cela

O sprawie poinformowaliście nas na #tematdlauwagi

Mieszkaniec Strachowic (woj. lubelskie) znalazł psa w krzakach, nieopodal zabudowań. Zwierzę umazane było we krwi, już nie żyło.

- Zgłoszenie otrzymaliśmy od członka stowarzyszenia zajmującego się prawami zwierząt. Poinformowano nas, że około 6-letni pies prawdopodobnie został zabity siekierą – mówi podkom. Ewa Czyż z policji w Chełmie.

Policja ustaliła, że w zabicie psa mogli być zamieszani mieszkańcy okolicy – 63-letni Henryk S. oraz 42-letnia Izabela S. To właśnie ona była właścicielką psa. Oboje zostali zatrzymani przez policję.

63-latek i 42-latka znali się od lat. Na początku września kobieta poprosiła swojego znajomego o „przysługę”. Spytała go, czy nie mógłby zabić jej 6-letniego psa kundelka. Mężczyzna uległ namowom – wziął siekierę i zabił nią psa. Jego zwłoki porzucił w krzakach niedaleko domu, w którym mieszkała kobieta.

Izabela S. przyznała się do winy i wyjaśniła, dlaczego to zrobiła. Kobieta wytłumaczyła, że pies od dłuższego czasu sam uwalniał się z obroży i biegał po wsi. Skarżyli się na to sąsiedzi. Mówili, że pies zabija im kury.

- Izabela S. opowiedziała o problemie Henrykowi S. Mężczyzna zaproponował jej, że może zabić psa siekierą. Kobieta zaprowadziła zwierzę do lasu i zostawiła je ze znajomym. Po około pół godzinie mężczyzna miał wrócić i powiedzieć, że „już po wszystkim – mówi Dorota Tabaka z Prokuratury Rejonowej w Chełmie.

Sprawą zajmie się teraz chełmski sąd. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta usłyszeli zarzut zabicia psa ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi do 3 lat więzienia. Sąd zdecydował także, że 63-latek trafi na dwa miesiące do aresztu. Wobec kobiety zastosowano jedynie policyjny dozór.