„Punkówa i ulicznik”

Kora, czyli Olga Sipowicz, zadebiutowała 38 lat temu. Zespół Maanam, piosenką „Boskie Buenos” podbił serca publiczności na festiwalu w Opolu. Wtedy niewiele osób przypuszczało, że ten występ i ta piosenka otworzy drzwi do wielkiej kariery. Kariery, która trwa.

- Pozamiatała na festiwalu w Opolu. Wszystko było nudne, a tu nagle wpada Kora i śpiewa Buenos Aires – wspomina muzyk Maciej Maleńczuk i dodaje: -  Kora jest punkowa. Jest cały czas ulicznikiem. Cały czas potrafi przeklnąć, pojechać klerowi. Ona niczego się nie boi. Gdyby była facetem, wszystkich lałaby po pyskach.

„Cudowny rok”

Od pięciu lat Kora nie koncertuje i nie śpiewa, wyprowadziła się z Warszawy. Wszystko z powodu choroby. U wokalistki zdiagnozowano raka. Kora rozpoczęła długą, żmudną, pełną zwrotów akcji terapię. Jej stan jest zdecydowanie lepszy, niż wtedy, gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy ją w jej domu na Roztoczu.

- Gdybym miała żyć tak jak teraz, to mogłabym żyć jeszcze tysiąc lat. Rok temu byłam jeszcze bardzo słaba. Jestem dużo silniejsza. Taki rok jak ten jest cudowny. Takiego nie pamiętam. Zupełnie jak u Mickiewicza – mówi Kora.

Nie występuje na scenie, ale pisze. Malarstwo i sztuki plastyczne to dodatkowa pasja Kory. Znane są jej kolorowe Madonny, obrazy i ilustracje.

- My za dużo pracujemy. Doprowadziłam się do stanu totalnego wykończenia. Za mało odpoczywałam, za mało korzystałam ze świata. Za mało korzystałam z pieniędzy, które zarabiałam – przyznaje wokalistka.

„Brat bratu gardło podrzyna”

Kora nie pozwala o sobie zapomnieć. Często zabiera głos w sprawach społecznych.

- Nadszedł czas, w którym mój repertuar doskonale się sprawdza. Jest napisany jakby dziś. Powinnam teraz śpiewać „Krakowski Spleen”, „Kreona”. „Co to za dom, fundamenty w nim drżą, brat bratu gardło podrzyna. Jest zawsze rola dla Kreona, jest heroiczna Antygona”. Bo jest taka atmosfera, dzieją się rzeczy straszne – wyjaśnia Kora.

Jej oceny i prognozy często są bezkompromisowe.

- Lubię rozmawiać z takimi artystami, którzy są bardzo charyzmatyczni, którzy mają swoje zdanie, nie chcą się przypodobać na antenie, tylko mówią to, co myślą. I taka jest kora. Uwielbiam zapraszać ja na spotkania w radiu, ale też każdego z tych spotkań trochę się boję, co ona powie. Czy nie będzie zbyt otwarta z tym, co mówi - komentuje Marek Niedźwiecki, dziennikarz muzyczny radiowej Trójki.

Dodaj komentarz