- Wciągające, dające popularność i po prostu fajne – takie jest bycie influencerem według dzieci, które uczestniczyły w zajęciach z TikToka w Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach.

Dorośli patrzą na to nieco inaczej.

- Rodzice bywają przerażeni, mówią; „Jak to? Moje dziecko chce być influencerem? Ja mu na to nie pozwolę”. Zamiast być przerażonym trzeba wykorzystać ten potencjał. Influencing to nie jest tylko sława, to jest też montowanie filmów, kreacja, robienie zdjęć. To jest wykorzystywanie swojego potencjału, na przykład śpiewając. Warto wykorzystać to i wydobyć z dziecka, to, co najlepsze – przekonuje Wojciech Kardyś, specjalista ds. influencer marketingu.

Taką drogą poszli rodzice Marysi Jeleniewskiej. Od początku wspierali córkę w tym, co robi. Dziś Marysia spełnia swoje marzenia. W sieci obserwuje ją 13 mln użytkowników.

- Zapoczątkowałam niektóre trendy na TikToku. Potem ludzie je powielali, bardzo kreatywnie – tłumaczy Marysia.

Influencerzy to gwiazdy nowego formatu

- Są dwa różne światy – tak zwane Gen Z, czyli młodzież i świat ludzi starszych. Może nie boomerów, ale takich, co orientują się w innych rzeczach – mówi Marysia Jeleniewska.

- To nowi celebryci. Nowy świat, inny świat – dodaje Wojciech Kardyś.

Obecnie TikTok jest najszybciej rozwijającym się kanałem social mediów. W trakcie lockdownu liczba jego użytkowników w Polsce wzrosła prawie o 70 proc. Skąd popularność tej aplikacji?

- Można tańczyć, gotować, opowiadać. Można pokazać też aktorstwo lub inne pasje – tłumaczą dzieci, które uczestniczyły w warsztatach w Jelczu-Laskowicach.

- Wydaje mi się, że sukces tej aplikacji wziął się stąd, że są to krótkie, dynamiczne filmiki, które tak naprawdę przykują uwagę każdego – uważa Marysia Jeleniewska.

Dzisiejsze nastolatki, nawet w dorosłym życiu, przyzwyczajone będą do przyjmowania wiedzy w skrótowej formie. W szkołach brakuje edukacji medialnej, która pozwoliłaby odróżnić dzieciom prawdę od fałszu.

- Nasza edukacja jest skostniała, zamiast skupić się na tym, czym obecnie żyje młodzież – ubolewa Wojciech Kardyś.

Hejt

Mama na obrotach, czyli Klaudia Klimczyk, to komediowa tiktokerka, którą internauci pokochali za śląską godkę, fenomenalne poczucie humoru i dystans do siebie. Bawi obserwatorów w social mediach, a na co dzień wychowuje dwie córki. Ale taka aktywność ma też złe strony. Hejt to problem, z którym Mama na obrotach spotyka się na co dzien.

- W życiu się nie spodziewałam, że jest tyle hejtu – przyznaje Klaudia Klimczyk.

Nagrywanie contentu, czyli treści, to dla influencerów nie tylko praca. Dla Mamy na obrotach, to też świetna forma spędzania czasu razem z córką i siostrą.

- Jak będę dorosła, to chciałabym być taka jak mama – mówi z dumą córka pani Klaudii.

Pieniądze

W byciu influencerem nie chodzi tylko o sławę, ale też o pieniądze. Ten rynek wart jest miliony. Firmy chętnie płacą, by influencer pokazał się z ich produktem lub usługą.

Znany jest przypadek 11-latka, który tylko za recenzowanie zabawek na swoim kanale na YouTubie, zarobił 30 milionów dolarów. Polscy influencerzy też radzą sobie nieźle.

- Przeprowadziłam się do Warszawy i jestem w stanie żyć tu z własnych pieniędzy, z tego, co zarabiam na co dzień – przyznaje Marysia Jeleniewska.

- Szacuje się, że w Polsce topowi incluencerzy są w stanie zarobić od 50 do 100 tys. miesięcznie – mówi Wojciech Kardyś.

Zagrożenie

Influancerzy zarabiają, bo mają na swoich odbiorców wpływ. Niestety, nie każdy influencer tworzy swoje treści w sposób odpowiedzialny.

- Mowa o patoinfluencerach. W internecie jest dużo pięknych rzeczy, ale mamy też drogę do bardzo złych i niebezpiecznych informacji, wideo, czy zdjęć. Musimy uświadamiać dzieci i przestrzegać przed nimi – mówi Kardyś. I precyzuje: - Trzeba powiedzieć dzieciom, że są też takie treści, a nie chronić je w jakimś szklanym kloszu. Jeśli jakaś starsza osoba zagaduje do dziecka na Instagramie i pokazuje niefajne rzeczy, to trzeba przekazać, by dziecko szybko powiedziało o tym rodzicom. Jak nie ma komunikacji dziecko-rodzic, to może wydarzyć się coś złego.

TikTok regulaminowo jest dozwolony od 13. roku życia. Czy dla takich dzieci nie jest za wcześnie na wejście w social media?

- Jest to troszkę niebezpieczne, dlatego też mówimy na warsztatach o bezpieczeństwie – mówi Maksymilian Witkowski, trener TikToka, który prowadził zajęcia w Jelczu-Laskowicach.

Ważne, by najmłodsi użytkownicy oprócz tworzenia ciekawych filmików, wiedzieli też, jak zadbać o siebie w sieci.

- TikToki są mega wciągające i o tym też mówię na warsztatach. Warto włączyć na ekranie opcję na zasadzie: „Hej, oglądasz TikToka już godzinę, jeżeli chcesz oglądać dalej, to wpisz PIN”. I rodzic może wpisać PIN swojemu dziecku – mówi Witkowski.

- Lepiej wspomóc dziecko i mieć kontrolę nad tym, co się dzieje, niż zabraniać, bo prędzej, czy później dziecko zrobi, co ma zrobić – uważa Magdalena Zygadło, mama Basi.

- Mamy ogromny wpływ na naszych obserwatorów. Oni na co dzień oglądają, co robimy, jakie wartości przekazujemy. Musimy zdawać sobie sprawę jako twórcy internetowi, że będziemy odpowiedzialni, jakimi ludźmi w przyszłości staną się odbiorcy– kwituje Marysia Jeleniewska.