Bydgoscy policjanci uznali, że Szymon Sokół jest aktywnym pseudokibicem. A świadczyć o tym ma monitoring, który zarejestrował, jak kilkudziesięciu miłośników tego sportu okrada stację benzynową w Rogowie.

- W żargonie funkcjonuje to, jako promocja. Polega to na tym, że wchodzi grupa do sklepu i bierze, co chce i wychodzi nie płacąc za towar – mówi mł. insp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.

Jak policja trafiła na pana Szymona?

- Materiał z kamery, która znajdowała się na stacji został przesłany do komórek kryminalnych. W celu zidentyfikowania osób, które zostały uwiecznione na monitoringu. W tym przypadku policjanci uznali, że osoba, którą zidentyfikowali i materiał dowodowy, którym dysponują w postaci filmu jest materiałem uprawniającym ich do pociągnięcia tej osoby do odpowiedzialności za kradzież – tłumaczy Chlebicz.

Pan Szymon zapewnia, że nie jest nawet kibicem. Nigdy nie był karany.

- Policjant z Bydgoszczy, który mnie rozpoznał, wytypował pięć osób i napisał, z całą stanowczością, że jesteśmy pseudokibicami Polonii Bydgoszcz. Ja nie jestem kibicem Polonii Bydgoszcz, ani pseudokibicem Polonii – podkreśla.

Jak opowiada pan Szymon w dokumentach sprawy jest stopklatka z monitoringu, na której mężczyzna ma być widoczny.

- Ale z niczym nie jest porównana. Nie wiem, czy policjant przeszukał sobie internet... W tych dokumentach nie ma mojego prawdziwego zdjęcia. A te, by wystarczyło, żeby porównać, że to nie jestem ja.

Wizyta w rodzinnym domu

Pseudokibicami zajmują się policjanci ze specjalnej grupy zwalczającej przestępstwa narkotykowe. Funkcjonariusze dwukrotnie próbowali zastać Szymona Sokoła w jego domu w Solcu Kujawskim. Mieszka tam jego matka. Szymon od trzech lat pracuje i mieszka w Warszawie.

- Panowie przedstawili się, jako wydział narkotykowy i pytali o mojego syna. Powiedziałam, że go nie ma, bo pracuje i mieszka w Warszawie. Zaczęli pytać, czy Szymon jest kibicem, nie powiedzieli, czy piłki nożnej, czy żużla. Powiedziałam, że absolutnie nie jest. Dopytywali czy chodzi na mecze. Powiedziałam, że byliśmy na półfinale Euro 2012 Niemcy-Włochy. Pytałam, o co chodzi, ale nie udzielili mi odpowiedzi – mówi Grażyna Sokół i zaznacza: Gdyby był na miejscu zostałby wyprowadzony. Ich było czterech. Prawdopodobnie miałabym też przeszukiwany dom.

- Co ciekawe, jak sprawdziłem w aktach, był tam policjant, który mnie rozpoznał, więc wystarczyłoby, żeby zobaczył sobie jakiekolwiek zdjęcie na przykład stojące na półce, zobaczyłby, że to nie jestem – mówi Sokół.

Po wizycie policjantów ze specgrupy w domu matki, pan Szymon zadzwonił do Komendy Powiatowej Policji w Żninie, która od początku prowadziła śledztwo w sprawie kradzieży na stacji benzynowej. To właśnie tej policji pomagali policjanci z Bydgoszczy. Mieli wytypować pseudokibiców nagranych na monitoringu.

- Zadzwoniłem do komendy w Żninie do policjanta prowadzącego i on mi powiedział zdanie, które zapamiętałem. Mówił, że najprawdopodobniej było to błędne rozpoznanie i teraz mogę spać spokojnie. Pytam, co dalej? Usłyszałem, że nic nie trzeba robić. Trochę mnie uśpił. Cieszyłem się, że w końcu ktoś się zorientował, że to nie ja, liczyłem na koniec tej sprawy – mówi pan Szymon.

Mężczyzna był przesłuchiwany na komendzie w Wilanowie.

- Sam zaproponowałem ten komisariat. Od razu jak tu przyszedłem powiedziałem, że jestem niewinny. Myślę, że na mojej twarzy można było wyczytać zaskoczenie. Policjant, który mnie przesłuchiwał po jakimś czasie uwierzył, no, bo to było autentyczne zaskoczenie. Myślałem, że zamykamy tę sprawę – opowiada Sokół.

Stało się jednak inaczej. Na nic zdały się też tłumaczenia, że w tym czasie był 350 kilometrów dalej, czyli w Warszawie. A na dowód ma paragony na zakupy kartą.

- Wyrok przyszedł pocztą. To jest kilkanaście stron. Ja jestem w punkcie dziewiątym. Wymierzono mi 500 zł grzywny.

„Gdybym ja niechlujnie pracował…”

Pan Szymon zszokowany wyrokiem odwołał się do sądu i postanowił zobaczyć w aktach sprawy, jak wygląda człowiek zarejestrowany na monitoringu, który okradł stację benzynową. Czy jest do niego, chociaż podobny. W aktach znalazł zdjęcia obcego mężczyzny, który widać jak kradnie dwa napoje energetyczne.
- Ten ktoś nie wygląda jak ja – podkreśla mężczyzna.

- W przypadku wyroku nakazowego sąd może taki wyrok wydać uznając, że dowody w aktach sprawy są wystarczające do oceny kwestii winy i odpowiedzialności – mówi Tomasz Michalak, sędzia Sądu Rejonowego w Żninie i dodaje:, Jeżeli obwiniony złożył sprzeciw od wyroku nakazowego to sprawa rozpoczyna się od nowa.

- Myślę sobie, że gdybym ja niechlujnie pracował to byłbym bezrobotny. Osoby, których praca wpływa na życie innych ludzi powinny się bardziej przykładać – kwituje Szymon Sokół.