9 sierpnia 2016 / 19:30

Badania koni z Morskiego Oka

23 konie wycofane z pracy, z czego sześć na stałe - tak zdecydowała komisja po pierwszej turze corocznych badań koni w Morskim Oku. Badania miały wykluczyć chore i niewydolne zwierzęta. Tymczasem zaledwie kilka dni po zakończeniu pracy komisji otrzymaliśmy film od turystki ze Stanów Zjednoczonych, która była świadkiem upadku dwóch koni na tej trasie. Czy komisja mogła przeoczyć ich problemy? Jak naprawdę wyglądają takie badania?

- To była ostatnia jazda w dół. Konie cały dzień pracowały, było bardzo gorąco. To było widoczne, że one się bardzo denerwowały – opowiada Karina Andre. - W pewnym momencie jeden koń się przewrócił, położył się po prostu. Po paru minutach koń się podniósł, ten kierowca go podniósł. Za chwile drugi koń się położył i wtedy złamał się dyszel. One położyły się ze zmęczenia. To, co się wydarzyło, było bardzo wstrząsające - opowiada.

Zgłoszenie

Film z upadkiem koni pani Karina wysłała do Fundacji Viva, od kilku lat walczącej o zlikwidowanie transportu konnego na tej trasie. Okazało się, że zwierzęta zaledwie kilka dni wcześniej przeszły badania. Zostały dopuszczone do pracy przez komisję, choć wolontariusze fundacji zgłaszali, że jeden koń prawdopodobnie kuleje.

- Być może bolesna kulawizna była powodem tego, że cztery dni później nie wytrzymał i podczas postoju po prostu przewrócił się z wycieczenia - mówi Anna Plaszczykz Międzynarodowego Ruchu na Rzecz Zwierząt Viva!

Uprzedzają fiakrów?

Postanowiliśmy sprawdzić jak przebiegają organizowane co roku badania koni i przez dwa dni towarzyszyliśmy lekarzom weterynarii oceniającym konie. Także wolontariusze z Fundacji Viva i Klubu Gaja rejestrowali przebieg badań i zachowanie fiakrów swoimi kamerami. Zdaniem obrońców praw zwierząt przynajmniej w kilku wypadkach fiakrzy, wiedząc że koń ma problemy ortopedyczne, tłumaczyli to rzekomą wymianą podków, czego komisja nie miała jak zweryfikować.

- Dla mnie oburzające było to, że lekarz weterynarii, kiedy widział kulawiznę, od razu pytał, kiedy koń był kuty. A wszyscy karnie odpowiadali, że wczoraj. Wszystkie konie było kute dzień przed badaniami. Fiakrzy z wyprzedzeniem wiedzą, że są badania - mówi Anna Plaszczyk.

Zastrzeżenia

Fundacja Viva ma zastrzeżenia nie tylko do tłumaczeń fiakrów, ale także do pracy części komisji. Konie były badane przez dwóch lekarzy weterynarii. Jeden, zatrudniony przez fiakrów, sprawdzał tętno i oddechy koni po wyjechaniu na górę. Drugi, opłacony przez organizacje prozwierzęce, zajmował się końmi już po odpoczynku. Najwięcej nieprawidłowości zauważono podczas badania wysiłkowego. Na nagraniach wolontariuszy Fundacji Viva widać, że część wozów, zamiast w odstępach, wyjeżdża w grupach, przez co zwierzęta czekają na to badanie prawie pół godziny. Mają więc czas na odpoczynek.

- Od wysiłku do przeprowadzania badań prób wysiłkowych powinno upłynąć kilka minut. Więc nie możemy tu mówić o miarodajnym, rzetelnym zrobionym zgodnie ze sztuka badaniu - tłumaczy Cezary Wyszyński z Vivy!. - Jakby tego było mało, normalnie wozy wjeżdżają na górę w 45 minut, a w dzień badań niektóre jechały nawet ponad godzinę. Wiadomo więc, że manipulując tymi warunkami jesteśmy w stanie w ogromnym stopniu wpłynąć na wynik badań. Bo zamiast wozu, który jedzie z pełnym obciążeniem przez 45 minut, mamy wóz pusty, który wjeżdża przez ponad godzinę. Wiadomo, że zwierzęta męczą się dużo mniej i że to wyjdzie w badaniach - dodaje Cezary Wyszyński.

