Psy z Wojnicza

O psach zamykanych w ciemnej brudnej piwnicy gminnego budynku inspektorzy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals dowiedzieli się z telefonu interwencyjnego. Osoba zgłaszająca opowiadała o szczekaniu dobiegającym z budynku gminy.

"Wystarczyło je zawołać"

- Przyjechaliśmy tutaj na początku maja i to się potwierdziło - mówiła dziennikarzowi UWAGI! Paulina Rojek, inspektor OTOZ Animals w Tarnowie.

- Wystarczyło je zawołać, a cała piwnica zaczynała szczekać - mówi. Budynek był zamknięty, dlatego nie wiadomo było, ile psów znajduje się w środku. Inspektorzy OTOZ Animals obserwowali budynek, a po zebraniu dowodów przeprowadzili interwencję. Gdy weszli do piwnicy budynku, znaleźli tam trzy wystraszone psy, które nie miały dostępu do wody ani światła dziennego, były doglądane sporadycznie przez pracownika referatu komunalnego. Wokół znajdowały się odchody, a w pomieszczeniach panował niesłychany smród.

Oszczędności gminy

Po odebraniu psów z piwnicy, zwierzęta trafiły do schroniska  w Tarnowie, z którym gmina Wojnicz podpisała wcześniej umowę. Przyjęcia psa przez schronisko to dla gminy koszt w wysokości 500 zł, poza tym musi opłacić każdy kolejny miesiąc pobytu psa, a to wydatek około 300 złotych. Według statystyk gmina niezmiernie rzadko przekazywała schronisku bezdomne zwierzęta ze swojego terenu: w 2013 roku były tylko trzy, tyle samo w roku 2014, a w 2015 tylko jeden pies.

Jak się okazało, w gminie Wojnicz już wcześniej działano tak, aby nie umieszczać psów w schronisku. W 2013 roku na terenie miejskiego parku rekreacyjnego pojawił się prowizoryczny kojec dla psów, który został rozebrany dopiero po kilku interwencjach pracowników OTOZ Animals. Przed wzrokiem przechodniów kojec osłaniała wiklina. Gmina zapewniała, że wszystkie złapane i przetrzymywane tam psy były zaszczepione i odrobaczone, a następnie szybko trafiły do adopcji. Jednak tłumacząc się ochroną danych osobowych urzędnicy nie umożliwili sprawdzenia dalszego losu czworonogów.

Sprawą zajmie się sąd

Prokuratura Rejonowa w Tarnowie jeszcze w listopadzie planuje skierować sprawę do sądu. Pracownik techniczny urzędu złożył wyjaśnienia i przyznał się do zamykania psów w piwnicy. Wyraził żal i powiedział, że robił to, bo takie polecenie wydał mu przełożony, który także złożył wyjaśnienia. Nie przyznaje się, że kazał podwładnemu więzić psy. Jeśli sąd zgodzi się z ustaleniami prokuratury, za znęcanie się nad zwierzętami i przekroczenie uprawnień urzędnikowi grozi do trzech  lat więzienia, a jego podwładnemu do dwóch lat.

Dodaj komentarz