Kiedy uczniowie Barbary Nowak, jeszcze jako absolwenci gimnazjów, decydowali się na podjęcie nauki w tej placówce, wielu z nich słyszało o dziwnym zachowaniu jednej z nauczycielek. Mimo to podjęli ryzyko, licząc na to, że marka jednej z najlepszych szkół w kraju pomoże im w zdobyciu wiedzy, zawodu i dobrej pracy. Po kilku latach część uczniów nie wytrzymała.

"Mózg miesza ci się z gównem"

- Wystarczy, że przy tablicy ktoś czegoś nie potrafi i od razu kończy się to stwierdzeniem, że jest debilem. "Mózg miesza ci się z gównem, bo jesteś niski i głowę masz blisko dupy"- cytuje nauczycielkę jeden z uczniów.

Na nagraniach słychać, że Barbara Nowak nie tylko krzyczy, ale też przeklina. Jednemu z uczniów oświadcza, że "wku…wia ją bardziej, niż inni". - Wyzywa nas od dupków. Mówi, że jesteśmy popier...ni, po...ni - cytują uczniowie. Opowiadają, że w jedną z uczennic nauczycielka rzuciła książką. "Ale już jesteś debil, nie? Objętość do kwadratu, jednostka. No, nie mogę. Ale się osioł zrobił" - to cytat z kolejnego nagrania, które zarejestrowali na lekcjach matematyki prowadzonych przez Barbarę Nowak uczniowie Zespołu Szkół Politechnicznych we Wrześni, jednej z najlepszych i najbardziej prestiżowych szkół tego typu w Polsce.

Demon, gdy wchodzi do szkoły

- To sympatyczna, uśmiechnięta osoba, która w momencie, kiedy wchodzi do szkoły staje się demonem - mówi o nauczycielce jeden z rodziców. - Nieraz, kiedy wracam po lekcjach do domu, płaczę. Wiem, że drugiego dnia znów usłyszę, że jestem dnem, że kto mnie w ogóle spłodził, po co żyję - mówi nam jedna z uczennic.

Nauczyciele z wrzesińskiego Zespołu Szkół wolą nie angażować się w niewygodny problem zachowania na lekcjach Barbary Nowak, prywatnie żony dyrektora placówki Bogdana Nowaka.

Nie chciał oglądać

Dyrektora znajdujemy w ekskluzywnym dworku, gdzie razem ze swoim szefem - starostą powiatu - bawi na kilkudniowym szkoleniu. - Nie chciałbym w tej chwili odpowiadać na pytania. Proszę przesłać maila - oświadcza dyrektor Nowak, kiedy tylko reporter UWAGI! zjawia się na miejscu. Pytania o zachowanie nauczycielki matematyki przyjmuje ze stoickim spokojem. Zapewnia, że zna sprawę i zaleca: - Proszę wysłać maila. Nie chcę tego oglądać - dodawał spokojnie.

- Proszę to przekazać drogą mailową - dodaje starosta wrzesiński Dionizy Jaśniewicz. Również on nie wykazuje większego zainteresowania sprawą.

"To był incydent"

Sprawa zachowania na lekcjach Barbary Nowak nie jest zaskoczeniem. Pierwszy raz wyszła na jaw ponad dziesięć lat temu, kiedy w UWADZE! ujawniliśmy nagranie zarejestrowane ukrytą kamerą przez zdesperowanych uczniów. Już wtedy dyrektor próbował bagatelizować problem i usprawiedliwiać zachowanie żony. - Mówi głośno, na pewno, ale na pewno nie jest to krzyk - przekonywał wówczas. - Sprawa sprzed lat był mocno wyolbrzymiona. To był incydent! - słyszymy dziś od starosty.

- Chcę panu powiedzieć, że to jest nauczycielka, która ma jedne z najlepszych wyników nauczania matematyki w powiecie! Zdawalność matur jest jedną z najwyższych i najlepszych - podkreśla Dionizy Jaśniewicz. Jakim kosztem? - Chciałbym, żebyśmy znaleźli miarę rzeczy, wagę, według której będziemy oceniać. Proszę nie oczekiwać, że ja wyznaczę dziś jakiś wyrok! - odpowiada starosta.

