Z Alwerni w świat

Podobno kiedyś chciał być księdzem. Wyznaje miłość do aktorki, która symbolem seksu była pół wieku temu. Prawdziwe kobiety jego życia są jednak znacznie młodsze, jedna z nich jest nawet niepełnoletnia. Choć wszyscy uważają go za wesołka, w gruncie rzeczy trudno się do niego zbliżyć.

Andrzej Grabowski ma kłopoty ze spokojnym zjedzeniem zupy. Przy jego podróżniczym trybie życia – przy czym zaznaczyć trzeba, że nad samochód przedkłada szybki motocykl – taki kłopot staje się nie lada problemem. Po prostu wszyscy go rozpoznają. Zwłaszcza wycieczki szkolne nie mają dla niego litości – zaraz otacza go wianuszek dzieci, dziwiących się temu, jak Ferdynand Kiepski je zupę. Choć aktorem jest od 1974 r., kiedy to ukończył krakowską szkołę teatralną, i przez lata, które od tego czasu upłynęły zdołał zdobyć opinię wybitnego artysty scenicznego, to równie długo pozostawał w cieniu. Sławny stał się dzięki roli głowy strasznej i kochanej zarazem rodziny w serialu ”Świat według Kiepskich”, w którą po raz pierwszy wcielił się w 1999 r. - Byłam bardzo niezadowolona, gdy zaczęłam go oglądać w tym Ferdku – mówi Izabella Cywińska, reżyserka, która wcześniej obsadziła aktora w swoim serialu ”Boża podszewka”. – Pomyślałam, że to chałtura i tanie sprzedawanie się. Po paru odcinkach obejrzanych głownie po to, by potem dzwonić do Andrzeja i wyrzucać mu, jak śmie robić z siebie błazna, przekonałam się, że jest w tym świetny. Serial pokazywany jest do dziś i wśród trudnych już do zliczenia telewizyjnych tasiemców wyróżnia się rzadkimi wartościami artystycznymi, choć opowiada o świecie od artyzmu jak najdalszym. Andrzeja Grabowskiego po sukcesie w roli Ferdka Kiepskiego zaczęto częściej zapraszać na plan innych filmów. Zagrał m. in. gangstera w ”Świadku koronnym” i policjanta w ”Pitbullu”. - Gdy pisałem scenariusz, musiałem od początku widzieć swoich aktorów – mówi Patryk Vega, reżyser i scenarzysta ”Pitbulla”. – Chciałem ich obsadzić w rolach, które zaskoczyłyby ich samych. Jako Ferdek Andrzej Grabowski był świetny. A rola w ”Pitbullu” pozwoliła mu odejść od tego wizerunku. Wizerunek Andrzeja Grabowskiego jest jednak jego prywatną tajemnicą. Jak mówi znajoma aktora, aktorka Małgorzata Zajączkowska, prawdziwy Grabowski jest znany tylko najbliższym przyjaciołom. - Do Andrzeja bardzo trudno dotrzeć – mówi Małgorzata Zajączkowska. – Wydaje się bardzo otwarty, ciepły, a to, jaki jest naprawę, jest schowane dla bardzo nielicznych. Ujmuje w nim to, że wobec przyjaciół jest bardzo szczery i oddany. Zawsze można na niego liczyć. I jest doskonałym ojcem. Aktor ma dwie córki - Kasię i Zuzę. Młodsza, Kasia, jeszcze uczy się w liceum, Zuza poszła w ślady ojca, jest aktorką. Ojciec tymczasem nie kryje się z tym, że nie minęła mu młodzieńcza miłość do Marylin Monroe. - Kiedyś byłem w kinie z kolegą i on patrząc na jedną z aktorek powiedział: ”Chciałbym ją jeszcze mieć” – mówi Andrzej Grabowski. – Spytałem zdumiony: ”Miałeś ją kiedyś?!”, a on na to: ”Nie, ale już raz chciałem”. Tak jest i w moim przypadku. W swoich licznych podróżach Andrzej Grabowski trafia czasem do podkrakowskiej Alwerni, gdzie się wychował. Jest tam stary klasztor ojców bernardynów. Jednym z jego mieszkańców jest ojciec Bartłomiej, jeden z najbliższych przyjaciół Andrzeja Grabowskiego. Rozmawiają o prawdach, których mędrzec odkryć nie może nikomu. - Andrzej w głębi duszy został fajnym chłopakiem z Alwerni – mówi Małgorzata Zajączkowska. – Przy wszystkich apanażach, popularności nie wstydzi się tej Alwerni. To wrosło w niego i dało mu kręgosłup.

podziel się:

Pozostałe wiadomości