- To ja jestem ojcem tego nieszczęścia, że porzucił wszystko poza kabaretem - mówi nam Marian Opania. - Zobaczyłem, jak on gra Hamleta i uznałem, że jest bardzo śmieszny! Nadaje się do kabaretu, jak nic! I rzeczywiście, on potem nie wrócił już do teatru - wspomina aktor.

"Nie zawsze składnie, ale odpowie"

- Najpiękniejszy czas przeżyłem w teatrze i wiem, że ten czas już nie wróci. Do 1989 roku wychodziłem na scenę po to, żeby - tak, jak mi przekazywali w szkole teatralnej - przekazywać wartości. Czułem misję! I nagle mi się potem to skończyło - przyznaje Kryszak, który pierwsze kroki stawiał na deskach krakowskich teatrów. Skrzydła rozwinął jednak w Warszawie.

Choć od lat spełnia się na kabaretowej scenie, dubbinguje filmy i gości w najróżniejszych mediach, to przed występem wciąż potrzebuje dużo skupienia. - Musi się skoncentrować. Oczywiście, jeśli się go zaczepi, to odpowie. Nie zawsze składnie, ale odpowie. Któregoś razu jednocześnie się ze mną przywitał i pożegnał - śmieje się artystka kabaretowa, Katarzyna Pakosińska.

Znajomi nazywają Kryszaka "zwierzęciem teatralnym". Był aktorem Teatru Słowackiego w Krakowie i warszawskiego Teatru Ateneum. Stworzył dziesiątki aktorskich kreacji, wpisując się w historię polskiego teatru, kina i kabaretu. - Zwykle przeganiał charakteryzatorki i wszystkich tych, którzy chcieli coś poprawić, ugładzić w jego wyglądzie. Po czym, od razu, roztrząsał swoją bujną czuprynę - wspomina kulisy wspólnej pracy operator kamery i przyjaciel Jerzego Kryszaka, Zbigniew Sokołowski.

"Jego powinno się w słoiki zakręcać i rozdawać"

Jaki prywatnie jest Jerzy Kryszak? - Bardzo otwarty, zaraża optymizmem - odpowiada bez namysłu Sokołowski. Choć przyznaje, że bywa też cholerykiem. - Przeholowałem kilka razy. Gdzieś w studio, poleciało jakieś krzesło, jakiś stół do góry nogami. Było nieprzyjemnie. Ale to szybko mija… - mówi Kryszak. Po czym dodaje filozoficznie: - Bo i życie szybko mija.

Kryszak ma 66 lat i wciąż zachwyca niespożytą energią. - Jego powinno się w słoiki zakręcać i rozdawać ludziom na dobre samopoczucie – komplementuje showman Szymon Majewski.

Bywa nieśmiały, strzeże prywatności

Sam Kryszak podkreśla jednak, że w jego pracy nie chodzi tylko o to, by rozśmieszać. - Stoję na scenie i gadam już od tylu lat. A mnóstwo ważnych rzeczy się dzieje dookoła... Nie chcę nikogo osądzać, ale uczyć ludzi dystansu. Potrzeba nam pokory i skromności! To dziś jest moja misyjka. Misia - mówi Kryszak.

Bardzo strzeże swojej prywatności. Od tych, którzy dobrze go znają, słyszymy, że bywa nieśmiały. - Ma dobry dom, bliskich. Swoje dzieci kocha po kobiecemu, jak kwoka. Zabiłby, jakby im ktoś krzywdę zrobił. Jego wielką pasją jest ogród. Kocha go jak teatr, rodzinę i jak gotowanie - wylicza przyjaciel artysty, Andrzej Komorowski. Jerzy Kryszak ma jeszcze jedną pasję. To fotografowanie zwierząt. Szersza publiczność nie będzie jednak mogła podziwiać jego prac. - Zdjęcia są tylko dla mnie – mówi Kryszak.

Dodaj komentarz