14 maja 2018 / 19:50

Staś urodził się niedotleniony. Gdzie był lekarz?

Podczas porodu na sali nie było lekarza dyżurnego, z personelem kontaktował się telefonicznie. Dziecko przyszło na świat z niedotlenieniem, w przyszłości będzie niepełnosprawne. Zdruzgotani rodzice skierowali sprawę do prokuratury.

Pani Marta pojechała do szpitala zaraz po tym, jak odeszły jej wody.

- Obudziłam męża i o godz. 3.30 byłam już na miejscu. Przyszedł lekarz, zlecił badania m.in. KTG. Zapis był nieprawidłowy, lekarz spojrzał i kazał to obserwować. I tyle widziałam lekarza… - mówi Marta Długosz, matka Stasia.

„Żona wiła się z bólu”

Choć wynik badania KTG, czyli echa serca dziecka był nieprawidłowy, główny lekarz dyżurny zalecił jedynie położnym, monitorowanie pacjentki.

- Zwróciłem uwagę na te bóle, bo żona jest odporna, a już nie mogła wytrzymać. Ściskała łóżko, widziałem, jak się wije z bólu – mówi Michał Długosz, ojciec Stasia. I dodaje, że położne widząc złe wyniki „tylko kręciły głową i odchodziły”.

- Lekarz dzwonił. Z żoną uważaliśmy, że jest w szpitalu, że jest, gdzieś obok – relacjonuje pan Michał.

Ale lekarza dyżurnego nadal nie było przy pani Marcie.

- U małego nie było już tętna. Nie oddychał, nie biło mu serce. Dostał adrenalinę, został przeprowadzony masaż serca. Resuscytacja i dopiero wtedy zaczęło mu bić serce, wrócił oddech. Był w stanie krytycznym – opowiada o porodzie ojciec dziecka.

Gdzie w czasie był lekarz dyżurny? O siódmej rano na oddziale pojawiła się kolejna zmiana personelu, lekarze, zauważyli, że tętno dziecka zanika. Podjęto decyzję o natychmiastowym cięciu cesarskim.

- Obudziłam się o godz. 9.30. A mały urodził się o godz. 7:58. Spytałam męża, co ze Stasiem? Zdążył odpowiedzieć, że wywożą go i znowu straciłam przytomność, bo nie mogłam do siebie dojść. Nie mogli mnie wybudzić – mówi Marta Długosz.

Skutki niedotlenienia

U małego Stasia nastąpiło niedotlenienie mózgu.

- Syn około trzy godziny dusił się w łonie żony – wskazuje pan Michał.

Dziecko udało się uratować. Jednak ze względu na poważne skutki niedotlenienia, noworodka przewieziono do  specjalistycznej kliniki w Łodzi.

- Staś trafił do nas w bardzo ciężkim stanie. Z wywiadu wiemy, że dziecko było ciężko niedotlenione okołoporodowo. U takich dzieci często występują objawy mózgowego porażenia dziecięcego, nawet z porażeniem czterokończynowym – mówi prof. Ewa Gulczyńska, z Instytutu Centrum Matki Polki w Łodzi.

Skutki niedotlenienia mózgu mogą być dramatyczne. Dziecko może mieć problemy z poruszaniem się, mówieniem, przełykaniem pokarmu. Staś będzie w przyszłości wymagał ciągłej rehabilitacji i opieki osób trzecich. Jak zaznacza profesor Gulczyńska na razie precyzyjnie nie można zdiagnozować choroby Stasia.

- To wszystko jest przed nami. Biorąc pod uwagę całość sytuacji klinicznej, wywiad okołoporodowy, badania, które do nas spływają i diagnostykę obrazową, można się spodziewać, że nie osiągniemy efektu, który bardzo chcielibyśmy osiągnąć – przyznaje prof. Gulczyńska.

Stanowisko dyrekcji szpitala

Ojciec Stasia nie może zrozumieć, dlaczego lekarz nie wykonał cesarskiego cięcia.

