żURAW

Do groźnej sytuacji doszło na budowie 35-piętrowego wieżowca na warszawskiej Woli. Operator żurawia zasłabł. Dostęp do mężczyzny był utrudniony, bo jego kabina znajdowała się 140 metrów nad ziemią

W akcji ratunkowej wzięła udział grupa wysokościowa. Podczas interwencji mężczyzna odzyskał przytomność, ale nie był w stanie sam zejść.

- Sprowadziliśmy go za pomocą technik alpinistycznych. Najpierw na dach pobliskiego budynku. Stamtąd został ściągnięty dźwigiem budowlanym – mówi asp. Piotr Rżysko z warszawskiej straży pożarnej.

Po akcji ratunkowej operator dźwigu został przekazany ratownikom medycznym, którzy odwieźli go do szpitala.

9 rano, a w kabinie 40 stopni

O fatalnych warunkach, w których pracują operatorzy dźwigów na polskich budowach informowaliśmy już na początku sierpnia. Zgodnie z przepisami operatorzy dźwigów powinni mieć zapewnioną odpowiednią temperaturę w kabinie. W żurawiu powinien znajdować się klimatyzator, który ma gwarantować, że w kabinie nie będzie więcej niż 28 stopni. Rzeczywistość jest jednak często inna.

- Godzina 9:00. Mam już 40 stopni (w kabinie) i wyglądam, jak wyglądam. O godzinie 13-14 będzie tu około 50 stopni Celsjusza, jak nie więcej. W takiej temperaturze człowiek może zasłabną – mówił Tomasz Klarkowski, operator koparki. Mężczyzna opublikował film, w którym pokazał, w jakich warunkach pracuje się na polskich budowach.

Po opublikowaniu filmu Tomasz Klarkowski miał problemy w pracy. Jak jednak mówił, nie żałuje: - Może pomóc wielu ludziom, ja sobie w życiu jakoś poradzę. (…) Dobrze, że pokazałem, co złego się dzieje.

ZOBACZ CAŁY REPORTAŻ>>>