Godzina zegarowa czy 45 minut?

Rzeczywiście w czasie trzydniowych badań prawie 70 procent wozów wyjeżdżało na górę przez ponad godzinę. Tymczasem na stronie internetowej fiakrów czytamy, że czas przejazdu wozu to około 45 minut. Nasi dziennikarze przez dwa weekendy sprawdzali jak to wygląda, gdy nie ma badań.

Chcieliśmy porozmawiać o naszych spostrzeżeniach z prezesem Stowarzyszenia Przewoźników do Morskiego Oka, ale nie zgodził się na spotkanie z reporterem. Z listą nieprawidłowości zgłoszonych przez organizacje prozwierzęce poszliśmy więc do Powiatowego Lekarza Weterynarii, który w tym roku nadzorował pracę komisji.

- Badania nie są fikcją – zapewniał Piotr Żmuda, Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Nowym Targu.

"To jest kwestia interpretowalna"

W regulaminie Tatrzańskiego Parku Narodowego, który organizuje badania czytamy, że lekarze weterynarii u wszystkich koni muszą dokonać oceny ruchu. Robi się to w kłusie, na twardej powierzchni. Dzięki temu badaniu można zauważyć zmiany ortopedyczne, których nie widać w innej diagnostyce. W tym roku jednak z 285 przebadanych koni zdaniem Fundacji Viva tylko 116 oceniono w ruchu. Mimo to, TPN oświadczył, że badanie wykonano u wszystkich koni.

- To jest kwestia interpretowalna, bo ocenę narządów ruchu, czy badanie w ruchu zostało wykonane w ten sposób, że koń przeszedł - mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. - Organizacje prozwierzęce mają tylko zarzuty. Ja nie słyszałem nic pozytywnego. Nie żyjemy w świecie fikcyjnym tylko realnym i mam określone możliwości, w związku z tym nie wyczarujemy wszystkiego, czego życzyłyby sobie organizacje. Z mojej perspektywy to, co jest w tym momencie, jest akceptowalne - twierdzi.

"Trzeba to zweryfikować"

Jednak zdaniem przedstawiciela Powiatowego Inspektoratu Weterynarii, który cały czas był na miejscu badań, nie wszystkie konie oceniano w ruchu.

- Do tej pory czasookresów wyjazdu nikt nie podnosił. W poprzednich latach na pewno też się zdarzało, że te konie z pustymi wozami wychodziły. Trzeba to zweryfikować, poprawić i w przyszłym roku uzupełnić, włączyć do badań i będzie dużo lepiej - mówi Piotr Żmuda.

Za dwa tygodnie odbędzie się druga tura badań koni pracujących na trasie do Morskiego Oka. Obrońcy praw zwierząt nadal nie wiedzą czy tym razem lekarze weterynarii będą mogli dokonać oceny ruchu koni ani czy pracownicy parku będą pilnowali, by nie dochodziło do kolejnych nieprawidłowości. Niezależnie od przebiegu badań Fundacja Viva planuje złożyć skargę do Ministerstwa Środowiska.

- Mimo że te badania są dalekie od ideału, że zastanawiamy się na sensem naszego udziału w nich, to mamy świadomość, że jeśli nie będzie nas na tych badaniach, to ich wyniki będą wzorowe. Możemy patrzeć na ręce, co jest naszą rolą. Jesteśmy powołani po to, by dbać o zwierzęta. Naszym zdaniem na tej trasie mamy do czynienia z przemęczeniem i zamęczaniem zwierząt  - dodaje Cezary Wyszyński.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