- Jak lekarz widzi, że jest zły zapis od razu powinien zrobić cesarkę, zwłaszcza, że żona informowała go o tym, że wcześniej ją miała. Lekarza widziałem raz, przez trzy minuty. Później zobaczyłem go o godz. 8:30 w cywilnych ciuchach. Już po wszystkim – mówi pani Marta. I dodaje. - Lekarz poszedł krzyczeć na położne, dlaczego tak zrobiły. Później wrócił i powiedział, że coś go zaćmiło, że nie zrobił cesarki.

Dyrekcja szpitala nie potrafiła wytłumaczyć dlaczego lekarz dyżurny był tylko pod telefonem

- Wiemy, że był popełniony błąd w ocenie podstawowego badania, czyli KTG. Opieka nad tą pacjentką wymagała więcej empatii i o wiele więcej merytoryki – przyznaje Tadeusz Bujnowski, zastępca dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Skierniewicach.

Lekarz, który zlekceważył wyniki badań został zawieszony przez dyrekcję szpitala.  Mężczyzna spotkał się z nami, lecz ostatecznie wycofał z publikacji swoje wypowiedzi. Twierdzi, że podczas dyżuru nie opuszczał szpitala, był w ciągłym kontakcie telefonicznym z personelem, a pacjentka była stale monitorowana.

Jeśli lekarz był w szpitalu, czemu nie było go z rodzącą?

- Tego nie mogę zrozumieć. W stanie zagrożenia lekarz powinien być przy tym pacjencie być non stop – mówi Tadeusz Bujnowski.

„Lekarz pod telefonem to standard”

Anna Wójcik–Brzezińska, dziennikarka „Głosu Skierniewic i okolicy”, podkreśla, że telefoniczne dyżury w tym szpitalu są normą.

- Dyżur lekarza pod telefonem jest standardem. Całemu personelowi, pielęgniarkom, położnym wydawało się, że z tą sytuacją sobie poradzą. Zapewniały matkę, rodzinę, że nic się nie dzieje, że wszystko jest pod kontrolą. Dopiero nad ranem, jak wynika z relacji matki, przyszła druga zmiana. Młoda położna miała zwrócić uwagę, że wyniki badań są zatrważające i natychmiast należy przystąpić do akcji porodowej – opowiada Wójcik–Brzezińska.

Sprawa trafia do prokuratury. Zawiadomienie złożyli rodzice dziecka, a potem także szpital. W toku śledztwa okazało się, że lekarz podczas dyżuru opuścił szpital.

- Śledztwo prowadzone jest w kierunku narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, bądź ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.I dodaje.

- Mamy pełną świadomość tego, że ocena skutków zdrowotnych będzie możliwa po pewnym czasie. Aktualnie gromadzimy materiał dowodowy. Priorytetem było zabezpieczenie dokumentacji medycznej. Ze strony lekarza dotarły do nas informacje, z których wynikało, że opuścił placówkę. Aktualnie dysponujemy pisemną informacją ze strony dyrekcji szpitala, z której wynika, że między godz. 5:20, a 5:40 lekarz z przyczyn rodzinnych opuścił szpital. W tym czasie na oddziale została inna lekarka – dodaje Kopania.

- To jest nie do opisania. Świat się nam i dzieciom zawalił. Mamy trzech synów. Przeżyli to strasznie, nie chcieli jeść, nie chcieli chodzić do szkoły. Pozamykali się w sobie, ciężko było do nich dotrzeć. Mały się zrobił nerwowy. Odbiło się to na całej naszej rodzinie – mówi Marta Długosz. I dodaje.

- Każdy pyta, czy potrafię zapomnieć i wybaczyć? Tego się nie da wybaczyć. To, co przeszłam nie da się opisać słowami – kwituje kobieta.

Reportaż powstał dzięki zgłoszeniu tematu przez hasztag #tematdlauwagi.

