Wilcze Góry to niewielka wieś w województwie pomorskim. Po sąsiedzku osada graniczy z miastem Skarszewy, w którym zlokalizowane są wszelkie usługi - publiczna opieka zdrowotna, szkoły, przedszkola i urzędy. By dostać się do jego centrum, mieszkańcy Wilczych Gór przez dziesiątki lat pokonywali zaledwie trzy kilometry.

W 2018 roku, ze względu na zły stan techniczny, zamknięto dla ruchu samochodowego łączący obydwie miejscowości most na rzece Wietcisa, a mieszkańcom wyznaczono objazd, który wydłużył drogę do centrum Skarszew o blisko 7 kilometrów. Takie rozwiązanie wywróciło ich dotychczasowe życie do góry nogami.

- Z 10 minutowego przejazdu do przedszkola robi się nagle wielka wyprawa na 20 minut albo i dłużej, bo trzeba pojechać dookoła. Czas się wydłuża, jak nie jest odśnieżone i robi się niebezpiecznie – mówi Alicja Formella.

- Mam dwójkę małych dzieci, dojazd do lekarza stał się problematyczny. Karetka też nie może pojechać przez most, tylko dookoła i jest to strata czasu – mówi inna kobieta.

- Mam chorą matkę, ma 93 lata. Lekarz nie chce dojechać, bo za daleko i trzeba go przywieźć na swój koszt, bo nie chce jechać 20 km dookoła za swoje pieniądze – mówi Andrzej Worzała.

- Jeden pan miał zawał i pogotowie nie mogło do niego dojechać, więc wezwali pogotowie lotnicze i tak uratowali człowieka – mówi Stanisław Kolberg.

- Każdy ze wsi musi gdzieś dojechać, bo jest mała i nic w niej nie ma. Brak mostu utrudnia nam codzienne życie - słyszymy.

Inne wydatki

Od 2014 roku burmistrzem Skarszew jest Jacek Pauli. Choć urzędnik sprawnie pozyskuje środki finansowe i realizuje wiele potrzebnych inwestycji, takich jak chociażby budowa dróg, chodników, oczyszczalni ścieków, przepompowni czy sieci kanalizacji sanitarnej, to na terenie gminy znaleźć można również inwestycje, które u apelujących o budowę nowego mostu mieszkańców Wilczych Gór, budzą kontrowersje.

- Pan burmistrz bez problemu znajduje środki na, jak to nazywa – podnoszenie estetyki – mówi Mieczysława Krzywińska, mieszkanka gminy Skarszewy, autorka profilu na Facebooku „Skarszewy - nasze sprawy”.

- Na przykład pogłębił koryto rzeki, po to, żeby posadowić na niej fontannę, która działa w lecie i świeci na kolorowo. Z kolei przy XIV-wiecznych murach pan burmistrz wybudował nową basztę. Stało się to w 2015 roku. Poszło na to około 150 tys. zł – wylicza Krzywińska.

Kolejnym przykładem jest zamek joannitów.

- Do niedawna był otynkowany, pomalowany na biało. Gmina postanowiła skuć tynk i odsłonić cegłę – mówi pani Mieczysława.

- Trudno uzasadnić potrzebę zrobienia boiska, które powstawało w dwóch etapach. Z tego, co pamiętam, pierwszy etap kosztował ponad 60 tys. zł, w drugim powstała wiata, na którą przeznaczono kolejne bodajże 35 tys. zł. Boisko jest mało użytkowane. W Kamierowie nie ma drużyny, chyba nie ma nawet tylu dzieci, by rozgrywać mecze. To nikomu nie jest potrzebne – uważa Krzywińska.

Na liście jest też Skarszewskie Centrum Sportu, którego budowa, według naszej rozmówczyni, pochłonęła 15 mln zł.

- Przy centrum powstać ma basen za 27,8 mln zł, prawdopodobnie w przyszłym roku. Biorąc to wszystko pod uwagę, most jest kroplą w morzu wydatków. Budżet by tego specjalnie nie odczuł – przekonuje.

Potrzeba zamknięcia mostu

Już w 2015 roku zły stan techniczny mostu potwierdzała przygotowana przez inżyniera Eligiusza Michalaka ekspertyza budowli i projekt jej gruntownego remontu. Do realizacji inwestycji nigdy jednak nie doszło.

- Stan tego mostu jest bardzo zły, wręcz katastrofalny. Podpory rozwarstwiają się. Belka oczepowa przegniła i jeżeli ulegnie to zniszczeniu, to most się zapadnie. W tej chwili most nadaje się do rozbiórki w całości. Myślę, że budowa nowego mostu to koszt 1,5-2 mln zł – podlicza inż. Michalak.

O budowę nowego mostu mieszkańcy Wilczych Gór zabiegają od blisko 9 lat.

- Za każdym razem obiecywano nam, że to się wydarzy i to będzie. W planach na rok 2017 byliśmy wpisani do funduszy, ale uchwała została uchylona. W nowej uchwale nasz most już się nie znalazł – mówi Alicja Formella.

- Jest takie brzydkie powiedzenie – mają nas gdzieś – mówi Kazimierz Wakuła.

- Oczywiście cieszymy się, że w Skarszewach tyle się dzieje, ale boli nas to, że nie ma pieniędzy na most – mówi pani Alicja.

- Czujemy, jakby ta rzeka była jakąś granicą. Z jednej strony jest jeden świat i z drugiej inny. Świat chyba zapomniany przez Boga – mówi Grzegorz Gaweł.

„Dużo innych inwestycji”

Dlaczego nie udało się wygospodarować pieniędzy na most?

- Nie dało się, ponieważ mamy tak dużo innych inwestycji. To rzeczy, które wymagają pilnej interwencji. Wymieniliśmy poszycie, zrobiliśmy ekspertyzę techniczną, uniknęliśmy sytuacji, która mogła grozić katastrofą – wyłączyliśmy most z ruchu kołowego i go zabezpieczyliśmy. Jest dostępny dla ruchu pieszego – tłumaczy Jacek Pauli, burmistrz Skarszew. I dodaje: - Mamy do czynienia z kilkoma domostwami, które mają czas dojazdu do Skarszew objazdem, w większości składającym się z drogi asfaltowej i drogi z płyt drogowych, od znaku do znaku Wilcze Góry-Skarszewy - sześć minut, sprawdzałem to wielokrotnie.

- To jest inwestycja, która jeszcze ciut musi poczekać – stwierdza burmistrz.

Burmistrz zadeklarował, że w najbliższym czasie utwardzona zostanie ulica Jeziorna, przez co czas dojazdu do Skarszew ma się skrócić.

- To żadne rozwiązanie, najkrótsza droga jest przez most. Obawiamy się, że jak zrobią tam drogę, to o naszym moście już całkowicie zapomną. Jesteśmy zawiedzeni i prosimy o zrobienie mostu – odpowiadają mieszkańcy.