Novo-Helisen Depot podrożał. Pacjenci oburzeni

Zdjęcie paragonu z apteki opiewającego na kwotę ponad 800 złotych za dwa leki sprawiło, że w internecie zawrzało. „Lek na alergię dla dziecka naszego przyjaciela. Stara cena: 3,50 zł. Cena od 1 lipca: 790 złotych”, czytamy na profilu Emeryci, Renciści, Pacjenci. Na post zareagowało prawie dwa tysiące osób.

Wysoka cena to konsekwencja kolejnej zmiany w liście leków refundowanych.

110 złotych za lek, który kosztował 3 złote

Pani Maria z Krakowa poszła do apteki po Emend – popularny lek przeciwwymiotny przepisywany pacjentom podczas chemioterapii. Do tej pory znajdował się na liście leków refundowanych i kosztował jedynie 3,20 złotych.

- Stałam przy okienku z wyliczonymi monetami w ręce, a pani farmaceutka mówi do mnie: „Poproszę 110 zł”. Na początku myślałam, że się przesłyszałam – mówi mieszkanka Krakowa.

Dodaje, że nie tylko ona była zaskoczona tą ceną. Farmaceutka dwukrotnie skanowała kod kreskowy, za każdym razem z takim samym rezultatem: 110,93 złote. – Nikomu nie przyszło do głowy, że refundacja na ten lek może zostać cofnięta. Nawet moja onkolog była zaskoczona, że lek, który wypisuje pacjentom od wielu lat, nagle przestał być refundowany – mówi pani Maria.

Pacjenci są oburzeni, że lista leków refundowanych zmienia się z dnia na dzień. Lekarze nie mieli czasu, żeby się z nią zapoznać i odpowiednio wcześniej zapisać pacjentom zamiennik. W przypadku Emendu zamiennik jest, ale pojawia się kolejny problem. W tej chwili znalezienie go w aptekach graniczy z cudem. Tam, gdzie się pojawia, znika po paru godzinach. Jak opowiada pani Maria, także farmaceuci nie wiedzieli o zmianach na liście leków refundowanych, więc nie byli w stanie przygotować wystarczającego zapasu w aptekach.

Towarzystwa Onkologiczne: To nie problem

Polskie Towarzystwo Onkologiczne informuje, że substancja aktywna występująca w Emendzie jest również w leku Aprepitant Teva, który kosztuje tylko 3,20 złotych. Doktor Aleksandra Łacko z Polskiego Towarzystwa Onkologicznego tłumaczy, że Emend jest lekiem oryginalnym, który jako pierwszy wszedł na rynek. Natomiast Aprepitant to lek generyczny, czyli wprowadzony na rynek, gdy okres ochrony licencyjnej leku oryginalnego minął.

- Leki oryginalne zawsze są droższe. W tym wypadku limit kwoty refundacji został zmieniony, ponieważ na rynku pojawił się tańszy lek – mów dr Łacko.

- Pacjent nie potrzebuje nowej recepty - recepta wystawiona na Emend uprawnia też do zakupu Aprepitant Teva, jeśli na recepcie nie widnieje adnotacja „nie zamieniać”. Nie uważamy, więc tej sytuacji za duży problem dla pacjentów - oczywiście pod warunkiem, że zamiennik jest aktualnie dostępny do sprzedaży w aptekach – dodaje prezes Fundacji Onkologicznej „Alivia” Bartosz Poliński i dodaje, że dostępność leków w poszczególnych aptekach zawsze można sprawdzić w internecie.

350 razy drożej za odczulanie

Dwa miesiące wcześniej z listy leków refundowanych zniknęła również seria preparatu Novo-Helisen Depot. Chodzi o serię podtrzymującą efekty odczulania, którą należy przyjmować przez pięć lat.

W terapię odczulającą zainwestował kilka lat temu ojciec małego pacjenta w jednej z tarnowskich przychodni. Do tej pory szczepionka, którą przepisał alergolog kosztowała 3,50 zł, ponieważ była refundowana.

- Pod koniec sierpnia żona poszła z synem do apteki po kolejną dawkę szczepionki. Nie da się opisać, jak bardzo było zdziwiona, gdy okazało się, że preparat kosztuje nie 3,50, a 790 złotych – mówi mężczyzna. – Jeśli ktoś zarabia 2 500 złotych i chciałby poddać takiemu leczeniu np. dwójkę swoich dzieci, to zwyczajnie nie będzie miał za co jeść. To strasznie frustrujące. Uważam, że nie powinno tak być – dodaje.

W przypadku odczulania stosowanie zamiennika nie wchodzi w grę. Profesor Bolesław Samoliński, alergolog z Polskiego Towarzystwa Alergologicznego mówi, że zmiana preparatu oznacza rozpoczęcie całej kuracji od początku.

- Wielu pacjentów już teraz rezygnuje z tej kuracji, bo nie stać ich na tak drogą szczepionkę – mówi prof. Samoliński.

Jak krew w piach

Dodaje, że to bardzo niekorzystna decyzja, ponieważ tylko pełna kuracja jednym preparatem przynosi trwały efekt. Pacjent traci wszystko, co udało się osiągnąć podczas leczenia. Co więcej chodzi nie tylko o pieniądze i czas pacjenta, ale również całej służby zdrowia. – Badania pokazują, że pacjenci, którzy przyjęli całą serię odczulania, rzadziej przychodzą potem do lekarza i nie generują dla państwa kosztów – mówi alergolog.

- Taka terapia to nie tylko pieniądze i czas, ale i ogromny wysiłek dla dziecka. To nie jest tak, że ktoś ukłuje cię kilka razy i po sprawie. To są długie godziny różnych testów. Po każdej takiej wizycie mój syn był tak wyczerpany, że nie miał już nawet siły odrobić lekcji. Wszystko to jak krew w piach – dodaje ojciec małego pacjenta.

Zniknięcie jednej z serii Novo-Helisen Depot z listy leków refundowanych związane jest z negocjacjami, które Ministerstwo Zdrowia prowadzi z firmą produkującą preparat. Jego cena była w Polsce bardzo niska i koncern zażądał podwyższenia jej. Obecnie trwają rozmowy.

- Osobiście jestem zwolennikiem tego, aby ta szczepionka była refundowana. Jestem zaskoczony tym, że ku zdziwieniu całego środowiska pacjentów i lekarzy, z dnia na dzień zniknęła. To błąd natury legislacyjnej: nie może dochodzić do takich kuriozalnych sytuacji, że z powodu negocjacji państwa z firmą farmaceutyczną, pacjent płaci nagle ponad 200 razy więcej – ocenia prof. Bolesław Samoliński.

Sylwia Wądrzyk, dyrektor Biura Komunikacji w Ministerstwie Zdrowia tłumaczy, że rozpoczęcie procesu refundacyjnego danego leku, zgodnie z ustawą o refundacji leków, wymaga złożenia przez podmiot odpowiedzialny wniosku.

- W przypadku szczepionki Novo-Helisen Depot podtrzymującej terapię producent leku nie złożył wniosku na kontynuację refundacji na kolejny okres. Wpłynął jedynie wniosek o podwyższenie ceny leku – tłumaczy Sylwia Wądrzyk. I dodaje, że Ministerstwo Zdrowia wniosek ten umorzyło ze względu na to, że producent nie ubiegał się o ponowne wpisanie preparatu na listę leków refundowanych.