od zakończenia protonoterapii, Hubert Leciejewski wraca do Pragi. Badania rezonansem magnetycznym mają wykazać czy precyzyjne naświetlanie nowotworu protonami przyniosło skutek. Hubert Leciejewski i jego rodzina na wyniki w praskiej klinice czekają niewiele ponad godzinę.

- Nowotwór się zmniejszył, więcej nie będzie rósł - mówi już po wszystkim szczęśliwy pan Hubert. - Jest bardzo dobrze. Serdecznie dziękuję - dodaje i nie może przy tym powstrzymać wzruszenia. - Tata ma zdrową główkę! - mówi do swojej córki.

- Teraz to już mam wszystko. Tylko tego zdrowia mi brakowało, teraz już jest - podsumowuje pan Hubert.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Panie Hubercie-życzę dużo zdrowia ,sił i pociechy z rodzinki.Mój syn (miał 40 lat) i od 2,5 roku nie zyje .Też glejak -nowotwór mózgu IV ....przeszedł operację (usunięto 60 procent guza ,potem była radioterapia .Męczył się, cierpiał bardzo przez 7 miesięcy.Wtedy nie było mowy o protonoterapii-a szkoda.

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Bardzo sie ciesze,ze udalo sie Panu.
      U mnie przed swietami wykryto oponiaka ,niestety fatalnie umiejscowionego po lewej stronie przy wszystkich nerwach .Dodatkowo przez wystepujacy naciek wrastajacego do kosci skroniowej.Aktualnie mam juz zablokowany nerw VI odwodzacy oko i podwojne widzenie .Guz nie jest operacyjny.Dowiedzialam sie o podobnym... rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Niestety mój mąż nie miał tyle szczęścia co Pan Hubert.Z tą samą diagnozą żył tylko 5 m-cy.

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Szybkiego powrotu do zdrowia życzę temu panu mój brat umarł na glejaka 4 stopnia chorował 2,5 roku nowotwór miał przy korze mózgowej nie wiele dało się zrobić przez ten czas męczył się i powoli gasł w oczach miał tylko 49 lat

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  Pomoc | Zasady forum
                  Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.