Pies nabity na widły

O sprawie poinformowaliście nas za pośrednictwem #tematdlauwagi

Zwierzę znaleziono w niedzielę wieczorem nad Zalewem Domaniewskim, około 20 kilometrów od Radomia. Mimo poważnych obrażeń, pies wciąż trzymał się na nogach. Na sierści miał zaschniętą krew.

W okolicy nie ma całodobowej opieki weterynaryjnej. Policja, która otrzymała zgłoszenie, musiała działać niestandardowo.

- Nasza policjantka, która uczestniczyła w interwencji, zobowiązała się, zapewnić psu opiekę – opowiada st. asp. Aneta Wilk, oficer prasowa policji w Przysusze.

Zwierzę trafiło pod opiekę Dominiki Zawadzkiej, która prowadzi w okolicy dom tymczasowy dla zwierząt „Zaciszny tymczas”.

- Na początku myśleliśmy, że pies został pogryziony. Gdy zaczęliśmy przemywać mu rany, okazało się, że został czymś przebity – mówi Zawadzka.

- W mgnieniu oka podjęłam decyzję o wyjeździe do lecznicy w Warszawie – dodaje.

Do stolicy kobieta dotarła już po północy. Na miejscu okazało się, że obrażenia czworonoga są poważniejsze niż się wydawało. – Miał przebite i obite płuca, które zalewała krew. Do tego oczopląs, rozerwane mięśnie między żebrami, krwiaki na mostku i klatce piersiowej – wylicza pani Dominika.

Zdaniem weterynarza pies mógł zostać przekłuty widłami. Został przebity co najmniej dwa razy. Musiał być też bity tępym narzędziem po głowie i całym ciele.

- Piesek w drodze do Warszawy trzymał się jeszcze nieźle. Niestety okazało się, że ma dużo wewnętrznych obrażeń. Sytuacja pogarszała się z godziny na godzinę. O czwartej nad ranem kundelek odszedł – opowiada Zawadzka.

Pies tropiący poszukiwany

Sprawą zajmuje się policja w Przysusze. Wyznaczono już termin sekcji zwłok, która ustali, co było przyczyną jego śmierci.

Pani Dominice zależy na znalezieniu oprawcy. Kobieta rozwiesza w okolicy plakaty. Za pomoc w znalezieniu sprawcy wyznaczono nagrodę - 1000 złotych.

- Jestem pewna, że ktoś z mieszkańców okolic wie, kim był właściciel zwierzaka. Ktoś musiał coś widzieć, albo słyszeć – uważa kobieta.

Pomaga również Fundacja dla Szczeniąt „Judyta”, która zajęła się wszystkimi formalnościami. Pracownicy szukają pomocy u osób posiadających psy tropiące. Pani Dominika wciąż ma zakrwawione koce, na których wiozła psa do lekarza.

„Nie padało, więc dobrze wyszkolony pies tropiący mógłby podjąć trop i zaprowadzić nas do miejsca kaźni nieżyjącego zwierzęcia. To może pomóc w dotarciu do jego oprawcy”, czytamy na profilu fundacji.

Informacje o osobie, która mogła skrzywdzić psa można przekazywać na Komendę Powiatową Policji w Przysusze lub do Fundacji dla Szczeniąt „Judyta”.