Sukcesy okupione cierpieniem

Zdumiewająca obrona nauczycielki przez starostę pokazuje, w czym tkwi sekret nietykalności Barbary Nowak. Sukcesy Zespołu Szkół Politechnicznych - chluby miasta i powiatu - to w dużej mierze zasługa uczniów pani Barbary, z których wielu od lat sięga po najwyższe laury olimpiad matematycznych. Władze wolą nie słyszeć, że sukcesy okupione są cierpieniem słabszych uczniów.

- W momencie, kiedy pani Nowak odkryje, że ktoś jest słabszy, od razu stara się tą osobę wyeliminować z klasy, a najlepiej z całej szkoły. Żeby były lepsze wyniki - twierdzą uczniowie.

"To nie jest zachowanie godne nauczyciela"

Wobec postawy starosty o opinię na temat nagrania zarejestrowanego na lekcjach prosimy wielkopolskiego kuratora oświaty, który nadzoruje m.in. szkołę we Wrześni. - To na pewno nie jest zachowanie godne nauczyciela. Komisja dyscyplinarna przy wojewodzie może podjąć działania, które co najmniej spowodują rozpoznanie całej sprawy - słyszymy od pełniącej obowiązki wielkopolskiego kuratora oświaty Hanny Rajcic-Mergler.

Jak na ironię, w Poznaniu trwała właśnie debata poświęcona bezpieczeństwu uczniów, której głównym gościem była Minister Edukacji Narodowej. - Najwłaściwsze byłoby, gdyby ta pani została dyscyplinarnie zwolniona. Mam nadzieję, że z panią kurator wyjaśnimy ostatecznie sytuację w ciągu najbliższych dni. To są zdarzenia niedopuszczalne, które w absolutny sposób muszą być wyeliminowane z systemu - słyszymy od minister edukacji Anny Zalewskiej.

"Na siebie też tak mówię"

Absolutny spokój, w rozmowie z dziennikarzem UWAGI! zachowuje sama zainteresowana. - Moje wyniki w pracy są bardzo dobre. Młodzież pracuje ze mną, współpracuje - tłumaczy nauczycielka matematyki.

Kiedy reporter wylicza, że wyzywa uczniów od debili, odparła od razu: - Na siebie też tak mówię. Mam taki styl bycia! Ja umiem mówić "ę", "ą", ale zawsze pytam uczniów, czy mogę z nimi rozmawiać tak, jak oni rozmawiają ze sobą. Bo dzieci - młodzież - niestety w ten sposób ze sobą rozmawiają. Ja często nazywam samą siebie debilem - mówi i tłumaczy, o co ma do siebie pretensję: że wymaga, że powinna sobie spokojnie siedzieć, nie denerwować się na lekcjach, a ona się denerwuje.

- Bo chciałabym każdego ucznia nauczyć - przekonuje nas Barbara Nowak, ale zarzeka się: - Ja na pewno nie przeklinam na lekcji.

Kiedy słyszy, że dysponujemy nagraniami, na których słychać przekleństwa, stwierdza tylko: - Znowu mnie chcecie zniszczyć.

"Ja mam taki głos"

Na pytanie, dlaczego krzyczy na uczniów mówi: - Ja mam taki głos. Jestem po operacji tarczycy - tłumaczy matematyczka.

Czy nie ma sobie nic do zarzucenia? - Mam! Że po prostu chcę nauczyć uczniów! Jeśli uczeń nie chce współpracować, nie chce się uczyć, to ja działam wtedy inaczej. To wtedy tak - odpowiada Barbara Nowak.

- Nazywa się go debilem, idiotą... - wyliczał nasz dziennikarz.

- To ja siebie tak nazywam! - upiera się nauczycielka.
- Nie, nie. Uczniów! Po nazwisku. Mówi też pani "nie wk...aj mnie". Mam dalej panią cytować? - ripostuje nasz reporter.
- Mówię językiem uczniów, proszę pana - nie traci rezonu nauczycielka.
- Nauczycielowi nie wolno się w taki sposób zachowywać.
- No wiem, ale jak inaczej trafić do ucznia na matematyce? To jest bardzo ciężkie - stwierdza nauczycielka.

Barbarę Nowak, po przekazaniu przez nas nagrań Kuratorowi Oświaty, czeka postępowanie dyscyplinarne.