Jarosław Kozidrak miał być najważniejszym gościem podczas jubileuszowej trasy Bajmu. Był współzałożycielem i wieloletnim członkiem zespołu.

- Na początku mojego życia brat był najważniejszy. Przychodził z gitarą. Nie dawał mi spać. Rozmawialiśmy o muzyce, grał jakieś piosenki. Zainteresował mnie muzyką. Był dla mnie przyjacielem, który bardzo pomagał mi w życiu – mówi Beata Kozidrak.

Szybki początek

Historia Bajmu rozpoczęła się w domu kultury w Lublinie. Beata z bratem dawali tam recital, na który zaproszony został kolega Jarosława, Andrzej Pietras, przyszły mąż piosenkarki.

- Jak zaczęli śpiewać pomyślałem sobie, że super brzmią. Po przesłuchaniu zaprosiłem ich na miód pitny. Po kilku lampkach doszliśmy do porozumienia, że warto spróbować. Na drugi dzień umówiliśmy się w domu u Jarka i Beaty. Postanowiliśmy, że zakładamy kapelę – mówi Pietras.

- To wszystko poszło bardzo szybko. Zespół miał pierwsze próby w kwietniu, a w czerwcu graliśmy w Opolu. Po występie w Opolu byłam rozpoznawalna. To się stało w przeciągu jednej nocy – zaznacza Beata Kozidrak.

Andrzej Grądkiewicz, były basista Bajmu podkreśla, że od początku za sukcesem zespołu stoi Beaty Kozidrak.

- Była filarem, podporą, gdyby nie ona, nic by nie było. Wiele zespołów pogra miesiąc, rok i rozpadają się. Zawsze musi być ktoś, kto dyryguje tym wszystkim.

Grzegorz Płecha, były gitarzysta Bajmu dodaje, że zespół wyróżniał przede wszystkim talent wokalny Beaty Kozidrak.

- Podziwiam Beatę, bo to jest ewenement pod każdym względem. Jeśli jest piosenka „Nie ma wody na pustyni”, tam są tylko dwa akordy, ale jeśli posłuchacie tej melodii to zobaczycie, gdzie Beata nas prowadzi głosem – mówi i podkreśla. - Nie wiem, czy ktokolwiek w Polsce byłby w stanie taką prostą melodię, którą Jarek przyniósł na próbę, tak interpretować, żeby był przebój, który śpiewają wszyscy.

Rozwód

Beata Kozidrak jest także autorką śpiewanych przez siebie tekstów. Bajm ma na koncie kilkanaście płyt, mnóstwo nagród i dziesiątki przebojów.

Choć skład zmieniali wielokrotnie, zespół od 40 lat nagrywa, poszukuje i niemalże nieustannie koncertuje. Nie zmienił tego nawet rozwód liderów, czyli Beaty Kozidrak i Andrzeja Pietrasa.

- Po rozwodzie jesteśmy w bardzo dobrych relacjach. Pracujemy razem, Andrzej nie przestaje być moim przyjacielem i tak samo na odwrót – zapewnia Beata Kozidrak.

- To jest nasza praca. Wiele lat dochodziliśmy do tego, żeby robić to, co lubimy robić – dodaje Pietras.

Dziś Bajm to koncertowa potęga. Nad przygotowaniem trasy pracuje kilkadziesiąt osób. Czuwa nad nimi Andrzej Pietras, który po 15 latach grania w zespole zszedł ze sceny i został jego menedżerem.

- Po to, żeby istnieć tyle lat, mieć wpływ na to wszystko, ktoś musiał zrezygnować z przyjemności scenicznej i zająć się przyziemnymi sprawami. Wziąłem to na siebie – mówi Pietras.

Ile jubileuszy jeszcze przed Bajmem?

- Nie umiem powiedzieć, jak śpiewa Agnieszka, kiedy powiem sobie dość. To jest naszym powietrzem. Wszystkim, my tym żyjemy – kwituje Beata Kozidrak.

Dodaj komentarz