60c0fa7d827c1287e7316a447bfa8c65,0,1.jpg
Pan Dariusz prowadzi firmę, która na zlecenie rodzin sprząta mieszkania po zmarłych. Najczęściej wtedy, gdy śmierć nastąpiła w samotności, a ciało znaleziono po wielu dniach. W Polsce są tylko dwie firmy wyspecjalizowane w takich zadaniach.

- Byłem modelarzem. Robiłem Kajaki. Zwolniłem się z pracy i założyłem firmę sprzątającą po zwłokach – mówi Paweł Zalewski.

- Pierwsze zlecenie było takie, że mi się ręce trzęsły. Nie zapomnę tego nigdy. Zostaliśmy rzuceni na głęboka wodę – lato, wysoka temperatura, robaki, latające muchy. Bałem się, że się zarazimy. Bałem się też czy dam radę z fetorem – wspomina Dariusz Paliwoda.

Bywa, że rodzina najpierw sama próbuje sprzątać po zwłokach najbliższych.

- Próbuje sprzątać, ale nie wytrzymują. Sprzątanie i wspominanie tej osoby to traumatyczne przeżycie – przyznaje Dariusz Paliwoda.

- Ta praca dała mi inne spojrzenie na życie. Ciało to jest opakowanie duszy – dodaje Dariusz Paliwoda.