Komentarze

Dodaj komentarz do artykułu
  • Udostępnij komentarz w:
publikuj
Właśnie pojawiły się nowe () komentarze - pokaż
Forum jest aktualizowane w czasie rzeczywistym
~Gość

RUTYNA !!!! Gubi lekarzy ! Coraz więcej takich przypadków,powinna być kara więzienia za takie skandaliczne błędy popełniane przez nich i dożywotnia renta na leczenie dziecka ! Coraz gorzej w tym kraju się dzieje.Położne też dziwne czekają nie wiem na co na znak pana Boga "Lekarza " ZAMIAST ALARMOWAĆ,że coś się dzieje ! są współwinne... rozwiń

  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
      0
    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
        0
      • zgłoś naruszenie
      ~Gość

      Musicie wierzyć że będzie dobrze. Wiem że jest ciężko i bardzo Wam współczuję, dokładnie 16 miesięcy temu przechodziłam podobną sytuację. Staś żyje i udowodni wszystkim jakim jest dzielnym wojownikiem.

      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
          0
        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
            0
          • zgłoś naruszenie
          ~Gość

          Uczył się tyle lat na medycynie i nie umiał kobiecie pomóc i jeszcze prywatnie przyjmuje a dla rodziców to jest gehenna i co dalej ,jego obciążyć kosztami leczenia. Śliczne dziecko jak można było zaniedbac pacjentke w prawidłowo prowadzonej ciąży, aż sie płakać chce słów brak.Stasiu walcz trzymamy kciuki a rodzicom życzę wytrwałości!... rozwiń

          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
              0
            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                0
              • zgłoś naruszenie
              ~Gość

              Witam rozumiem pania sama rodzilam tego samego dnia,tez sprawa podobna do panstwa a mojej madzi nie daja duzych szans na zycie.tak jest

              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                  0
                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                    0
                  • zgłoś naruszenie
                  ~Gość

                  Lekarz powinien wypłacać comiesieczna rentę w wysokości 5.000 zl. Wiem, że to nie wróci zdrowia Stasiowi ale bardzo pomoże rodzicom. Pieniądze na rehabilitację się przydadzą. Co za dziad. Zmarnowali dzieciaka... Taki śliczny maluszek.

                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                      0
                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                        0
                      • zgłoś naruszenie
                      ~Gość

                      Podobna sytuacje mielismy z synem w szpitalu w Grojcu .Lekarz podobnie sie zachowal wobec mojej zony Syn mial niedotlenienie ,lekarz ktory przyszedl na drugo zmiane karetka przetransportowal syna do warszawy do szpitala na ul Nieklanskiej .Pytalismy jakie moga byc konsekwencji bylo ich duzo najgorsze bylo to magly nastapic zmiany w mozgu.Dzis syn ma... rozwiń

                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                          0
                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                            0
                          • zgłoś naruszenie
                          ~Gość

                          skierniewice...............

                          • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                              0
                            • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                0
                              • zgłoś naruszenie
                              ~Gość

                              Jrste

                              Jestem bu

                              Jestem bardzo poruszona artykułem wiem co to znaczy sama przeszłam przez to rodziłam w skierniewicach 3dzieci i dalej się nic nie zmieniło

                              • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                  0
                                • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                    0
                                  • zgłoś naruszenie
                                  ~Gość

                                  Jestm w ciąży i płacze... Jaki śliczny chłopiec... Niestety taki sytuacje były i będą.. Zdcydowanie ostatnio zbyt często. Dużo siły dla rodziców, to wasz skarb !!!

                                  • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                      0
                                    • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                        0
                                      • zgłoś naruszenie
                                      ~Gość

                                      Dziadostwo!!!!Jachymski mówi że nie opuszczał szpitala?Jest monitoring niech prokuratura zabezpieczy nagrania.Poza tym gdzie on był jak rodzina przeżywała tragedie?pod telefonem w pokoju obok?Panie doktorze jeśli tak to wiedząc co się dzieje jaki jest stan kobiety dlaczego Pan nie przyszedł skoro twierdzi Pan że był Pan na terenie szpitala.A... rozwiń

                                      • Tyle osób ocenia komentarz pozytywnieOstatnio ocenili:
                                          0
                                        • Tyle osób ocenia komentarz negatywnieOstatnio ocenili:
                                            0
                                          • zgłoś naruszenie
                                          Więcej komentarzy - rozwiń
                                          Pomoc | Zasady forum
                                          Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. TVN nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.