Kilka godzin po północy do olsztyńskiego szpitala przetransportowano ośmiomiesięczną dziewczynkę w krytycznym stanie. Gabrysia otarła się o śmierć.

- Do szpitala trafiło ośmiomiesięczne dziecko, które miało obrażenia ciała. Obrażenia pochwy, odbytu, było połamane – mówi Jolanta Rudzińska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu.

- Dziecko jest w oddziale chirurgii dziecięcej. Obrażenia wymagały operacji chirurgicznej. Aktualnie stan dziecka jest stabilny i nie ma zagrożenia życia – dodaje Barbara Chwała z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Bardzo szybko zatrzymano sprawcę. Okazał się nim wujek ośmiomiesięcznej Gabrysi, 37-letni Jacek S., bezrobotny mieszkaniec Batorowa, ojciec dwójki dzieci.

- Na pewno doszło do innej czynności seksualnej. W wyniku działań sprawcy dziewczynka doznała obrażeń fizycznych, które to jeszcze zostały zadawnione w ten sposób, że pomoc nie została udzielona od razu, ale dopiero po kilku dniach. Między 26 sierpnia a 15 września dziecko było pod opieką wujka i cioci, i tak naprawdę możemy tylko budować sobie, co się tam działo. Czy doszło do gwałtu dopiero badamy, ale mamy podejrzenie, że doszło – mówi Jolanta Rudzińska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu.

Gabrysia była pod opieką wujostwa, 60 kilometrów od swojego domu. Skrzywdził ją wuj. Pomocy nie udzieliła jego żona, siostra matki. Oboje są aresztowani.

- Ja ją tam zostawiłam, bo zaufałam siostrze po prostu. Myślałam, że skoro ma swoje dzieci, ma jakieś doświadczenie, to mojemu dziecku nic się tam nie stanie. Gabrysia była tam dwa tygodnie. Moja siostra nalegała: „A zostaw, a zostaw”. I ja wtedy ją zostawiłam. Teraz mam trochę żal do siebie, że jej zaufałam i uwierzyłam na słowo – mówi mama Gabrysi.

Wszystko działo się za zamkniętymi drzwiami, na parterze w domu rodzinnym matki dziewczynki. Rodzina od wielu lat korzysta z pomocy społecznej i żyje ze świadczeń. To już kolejne pokolenie, znane pracownikom elbląskiego GOPS-u.

- Żadnych niepokojących sygnałów tam nie było. W tym roku przydzieliliśmy im asystenta rodziny, ze względu na to, że w naszej ocenie nie były należycie pełnione funkcje rodzicielskie i wychowawcze. Dzieci były zaniedbywane. Problemu alkoholizmu w tej rodzinie nie było. Jak siostra przyjechała zostawić dziecko Teresie i jej rodzinie, to spytałem asystenta, czy stosunki między nimi są dobre. On zapewnił mnie, że wszystko jest w porządku – mówi Jerzy Jarzyło, pracownik GOPS w Elblągu, kurator sądowy.

Kiedy dziecko zostało skrzywdzone i jak długo czekało na pomoc? Na te pytanie prokuratura nie zna jeszcze odpowiedzi.

- Nasz podejrzany częściowo przyznał się do winy – mówi Jolanta Rudzińska z Prokuratury Rejonowej w Elblągu.

Aresztowany Jacek S. z żoną wychowywał dwójkę własnych dzieci w wieku przedszkolnym. Śledczy sprawdzą teraz, czy także one nie były ofiarami molestowania seksualnego.

Dodaj komentarz