Maciej Zakościelny szerokiej publiczności znany jest m.in. z „Listów do M. 2”, „Dlaczego nie!”, czy „Dywizjonu 303”, a także seriali „Czas honoru” i „Diagnoza”.

Ma opinię „przystojniaka”.

- Bardzo chciałem zagrać taką rolę, żeby się przybrudzić. Moja mama powiedziała: „Synu, nie oszpecaj się, czas sam cię oszpeci” – przywołuje Maciej Zakościelny.

- Jest fantastycznym, bardzo dobrze wychowanym człowiekiem, co w dzisiejszych czasach trąci rzadkością – ocenia kolegę po fachu Zbigniew Zamachowski.

„Ciepły, wyciszony i wnikliwy”

W styczniu na ekrany kin weszła kolejna część komedii „Kogel Mogel”.

- Maciej jest wspaniały we współpracy, dlatego że jest bardzo wnikliwy. Bardzo na serio i głęboko traktuje swoją pracę – uważa Anna Wieczur-Bluszcz reżyserka filmu „Koniec świata, czyli Kogel Mogel 4”.

- A mi najbardziej z Maćkiem kojarzy się ciepło, które od niego bije. Jest osobą, która nie zignoruje kogoś, nie przejdzie obojętnie. Miło jest w jego towarzystwie – ocenia aktorka Aleksandra Hamkało.

- Jest dużo bardziej ode mnie wyciszony, wyspokojony i ma takie specyficzne poczucie humoru z przyczajki – dodaje aktorka Katarzyna Skrzynecka.

Aktor ma też opinię skromnego.

- Wiem, że zrezygnował z różnych intratnych propozycji zawodowych, żeby nie odbierać siebie rodzinie. W moich oczach zasługuje na wielki medal – podkreśla aktorka Dorota Stalińska.

Muzyka, sport, rodzina

Maciej Zakościelny skończył szkołę muzyczną. Do dziś gra na wielu instrumentach, śpiewa i koncertuje. Ostatnio z tuzami polskiej sceny muzycznej, grając muzykę filmową.

Aktor każdą wolną chwilę spędza z synami, którym wpaja rodzinne wartości i miłość do sportu.

- Robi wszystko i myślę, że imponuje to dzieciom. Dla nich jest bohaterem domowym, który i pomaluje ściany, i skręci szafkę, i wyczyści coś w łazience. Nie ma rzeczy, której by nie zrobił, a dla dzieci to jest szczególnie ważne, bo to przykład, że nie ma rzeczy niemożliwych – chwali Paulina Wyka, partnerka Macieja Zakościelnego.

Z aktorem i jego dziećmi spotkaliśmy się na jednej ze ścianek wspinaczkowych.

- Jak byłem dzieckiem, to nie mieliśmy takich atrakcji, taką aktywność zastępowały nam trzepaki. Wydaje mi się, że świat był trochę inny, trochę lepszy, mieliśmy więcej swobody – mówi Zakościelny. I dodaje: - Chciałbym, żeby dla nich była taka swoboda w tym kraju. Żeby dorastając, nie myśleli o tym, że będą musieli studiować za granicą, bo tam jest większy luz, większa swoboda, czy dostęp do różnych rzeczy. Chciałbym, żeby to tu się działo. Chciałbym, żeby takie sytuacje, które mają miejsce na granicy wschodniej, były szybko rozwiązywane. Żebyśmy byli bardziej tolerancyjni, takiego dla nich chcę świata.

Dodaj komentarz