Foki szare, po kilkudziesięciu latach nieobecności znowu pojawiły się na polskim wybrzeżu. Upodobały sobie wyspę w ujściu Wisły.

- Focza wyspa powstała w sposób sztuczny, kiedy robiono inwestycję przeciw zamuleniom ujścia Wisły. Nie było, co zrobić z piachem, urobkiem, który był wydobyty z dna i w ten sposób utworzyła się wyspa – mówi Marek Charliński, organizator wycieczek po Mierzei Wiślanej.

- Od 2010 roku obserwujemy stadko, które zasiedliło to miejsce, obserwujemy wzrost liczebności tych zwierząt. W tym okresie, kiedy odbywa się liczenie na Bałtyku mamy na tych łachach 80-100 osobników. Rekordowo zaobserwowano 300 osobników – mówi Iwona Pawliczka, Stacja Morska Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego w Helu.

Wszczęto śledztwo

Foki szare wiodą wodno-lądowy tryb życia stąd też kłopot, żeby je zliczyć. Zdaniem badaczy po drugiej wojnie światowej w całym Bałtyku ilość fok wzrosła z czterech do 30 tysięcy.

- Najstarsza znaleziona foka w Bałtyku miała 46 lat, prawdopodobnie dożywają 50 – mówi Iwona Pawliczka.

W ostatnich miesiącach media wielokrotnie informowały o znalezieniu kolejnych martwych fok. Najpierw w Gdyni Oksywiu znaleziono dwa osobniki z przywiązaną cegłą, później w Zatoce Puckiej kolejnych siedem. Wśród nich jedna foka ze śladem uderzenia, druga z rozciętym brzuchem. Prokuratura wszczęła śledztwo, policja szuka oprawców. Na razie brak efektów.

- Ewidentnie przeprowadzone sekcje zwłok wskazują, że powodem śmierci było uderzenie w głowę – mówi Iwona Pawliczka.

- To jest jawna prowokacja. Nie wiem, przez kogo zrobiona, ale na pewno nie robi tego rybak. Wyczytałem, że na całym, polskim wybrzeżu, co roku ginie około 100 sztuk. Są to zazwyczaj pierwszoroczniaki, osłabione i niedokarmione. Rozpoznałem to na zdjęciach. Ktoś chce zrobić wielką aferę i poszło to w świat. Rybak nie wozi ze sobą cegieł – przekonuje Marek Charliński, organizator wycieczek po Mierzei Wiślanej.

Niegdyś w Polsce oficjalnie tępiono foki. Dziś to gatunek chroniony. Dla turystów foka to atrakcja, dla rybaków to szkodnik. Jedna foka w ciągu roku zjada blisko tonę ryb.

Kto może zabijać foki?

- W każdym środowisku, czy to będą rybacy, czy ekolodzy znajdą się osoby, które nie zawsze będą się działały w sposób etyczny. Mówiąc o tym, że wszyscy rybacy chcą strzelać do fok, albo zrobić z nim krzywdę robimy krzywdę środowisku rybackiemu – mówi Jan Wilkanowski z WWF Polska.

Zdaniem Wilkanowskiego w ujściu Wisły foka szara, wyspecjalizowała się w przeglądaniu sieci.

- Widzimy rybaków, którzy łowią ryby i kilkadziesiąt metrów dalej wypływa foka z dość pokaźną rybą w pysku – mówi Jan Wilkanowski.

- Jest to bardzo duży problem rybaków. Jak ryba wychodzi na wyciągarkę to foka potrafi wyskoczyć, a ma tak potężne zęby, że potrafi palce obciąć – mówi Marzena Sitek-Streich, szyper.

Jak przekonuje rybak Mirosław Daniluk foki w ujściu Wisły niszczą bardzo ważne dla środowiska gatunki.

- Niszczą łososia, troć, ryby dwuśrodowiskowe, takie jak certa, sandacz. Na ujściu Wisły jest bariera, którą ryby mają problem pokonać. Zostają wyłowione przez foki. Teraz ci, którzy usadowili fokę w ujściu Wisły powinni wziąć za to odpowiedzialność – mówi Daniluk.

„Odpluszowicz” fokę

Ile martwych fok znaleziono?

- W samym tylko czerwcu mieliśmy zgłoszonych 35 przypadków martwych, młodych fok. Część z nich jeszcze z oplątana sieciami – mówi Iwona Pawliczka.

- Zdarzają się przypadki przyłowów fok. Nie są to częste. Ale bardzo często mamy dowody na to, że foki wyżerają ryby z sieci – mówi Jan Wilkanowski. I dodaje. - Miałem zdarzenie na łodzi, gdzie rybak podbierał rybę i wypłynęła foka. Przecięła pięciokilową troć na połowę. Foka kojarzy się z bardzo miłym, sympatycznym zwierzątkiem, te śliczne oczy, takie smutne, a tak naprawdę trzeba odpluszowicz fokę .

„Nie chodzi tylko o ryby”

Mirosław Daniluk jest nie tylko rybakiem, ale doradcą ministra gospodarki morskiej, jego zdaniem temat jest bagatelizowany, a problem poważny.

- Gdzieś mam statystyki – kiedyś było 3,5 tys. troci rocznie. Teraz wybija ją foka. Ona wykończy taki gatunek. Mam pytanie do RDOŚ [Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska – red.]; Dlaczego zajmujemy się ochroną foki, a nikt nie nagłaśnia problemów ryb? Niektóre gatunki giną nam bezpowrotnie. O tym nikt nie mówi, bo tego nie widać. Foce można zrobić zdjęcie, a ryby giną w ciszy, w milczeniu - mówi Mirosław Daniluk.

- Nie chodzi tylko o ryby. Z tego, co widzimy brak jest fitoplanktonu, brak roślin. Widać, że wolno pływają ryby, że są półśnięte i leżą martwe. A foka wyjada najsłabsze osobniki to, jeśli te ryby są nie wiadomo, czym obciążone to również może dotyczyć to foki - mówi Marcin Buchna ze stowarzyszenia "Nasza Ziemia".

Martwe foki wyrzuca morze na brzeg. Jeśli gołym okiem nie widać śladów ludzkiej działalności trafiają wprost do utylizacji. Koszty ponoszą gminy.

- Mieliśmy około 300 fok. Widzimy, że ta populacja maleje, a trupów przybywa. W 2017 było ponad 120. A w 2018 roku jest około 150. Widzimy, że to środowisko jest zatrute - przekonuje Marcin Buchna.

Zdaniem rybaków ktoś ma cel, by zabijać foki.

Kto?

- Ekolodzy, zieloni. Znowu uruchomią programy ochrony fok. Był już program adopcji fok. Piasku na ujściu Wiły nie wymieniają, nie dokarmiają tych zwierząt. To, po co były zbierane te pieniądze? Dla fok, czy dla siebie? – mówi Mirosław Daniluk.

- Chronimy ten gatunek. Nie ma niebezpieczeństwa żeby foki zagrażały rybołówstwu. Może być niebezpieczeństwo w przeciwnym kierunku - mówi Iwona Pawliczka.

- Nawet gdyby rybak złapał fokę i wyrzucił, to, po co miałby wiązać na niej linkę i kierować podejrzenia na własne środowisko? Jaki miałby cel? Tam była cegła, równie dobrze mógłby zrobić to murarz. Między nami mogą występować konflikty, czyli między rybakiem, a foką. I ona, i my jesteśmy drapieżnikami. Walczymy o to samo dobro, czyli o rybę - mówi Mirosław Daniluk.

Dodaj komentarz