„Nie wiedziałem jak to wygląda”

Pan Arkadiusz mieszka w Mosinie pod Poznaniem. W styczniu zeszłego roku zadzwonił do niego telemarketer, oferując panele fotowoltaiczne. Mężczyzna, skuszony obietnicą tańszych rachunków, zgodził się na ich instalację.

- Nie wiedziałem jak to wygląda. Dopiero jak przyjechali to montować, zobaczyłem. Mówili mi, że będę miał tańszy prąd i tym mnie przekonali. Dokładnie nie zrozumiałem, ile to będzie kosztować. Jestem wolno myślący – wyznaje pan Arkadiusz.

- Arek żyje w swoim świecie. Nie jest w stanie ocenić, jakie wziął na siebie zobowiązania. Skończył szkołę podstawową specjalną. Miał też wypadek, potrącił go pociąg, ma niesprawną rękę – komentuje Feliks Wereszczyński, jedyny bliski pana Arkadiusza.

Mężczyzna żyje z 800 złotych renty. Po opłaceniu rachunków zostaje mu jedynie 150 złotych na życie. Rencista stara się dorobić - zbiera aluminiowe puszki. Zimą nie stać go jednak na opał. Wspiera go pomoc społeczna.

- Na co dzień to osoba, która radzi sobie samodzielnie z funkcjonowaniem. Gorzej jeśli zdarzą się sytuacje, które zagrażają jego sytuacji materialnej – mówi Ewa Wyszkowska z Ośrodka Pomocy Społecznej w Mosinie. I dodaje: - Kto miał sumienie człowiekowi żyjącemu w takich warunkach, zamontować panele, wiedząc jaki to będzie koszt? Staramy się go wspierać, żeby pomóc mu z tej sytuacji wyjść. To oburzające.

Kredyt

Koszt to ponad 15 tysięcy złotych. Mężczyzny nie było stać na taki wydatek. Przedstawiciele firmy fotowoltaicznej zorganizowali więc mężczyźnie kredyt.

- Kuzyn ma renty 840 złotych, nie ma żadnych innych dochodów. Byłem w banku zapytać, jak to możliwe, że przy tak niskiej rencie, bez zdolności kredytowej, otrzymał tak wysoką pożyczkę – mówi pan Feliks.

Nasz reporter chciał wyjaśnić sytuację.

- Proszę, żeby ten pan osobiście złożył reklamację – oświadczyła kobieta z banku.

W połowie zeszłego roku pan Arkadiusz starał się o kolejny zasiłek celowy z pomocy społecznej. Aby spełnić wszystkie formalności, poszedł do banku po zaświadczenie o swoich dochodach. Zamiast z niezbędnym dokumentem wyszedł z banku z nowym kredytem, całkowicie przerastającym możliwości mężczyzny.

Na umowie mężczyzna miał do zapłaty ponad 44 tys. zł.

Jak to możliwe, że panu Arkadiuszowi, który nie umie liczyć, dołożono kolejny kredyt, ubezpieczenie kredytu, wysokie odsetki, co oznaczało, że mężczyzna do zapłaty miał miesięcznie około 500 zł?

Zwróciliśmy się z prośbą o wyjaśnienie sprawy do centrali banku, w którym zawarta była feralna umowa kredytowa. Już po kilkunastu godzinach dostaliśmy nagranie od pana Arkadiusza. Okazało się, że bank spłacił mu kredyt.

- Próbowaliśmy sami załatwić tę sprawę, pytaliśmy, ale nas wyśmiewano – mówi pan Feliks.

- Dziś dostałem pismo, że to koniec kredytu i spokojnie mogę sobie żyć. Bardzo się cieszę, bardzo dziękuję – kończy pan Arkadiusz.