Mężczyźni mu zazdroszczą, kobiety – pożądają. Hołowczyc pozostaje niekwestionowaną gwiazdą. – Jest samcem alfa, a teraz mało jest takich facetów. Nie oszukujmy się – mówi najstarsza córka rajdowca, Karolina Hołowczyc.

Krzysztof Hołowczyc doskonale pamięta, kiedy pierwszy raz w życiu uruchomił auto. Miał sześć, lat i siedział na kolanach swojego ojca. – To było wspaniałe uczucie, kiedy ten samochód ruszył! To tata nauczył mnie kochać motoryzację – mówi słynny rajdowiec.

Dziś ma na koncie tytuł Mistrza Polski i Europy. Jest uczestnikiem rajdu Dakar, zdobywcą pucharu świata w rajdach terenowych. Ma 52 lata i wciąż chce być najlepszy. – To jest jednostka dominująca. On cały czas potrzebuje udowadniania, że jest najszybszy – przyznaje menadżer Hołowczyca, Andrzej Kalitowicz.

Martyna Wojciechowska zwraca uwagę na inną  cechę, wyróżniającą Hołowczyca. – Po rajdzie on jako jedyny, zamiast na imprezę, szedł się pakować i jechał do „swoich dziewczyn. To wzbudzało mój wielki podziw – wspomina dziennikarka, która również brała udział w rajdach.

Danuta i Krzysztof Hołowczyc są małżeństwem od 30 lat. – To żona nauczyła mnie być człowiekiem – mówi rajdowiec. Państwo Hołowczyc mieszkają w Olsztynie. Mają trzy córki: 29-letnią Karolinę, 20-letnią Alicję i 6-letnią Antosię oraz - wnuczkę Alabamę.

Hołowczyc nie ukrywa, że Kiedy asystował przy porodzie Alicji - płakał. – Moja średnia córcia przyszła na świat nieco za wcześnie. Kiedy patrzyłem na tego małego człowieka, który nie oddychał… Poczułem okropną niemoc. Ale potem zakwiliła, zaczęła się lekko ruszać – wspomina rajdowiec.

Dziś Alicja mówi o ojcu z podziwem: - Niewiele osób jest na świecie, które potrafią tak świetnie prowadzić samochód, jak mój tata.

Hołowczyc nie wyklucza, że kiedyś zaangażuje się w politykę. Na razie świętuje swój kolejny wielki sukces: 3 miejsce w tegorocznym rajdzie Dakar w kategorii samochodów osobowych.