83816d63aeb4b8d3cda34c576b340ca3,0,1.jpg

- Marek Nowak nie jest księdzem. Księdzem jest ktoś, po otrzymaniu święceń diakona. A Marek Nowak nie jest diakonem – mówi ks. Kazimierz Dobrociński, Kościół Starokatolicki w RP.

Mimo to Marek Nowak podaje się za osobę duchowną i od lat zarządza domami dla starszych ludzi. W tym celu stworzył fundację, której nazwę upodobnił do znanej już, istniejącej i nazwał ją Fundacją Braci Świętego Brata Alberta. Ma kilka domów opieki.

Pierwszy dom powstał w województwie świętokrzyskim. Następny kilkanaście kilometrów dalej, pod Częstochową. Ostatni wybudował na działce swojej matki, pod Radzyminem. Budowę tego okazałego budynku skończył w tym roku

Marek Nowak najchętniej wyszukuje swoich pensjonariuszy wśród starszych samotnych osób przebywających w szpitalach. O dziwo w tych miejscach Nowak cieszy się dobra opinią.

- Dla mnie to jest oszust. Z ludźmi nie rozmawia, tylko im rozkazuje. Ludzie starsi są zastraszeni. Są tam, bo nie mają już innego wyjścia – mówi informator.

Działalność Marka Nowaka jest znana redakcji UWAGI! od ośmiu lat. Za każdym razem reporterzy obnażają jego krętactwa. Po emisji ostatniego materiału zgłosił się były pracownik jednego z domów Marka Nowaka.

- Ktokolwiek przychodził, pytał się o mieszkanie i namawiał do sprzedania go na rzecz fundacji – mówi informator.

UWAGA! pokazała dwa udokumentowane  przypadki, gdy Marek Nowak zawłaszczał majtek swoich podopiecznych. Świadczy o tym historia pana Janusza - w tym przypadku już kilkanaście dni po przyjęciu mężczyzny do swojego domu podpisał w nim akt notarialny i przejął jego oszczędności oraz mieszkanie.

W drugim przypadku UWAGA! publikowała historię samotnej Jadwigi Rogalskiej. Już kilka dni po przyjęciu jej do swojego domu Marek Nowak wystawił jej mieszkanie na sprzedaż.

O pazerności Marka Nowaka przekonała się także pani Danuta. Kobieta mówi, że prezes Fundacji zagarnął około 5 tys. zł należących do jej byłego męża. Nie oddał jej też rzeczy osobistych, gdy jej były mąż zmarł.

- Przyjechał tutaj i zapytał czyje to mieszkanie. Budził zaufanie. Był ubrany w sutannę – przyznaje pani Danuta.

Według pani Danuty, Marek Nowak bardzo szybko przejął cała emeryturę jej byłego męża uzyskując pełnomocnictwo do dysponowania pieniędzmi, mimo bardzo ciężkiego stanu zdrowia mężczyzny.

Prezes Marek Nowak został już kiedyś skazany za znęcanie się nad pensjonariuszami w swoich domach na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Nie może też pełnić kierowniczych stanowisk w placówkach opiekuńczo - pielęgnacyjnych. Mimo wyroku Marek Nowak dalej drwi z prawa.

- Macie informację i mam nadzieję, że jest uprawdopodobniona konkretnymi dowodami. To może doprowadzić, że przestanie być prezesem Fundacji, ale nie mogę powiedzieć, że doprowadzi – przyznaje Zdzisław Hut, Prokurator Rejonowy Warszawa – Ochota.

Ale pensjonariusze to nie jedyni poszkodowani. Pan Jan wykańczał jeden z domów Fundacji i nie dostał za to pieniędzy. Nowak tylko jemu jest mu winny 20 tys. zł.

- Był sympatyczny do chwili otrzymania ode mnie faktury. Później nie było już z nim kontaktu, pieniędzy nie otrzymałem, telefonów nie odbierał – opowiada Jan Pawlak, firma budowlana.

