59585b8fd28dd2fa9e71f4dffbfcf8c3,0,1.jpg

Robert M. i jego konkubina Stanisława Wojciechowska, która powszechnie znana była jako Asia, byli parą przez dziesięć lat. Wspólnie wychowywali troje dzieci: dwie córki, półtoraroczną Paulinę i dziewięcioletnią Natalię, a także dwunastoletniego Damiana, syna Stanisławy z poprzedniego związku.

Według relacji sąsiadów i rodziny zamordowanej kobiety, Robert M. od wielu lat znęcał się nad swoją konkubiną. Policja wielokrotnie musiała interweniować w ich mieszkaniu, awantury były na porządku dziennym.

- Były momenty, że były trzy interwencje w tygodniu, a były i takie, gdy policja przyjeżdżała dwa razy dziennie. Sama też wzywałam parokrotnie policję. Oni go spisywali i wypuszczali, nic więcej - mówi Sylwia Bryczka, sąsiadka.

Z powodu licznych awantur i aktów przemocy wobec partnerki, w listopadzie 2010 roku Robert M. został eksmitowany z ich wspólnego mieszkania. Pomimo jego wyprowadzki, pani Stanisława nie czuła się bezpiecznie w swoim domu, bo jej były konkubent wciąż ją nachodził.

- On ją bez przerwy nachodził, była zastraszana, bała się spać w nocy. Uciekała do drugiej siostry, do mamy, bo obawiała się o swoje życie - mówi Agnieszka Irska, siostra zamordowanej kobiety.

W maju tego roku mężczyzna wtargnął do mieszkania swojej byłej konkubiny i brutalnie pobił ją oraz jej matkę. To zdarzenie pani Stanisława również zgłosiła na policję, od maja toczyło się w tej sprawie postępowanie. Mężczyzna nie trafił do aresztu, bo zadeklarował, że pójdzie na odwyk. Jak się potem okazało, swoją byłą partnerkę nękał jeszcze kilkakrotnie.

- Jak był pijany to ją bił, rzucał nią. Ona zgłaszała to na policję, ale on ją błagał, na kolana klękał żeby tylko wycofała skargi.Obiecywał, że pójdzie na odwyk i się zmieni. I takim nieszczęściem się to skończyło - mówi Halina Wojciechowska, matka ofiary.

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie ewentualnych zaniedbań policji w tej sprawie. Rodzina i sąsiedzi zwracają uwagę na fakt, że prokurator również mógł w tej sprawie zrobić więcej. Trzy dni przed śmiercią, pani Stanisława była u prokuratora i pokazała mu sms od byłego konkubenta, z którego wynikało, że ten chce ją zabić.

- Prokurator, który przyjął i wysłuchał tę kobietę, odebrał od niej zawiadomienie o przestępstwie, które zostało przekazane policji. Prokurator uznał, że w tej sprawie nie ma podstaw do zastosowania środka zapobiegawczego np. w postaci dozoru policji czy tymczasowego aresztowania- mówi Jacek Buśko z Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze.

Robertowi M. postawiono zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi mu nawet dożywocie. Rodzina zamordowanej kobiety planuje wnieść do Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze zażalenie na brak działania ze strony Prokuratury Rejonowej w Żaganiu.

Dodaj komentarz