Pod koniec zeszłego roku Grzegorz Górny wpadł pod samochód. Miał połamane obie nogi i ręce.

- Policja poinformowała mnie, że brat przebywa w szpitalu w Gnieźnie. Pojechałem do niego na drugi dzień. Ręka mu wisiała. Wszystko było połamane. Miał dwie nogi przejechane. Trzy tygodnie leżał w szpitalu – opowiada Mariusz Górny, młodszy brat mężczyzny.

Niefortunny upadek

Pan Grzegorz był operowany. Po wyjściu ze szpitala przez kilka miesięcy leżał w domu. W tym czasie opiekował się nim brat.

Na początku kwietnia mężczyzna zaczął stawiać pierwsze, samodzielne kroki.  Niestety upadł. Złamana noga zaczęła puchnąć.

- Karetka zawiozła mnie do Inowrocławia. Miałem skierowanie do tamtejszego szpitala – mówi Grzegorz Górny.

Od szpitala do szpitala

Szpital w Inowrocławiu nie przyjął mężczyzny. Jak relacjonuje pan Grzegorz, lekarze bez badania wsadzili go do kolejnej karetki i przewieźli do szpitala w Gnieźnie, które położone jest sąsiednim województwie.

W Gnieźnie lekarze potraktowali go podobnie twierdząc, że jego przyjazd nie był wcześniej uzgodniony. Usłyszał, że powinien dalej leczyć się zgodnie z miejscem zamieszkania, czyli w Inowrocławiu. Mężczyzna ze złamaną nogą wrócił do domu.

- Przywieźli mi go do domu o godz. 22:30. Powiedzieli, że mam podpisać, że go odbieram. Inaczej nie wiem, co by z nim zrobili. Podpisałem – przyznaje pan Mariusz.

Nie udało się też w Bydgoszczy

Wtedy rodzina zdecydowała się zawieźć pana Grzegorza do oddalonej o blisko 80 kilometrów Bydgoszczy. Ale po raz kolejny nie przyjęto mężczyzny. Powód? Protest lekarzy ortopedów.

Zdesperowana rodzina zawiozła mężczyznę do kolejnego szpitala w Bydgoszczy.

Tam lekarze usztywnili nogę, ale także odesłano go do innej placówki. Pan Grzegorz dostał też zalecenie, by operację przeprowadzić pilnie.

Mężczyzna wrócił do domu, a jego rodzina po raz kolejny skontaktowała się z pobliskimi szpitalami.

W Inowrocławiu znowu odesłano go do Gniezna.

„Jesteśmy bezradni”

Brat pana Grzegorza jest rozgoryczony.

- Niedawno widziałem w telewizji, że potrafią wysłać psa na rehabilitację do Portugalii. A człowieka olewają. Za bogaci nie jesteśmy. Nie stać nas, żeby jechać do innego województwa. Jesteśmy bezradni. Nie wiemy, co dalej z tym zrobić – przyznaje Mariusz Górny. I zaznacza. - Jak dłużej będzie chodził z tą nogą to na końcu mu ją utną.

Będą zmiany?

Wielkopolski konsultant wojewódzki do spraw ortopedii przyznaje, że to nie jest jednostkowy przypadek i coraz częściej spotyka się z odsyłaniem pacjentów.

- Zgodnie z aktualnym stanem prawnym pacjent ma prawo wyboru szpitala. Sam decyduje, gdzie chce być leczony – zaznacza prof. Leszek Romanowski.

Czy sprawa przyniesie konkretne zmiany?

- To przypadek, który nie powinien mieć miejsca. Na pewno będziemy go analizowali i starali się zająć się problemem w gronie ordynatorów poszczególnych szpitali. Bardziej sprecyzować, kto i na jakiej zasadzie jest zobowiązany przyjąć pacjenta. Zrobimy dużo, żeby takich przypadków nie było – zapewnia prof. Romanowski.

Sprawą zajął się NFZ

O powody odesłania pana Grzegorza zapytaliśmy szpital w Inowrocławiu.

- Reoperacja powinna być wykonana w ramach tego szpitala, gdzie pacjent był pierwotnie – mówi Jerzy Cyganiak, z placówki z Inowrocławia. I dodaje. - Ta sytuacja została za bardzo rozdmuchana. Można to było załatwić w prostszy sposób.

Pan Grzegorz nie dał za wygraną i pojechał do szpitala w Gnieźnie, gdzie po raz kolejny prosił ordynatora ortopedii, by przyjął go na swój oddział. Tym razem się udało. Uzgodnił termin operacji.

Czy pacjent powinien uczestniczyć w przepychankach między szpitalami?

- Moim zdaniem nie. To jest najgorsze, co może być, kiedy między sobą się przepychamy, a pacjent jest w środku i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Zdenerwowanie pacjenta jest, jak najbardziej zasadne – przyznaje Krzysztof Bestwina, dyrektor szpitala w Gnieźnie

Sprawą zajął się Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Pacjent ma prawo wyboru szpitala. Trudno wytłumaczyć to przerzucanie z jednego szpitala do drugiego – mówi Hanna Krzyżanowska z kujawsko-pomorskiego oddziału NFZ.

Czy lekarz ma prawo wyboru pacjenta?

- Nie. Jeżeli ma sprzęt i są specjaliści to nie powinno się pacjentowi odmawiać. Będziemy wyjaśniać sprawę. Będziemy prosić o wyjaśnienia Gniezno, szpitale w Bydgoszczy i Inowrocławiu – zapowiada Krzyżanowska.

Dodaj komentarz