Znacznie więcej pieniędzy straciła firma, która w domu  instalowała oczyszczalnie ścieków. Tym razem Marek Nowak nie zapłacił  ponad 180 tys. zł.

- Nie mieliśmy wiedzy, że to jest działalność na pograniczu gangsterskiej działalności. Po wielokrotnych próbach, wezwaniach, pismach, które złożyliśmy do fundacji, wystąpiliśmy ze swoim roszczeniem na drogę sądową. Uzyskaliśmy nakaz zapłaty. Podzieliliśmy mu to na dwie raty i oczywiście żadna z tych rat nie została zapłacona. Rozpoczęliśmy egzekucję przez działania komornicze – mówi Adam Zając, prezes firmy budującej oczyszczalnie ścieków.

Marek Nowak od lat nie płaci też ZUS składek za swoich pracowników. Jak się nieoficjalnie dowiedzieli dziennikarze, zaległości sięgnęły 300 tys. zł. Wyłudził także z sosnowieckiego ZUS emerytury dwóch swoich podopiecznych. Nie zgłosił ich śmierci i nie oddał pobranych pieniędzy.

- Ze sprawy prowadzonej z Sosnowca, tam już został poinformowany komornik, gdyż pan mimo wielu naszych monitów, nie skontaktował się z nami i nie próbował wyjaśnić kwestii nienależnie pobranych świadczeń. Jeżeli pan nie ureguluje składek ubezpieczeń społecznych za pracowników i nie podejmie się wyjaśnienia i zapłaty tych składek, to skierujemy sprawę do organów ścigania. Jest to tak naprawdę wyłudzenie składek od osób ubezpieczonych – wyjaśnia Wojciech Andrusiewicz, biuro prasowe ZUS.

Marek Nowak czuje się na tyle bezkarny, że od lat jego fundacja prowadzi nielegalnie dom koło Częstochowy. Ten dom nigdy nie spełniał standardów i dlatego cofnięto mu zezwolenie na jego działalność. Na dodatek prezes nie płaci kar nakładanych przez urząd wojewódzki.

- Nałożyliśmy karę za prowadzenie placówki bez zezwolenia - 10 tys. zł. Ona jest egzekwowana. Kolejna kara zostanie nałożona wkrótce. Również za prowadzenie placówki bez zezwolenia w roku 2009. To też kwota 10 tys. zł. Toczy się postępowanie administracyjne w kierunku nałożenia kary za niezrealizowanie zaleceń pokontrolnych. W naszym systemie prawnym nie ma możliwości zamknięcia ośrodka działającego nielegalnie – tłumaczy Grzegorz Baranowski, Wydział Polityki Społecznej, Śląski Urząd Wojewódzki w Katowicach.

Marek Nowak jest zameldowany w domu komunalnym w Częstochowie. Jednak sąsiedzi nie widzieli go tu od kilku lat. Potwierdziliśmy w urzędzie miasta, że mieszkania komunalnego Nowak nie może wynajmować.

- Dla mnie pan Nowak jest lokatorem. Od czasu do czasu bywał w administracji. Jeśli podnajął lokal, my to w tej chwili bardzo dokładnie sprawdzamy, dostanie wypowiedzenie. Jeśli nie wyprowadzi się, my wyeksmitujemy te osoby - mówi Jan Krykowski, dyrektor ds. eksploatacji Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Częstochowie.

Wyniki dziennikarskiego śledztwa reporterzy UWAGI! pokazali ministerstwu pracy, które nadzoruje działalność Fundacji prezesa Nowaka.

- Minister Pracy i Polityki Społecznej zarządzi doraźną kontrolę. Ona będzie na kanwie wszystkich okoliczności, które znamy. W tym samym czasie przygotowujemy wniosek do sądu o wyznaczenie zarządcy przymusowego, ponieważ widzimy całościowe patologiczne zachowanie zarządu Fundacji w szczególności prezesa i tych, którzy jednostkami kierują – mówi Krzysztof Więckiewicz, dyrektor Departamentu Pożytku Publicznego Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

Dodaj komentarz