W ostatnich miesiącach trwały przygotowania i próby do reaktywacji Budki Suflera. Zespół wraca z hasłem „45 lat – powrót do korzeni”.

- Budka Suflera to jest taki matecznik. To jest instytucja, psychologia, mentalność. Stworzyła się jedna, wielka rodzina – mówi kompozytor Romuald Lipko.

- Brałam udział w ich wszystkich trasach jubileuszowych, które prowadziły poprzez Australię, Kanadę, Amerykę. Mogę powiedzieć, że to trochę moja druga rodzina – mówi Izabela Trojanowska.

Głównym wokalistą zespołu był Krzysztof Cugowski, ale z Budką śpiewali gościnnie m.in. Izabela Trojanowska, Urszula, czy Felicjan Andrzejczak.

- Jak słyszałem kilka tysięcy gardeł, które ze mną śpiewają tekst to robiło wielkie wrażenie. Człowiekowi robiło się miękko w kolanach – przyznaje Felicjan Andrzejczak.

14 koncertów w 4 dni

Początek oficjalnej kariery Budki Suflera to rok 1975 i debiutancka płyta „Cień wielkiej góry”. Od tamtej pory odbyła się niezliczona liczba koncertów. W repertuarze Budki Suflera znalazło się ponad 200 utworów, z których kilkadziesiąt było przebojami

Zespół grał w Sali Kongresowej, co było wielkim prestiżem, dla każdego artysty.

- Nasz program był na tyle atrakcyjny, że zagraliśmy w Kongresowej 14 koncertów, bodajże w 4 dni. Ta sala to było coś takiego jak Carnegie Hall dla rynku amerykańskiego. Byliśmy pierwszym zespołem, który grał na dużej sali Carnegie Hall – dodaje Tomasz Zeliszewski.

Początki Budki Suflera dobrze pamięta Jurek Owsiak.

- Budka Suflera weszła na polski rynek muzyczny w sposób piorunujący. Pamiętam początek lat 70. i „Cień wielkiej góry” utwór, który nas wbił w ziemię, a przyszło to z Lublina. Tam o północy była audycja w Polskim Radiu. Mówiło się, że gościu nadaje tam niesamowitą muzykę. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem nazwę Budka Suflera. Stanąłem w miejscu, nie wiedziałem, że jest w Polsce robiona taka muzyka.

- Często spotykałem się z tym, że przychodzili do mnie po koncercie młodzi ludzie i przedstawiali swoje dzieci. Pokazywali, że to jest owoc słuchania tej piosenki – śmieje się Felicjan Andrzejczak.

Choroba

Po 40 latach występów na scenie, ku rozpaczy fanów, Budka Suflera oficjalnie przestała istnieć. Jednym z powodów było odejście wokalisty Krzysztofa Cugowskiego.

Niedługo później zespół przeżył kolejną dramatyczną chwilę. Przyszła wieść o ciężkiej chorobie Romualda Lipki.

- Dwa tygodnie przed zdiagnozowaniem choroby zżółkły mężowi białka oczu i wiedziałam, że coś się złego dzieje. Potem pojawiło się potwierdzenie choroby nowotworowej. Spadło to na nas jak grom z jasnego nieba – mówi Dorota Lipko, żona Romualda.

- To jest wiadomość, która ma w sobie bardzo złą cechę. Bo ona zawiadamia, że dzieje się coś, co ma przerwać najpiękniejsze dane człowiekowi prawo, prawo do życia – mówi Lipko.

- Przyjął to z bardzo dużą dozą pokory, był moment dramatu, widziałam to, ale trwał bardzo krótko. Powiedział mi, że musimy sobie dać radę, dam radę. To były słowa, które dodały mi bardzo dużo otuchy i wiary, że to się nam uda – dodaje żona Lipki.

Muzyk na przekór chorobie postawił na nowy projekt.

- Dzisiaj mówię, chwileczkę, mój życiorys się toczy, nikt go nie przerwał, sztucznie zamknięto fajnie zapowiadający się pamiętnik. W dużej mierze urodziłem się po to, żeby grać – podkreśla Lipko.

W nowym zespole Krzysztofa Cugowskiego zastąpił Robert Żarczyński, nauczyciel historii, który występował w cover bandzie Budka Band, wykonującym piosenki legendarnego zespołu.

- Mówiłem rozmawiając z kolegami z Budki Suflera, że jeśli kogoś mam zastąpić, to tak nie będzie. Usłyszałem, że nie mam być nikim, tylko kolejnym wokalistą Budki Suflera, który ma zagrać, jako Robert Żarczyński i to mi się spodobało.

- Mąż jest tak zaangażowany w to, co będzie się działo w zespole, że zapomina o chorobie – mówi Dorota Lipko.

Trasę po Polsce Budka Suflera zaczyna się już w najbliższą niedzielę koncertem w Krakowie. Zespół wystąpi w 8 największych miastach.

Na scenie obok obecnego składu gościnnie wystąpią Urszula, Izabela Trojanowska i Felicjan Andrzejczak.