Czy coś się w ogóle w końcu zmieni? Tak długo już się ciągnie ta sprawa, każdy widzi jak te konie się męczą, piana z boków im idzie, to nie jest normalne. Ile trzeba udowadniać ze dzieje im się krzywda? Tylko ślepy by nie zauważył. Jak długo jeszcze? Takie wielkie wozy te konie ciągną , rozumiem gdyby to były bryczki ale na miłość... rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Dopóki prawnie nie zostanie wprowadzony zakaz maltretowania koni na tej trasie tak długo będzie trwała gehenna tych zwierząt, tam realizowany jest wielki biznes przez tych górali, weterynarze są nie rzetelni jak zawsze bo żyją z pieniędzy tychże górali, policja jest miejscowa a więc to kolesie z góralami a katowane są konie, których... rozwiń

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Zacytuję panią u której wynajmowałam apartament: "My nie chcemy tych meleksów, bo te konie wpasowały się tutaj, to tradycja. No, wie pani, koń musi w końcu umrzeć tak jak i człowiek". Więc jak ma się to zmienić jak sami mieszkańcy podhala nie chcą zmian?

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              janstrzel
              janstrzel

              Mam pomysl; tych wszystkich lajdakow co mecza psy koty I wogole zwierzeta ubierac w konska uprzez I wio,wista hesta ciagnac turystow do Morskiego Oka Ale bedzie to atrakcja dla turystow z calego swiata. Nie do wiezien nie dla mandatow ;;gdy dostanie pare batow od woznicy /fiakra/ to mu odniechce sie meczenia zwierzat.

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  A jak myślicie, co stanie się ze wszystkimi wycofanymi z pracy końmi? Trafią na zieloną trawkę czy do rekreacji lub rzeźni? Górale nie będą utrzymywać koni, jeśli te na siebie nie zarobią. A producenci meleksów będą zacierać ręce.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      Ludzie, po górach się chodzi,a nie wozi tyłka!...Jeśli ktoś nie jest zwolennikiem aktywnego wypoczynku,polecam wypoczynek na plaży...sami przyczyniamy się do tragedii tych koni,bo popyt rodzi podaż!!!

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          ja bym się zainteresował tymi weterynarzami oceniającymi zdrowie koni ???

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              do tych wozów zapiąć tych fiakrów co tam jeżdżą i niech drą pod górę aż im oczy na wierzch wylezą

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  znajoma była i opowiadała co widziała. to istny dramat. wozy przeładowane. konie przemęczone.
                                  dobierają ludzi, męczą te zwierzęta. apeluje do turystów by nie korzystali a fundacje niech ratują te konie biedne.

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Witam Państwa nie jest dla mnie zrozumiałe przedstawianie tej pracy koni jako zameczanie ich . Konie pracują są pojedyncze przypadki ich osłabienia jak każdego człowieka gdy nie ma kondycji na początku pracy jednak nie jest to faktycznie zameczanie koni . !chciałabym podkreślić ze jest wiele przypadków gdzie konie pracują tam po 10 lat... rozwiń

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          ~Gość

                                          jesteś góralem?

                                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                              0
                                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                0
                                              • zgłoś naruszenie
                                              ~Gość

                                              A dla mnie nie jest zrozumiała Pani/Pana wypowiedz. Nie jest to zameczanie? Wystarczyło obejrzeć reportaż jak to wygląda. Każdy zdrowo myślący człowiek zauważy od razu ze konie pracują ponad swoje siły, jest to zameczanie. Wszystko w tym temacie

                                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                  0
                                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                    0
                                                  • zgłoś naruszenie
                                                  ~Gość

                                                  wesciesz tyh panow co mowia ze nic sie nie dzieje tym koniom zaluzcie chomonta i kazcie im wyjsc na morskie oko w 45 minut bez odpoczynku gdy na polu jest temperatura 30 stopni iekawe czy wytrzyma do badania taki idjota

                                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                                      0
                                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                                        0
                                                      • zgłoś naruszenie
                                                      Więcej komentarzy - rozwiń
                                                      Pomoc | Zasady forum
                                                      Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.