Stare Babice. Pies utopiony w stawie

Do psa przed wrzuceniem do stawu przywiązano duży kamień. Jeszcze nie wiadomo, czy zwierzę wówczas żyło. Okoliczności śmierci psa wyjaśni sekcja zwłok, która zaplanowana jest na piątek.

Sprawą utopionego czworonoga zajmuje się policja w Starych Babicach. Funkcjonariusze szukają zarówno właściciela psa, jak i osoby, która go zabiła. Nie jest wykluczone, że to ta sama osoba.

W poszukiwania oprawcy zaangażowała się również lokalna Fundacja „Hossa”. Wyznaczono nagrodę dla osoby, która pomoże ustalić, kim jest sprawca. Wolontariusze zorganizowali zbiórkę w internecie.

- Zebraliśmy już 600 złotych, chcemy zebrać więcej. Jestem osobą, która jest w stanie się nawet zapożyczyć, jeśli chodzi o ważną sprawę – deklaruje Izabela Hinz, prezes fundacji.

Szczegóły na temat zbiórki można znaleźć TUTAJ >>>

- Cały czas wpływają do nas informacje, które na bieżąco weryfikujemy - mówi asp. Marta Dymek z babickiej policji.

Apeluje również, aby osoby, które wiedzą coś na temat psa przekazywały informacje. Wszystkie informacje, które mogą pomóc w ustaleniu kim jest właściciel psa lub osoba, która go skrzywdziła, proszone są o kontakt z komendą policji w Starych Babicach (tel. 22 60 43 221) lub Fundacją „Hossa” (tel. 787 285 072). Informatorzy mogą liczyć na anonimowość.

„Ktoś wiedział, że pies długo nie zostanie znaleziony”

Staw, z którego wyłowiono psa, znajduje się na skraju Babic Nowych i Macierzysza, to obrzeża Warszawy.

- Niewiele osób o nim wie. Raczej nie zjeżdżają się tam ludzie z daleka, więc można podejrzewać, że zrobił to mieszkaniec okolicy – sugeruje pani Ewelina, która także zaangażowała się w znalezienie sprawy. Od kilku dni rozwiesza w okolicy plakaty informujące o nagrodzie.

Nad stawem pojawiają się głównie wędkarze. Gdzieniegdzie widać śmieci po „imprezach”. Mieszkańcy mówią też, że dla niektórych to miejsce miłosnych schadzek.

Staw położony jest wśród pól i łąk. W okolicy nie ma też wielu zabudowań. Dotychczas rozmowy z mieszkańcami okolicy nie pomogły w wytypowaniu sprawcy. Lekarz weterynarii wstępnie ocenił, że pies mógł spędzić w wodzie nawet dwa tygodnie.

- Ktoś, kto to zrobił wiedział, że pies długo nie zostanie znaleziony – uważa Izabella Hinz.

Obie kobiety liczą na to, że dzięki rozgłosowi uda się znaleźć i pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która tak brutalnie potraktowała suczkę.